Facebook
Kiedy ciebie straciłam

Kiedy ciebie straciłam

Tytuł oryginału: When I Lost You
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz, Julia Wolin
Ilość stron: 368
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 130x205
Data wydania: 2017-08-17
EAN: 9788324163625
39.80 PLN
26.65 PLN
Literatura obyczajowa

Międzynarodowy bestseller dla miłośniczek Nicholasa Sparksa i Jojo Moyes

 

„Jeśli uwielbiasz zatracać się w powieściach Nicholasa Sparksa i Jojo Moyes, pokochasz Kelly Rimmer”. HACHETTE UK


Każda z nas choć raz pragnęła znów spotkać ukochanego po raz pierwszy i zacząć wszystko od nowa.


Czy trzeba kogoś stracić, żeby odzyskać jego i miłość?


Kiedy Molly i Leo się pobrali, wierzyli, że są niezwyciężeni. Że razem mogą podbić świat.
Teraz ona siedzi przy jego łóżku w szpitalu. Leo, korespondent wojenny, zawsze żył na granicy ryzyka. I zapłacił wysoką cenę: jest sparaliżowany, stracił pamięć. Molly robi wszystko, by pomóc mu wrócić do zdrowia, odzyskać wspomnienia. Nie odstępuje go na krok. Są razem, na dobre i na złe. Tak jak kiedyś...
Lecz Molly nie mówi mężowi wszystkiego. Że ich małżeństwo zaczęło się rozpadać na długo przed wypadkiem. A teraz uczucie odradza się ze zdwojoną siłą. I powraca strach. Czy kiedy Leo wyzdrowieje, znów wyjedzie na wojnę, a Molly znów straci mężczyznę, którego pokochała po raz drugi? Czy oboje zdołają sobie wybaczyć, naprawić błędy i zapomnieć, że na chwilę zgubili gdzieś wiarę w miłość?

„Niezwykle piękna i cudownie przejmująca opowieść o sile nadziei i miłości, o walce o własne szczęście i drugich szansach. Porusza duszę, rozgrzewa serce i ani przez chwilę nie przestaje zaskakiwać”. Krystyna Meszka, htt p://cyrysia.blogspot.com


KELLY RIMMER to australijska gwiazda współczesnych powieści obyczajowych, która zyskała światową sławę. Jej książki, tłumaczone na ponad 20 języków, zajmują najwyższe miejsca wśród bestsellerów Amazonu i „USA Today” i są stawiane obok Nicholasa Sparksa i Jojo Moyes.
Kelly Rimmer mówi o miłości: o pierwszych uniesieniach, głębokich załamaniach i uzdrawiającej sile uczucia. Porywa nas na emocjonalny rollercoaster i od pierwszych stron pozwala poczuć to, co czują bohaterowie.
Pokazuje, co jest naprawdę ważne, zachęca, żeby pielęgnować miłość i ją chronić. Jej książki przemawiają do serc milionów kobiet na całym świecie, wywołują uśmiech i łzy.

 

Patronaty medialne:

    markiecyrysia

 

 

 

  Kelly Rimmer to australijska gwiazda powieści obyczajowych wydawanych w 16 krajach. Jej książki, tłumaczone na ponad 20 języków, zajmują najwyższe miejsca wśród bestsellerów Amazonu i „USA Today”. Wzruszające, szczere i bezpretensjonalne, mówią o tragedii, bólu i prawdziwej, niełatwej miłości. Trafiają do serc milionów czytelniczek, które stawiają je obok powieści Nicholasa Sparksa i Jojo Moyes. W październiku 2017 polskie wydanie następnej powieści Kelly Rimmer – ''Milczenie matki''.

   Jestem niepoprawną romantyczką i głęboko wierzę w bratnie dusze i miłość, która nigdy się nie kończy. Dlatego uwielbiam czytać wszelkie historie o sile uczuć i ich wpływie na życie człowieka. Tym razem mój wybór padł na książkę ,,Kiedy ciebie straciłam, która porównywana jest do dzieł Nicholasa Sparksa i Jojo Moyes. Według mnie całkiem trafna analogia. Otrzymałam swoisty literacki wstrząs, który wyzwala całą plejadę różnorodnych emocji, poruszając przy tym najczulsze struny ludzkiej duszy. Bez wątpienia pozycja godna uwagi.

   Fabuła intryguje już od pierwszych stron. Poznajemy Leo – korespondenta wojennego, który żyjąc na granicy ryzyka, ulega wypadkowi i traci pamięć. Zrozpaczona Molly troskliwie czuwa przy mężu, choć jednocześnie gdzieś w głębi duszy ma nadzieję, że amnezja nigdy nie ustąpi. W przeciwnym razie wyjdą na jaw pewne nieprzyjemne sprawy, które mogą całkowicie przekreślić ich dalszą, wspólną przyszłość. Jaki sekret skrywa? Czy rekonwalescent odkryje prawdę? Już wkrótce oboje przekonają się, że czasami warto być przygotowanym na każdą ewentualność, także na najgorszy możliwy scenariusz.

   To niezwykle poruszająca historia, która w sposób przystępny dotyka ważnych problemów i skłania do wielu refleksji. Opowiada między innymi o sądzeniu i ocenianiu po pozorach, obsesyjnym spełnianiem siebie, braku wzajemnego zaufania i odpowiedniej komunikacji czy próbach udowodnienia swojej wartości. Zarazem mądrze pokazuje, jak dzielić sprawy na naprawdę ważne i takie, które można ograniczyć lub pominąć, co pozwala zdystansować się do swoich obowiązków i szybko ustalić ważne dla siebie priorytety.

  Bez wątpienia najmocniejszym elementem książki są złożone relacje między małżonkami. Czas teraźniejszy przeplatany jest retrospekcjami, w których poznajemy początki najważniejszych wydarzeń ze wspólnej przeszłości Molly i Leo.
 
''Wędrówka drogą wspomnień jest dla mnie bardzo bolesna, a przypomina sobie wszystko w takim tempie, że wiem, że chwile bliskości wkrótce się skończą. Ale nagle dziękuję losowi nawet za te chwile. Chciwie chwytam każdy moment taki jak teraz. Będę pielęgnowała te wspominania jeszcze długo po tym, gdy znowu go stracę.''

   Początkowo jesteśmy świadkami stopniowo rozwijającego się uczucia, które z biegiem czasu dojrzewa i nabiera siły. Jednak w pewnym momencie dochodzi do punktu zwrotnego i pogorszenia ich relacji. Z jakich przyczyn nastąpiło ochłodzenie więzi między małżonkami? Czy sytuacja, w jakiej obecnie się znajdują, będzie dla nich szansą na przeżycie wszystkiego od nowa – tym razem ze świadomością pułapek, w które nie warto wpadać? Tego musicie dowiedzieć się sami.

   Autorce udało się nakreślić bardzo rzetelne portrety bohaterów. Łatwo ich sobie wyobrazić, wniknąć w ich psychikę oraz zrozumieć motywy ich działań, demaskując to, co najbardziej istotne. Szczególnie mocno zżyłam się z Molly. Współczułam jej i kibicowałam. Poświęciła bardzo wiele w imię miłości i niestety nie została należycie doceniona. Przeciwnie. Spotkała się z niezrozumieniem bliskiego otoczenia, poczuciem krzywdy i odrzucenia, a także z egoizmem. Z kolei Leo pierwotnie dał się poznać jako czarujący, odpowiedzialny i opiekuńczy mężczyzna. Niestety jego ślepe zapatrzenie na pewną kwestie sprawiło, iż sporo stracił w moich oczach. Czy mimo różnych przeciwności odnajdą spokój, dumę, szacunek, ciepło i otwartość? Czy nauczą się jako para, jako rodzina iść ramię w ramię, pokonując wszelkie przeciwności losu? Sprawdźcie osobiście.

  Niniejsza lektura zawiera też tzw. sygnał ostrzegawczy dla tych, którzy sądzą, że praca jest kluczowym elementem naszej egzystencji. Pisarka na przykładzie Leo pokazuje przekleństwo wojennego korespondenta. To skrajnie niebezpieczny i ryzykowny rodzaj dziennikarstwa. Wymaga czegoś więcej niż tylko wypełniania obowiązków zawodowych. Żąda odwagi, poświęcenia i zaangażowania, co przekłada się na częste wyjazdy, lęk przed śmiercią, nałogi, problemy rodzinne itp.  
 
,,– nigdy nigdzie nie byliśmy tak naprawdę, w stu procentach. W domu nasze oczy kierowały się na wielki świat, szukaliśmy kolejnej dawki adrenaliny. Na polu bitwy ciągle myśleliśmy o domu i o tym, że nasze prawdziwe życie to istny dar od losu. Po pewnym czasie czuliśmy się nieswojo i tu, i tu, bo ani w domu, ani na polu bitwy nie byliśmy w pełni u siebie.


   Ten zawód z pewnością budzi podziw i szacunek, ale druga strona tego medalu jest taka, że reporterzy podobnie jak żołnierze, ponoszą ogromne koszty bycia świadkami ludzkiego cierpienia. Okrucieństwa wojny nie tylko odciskają trwałe piętno na ich psychice, ale także negatywnie oddziałują na ich najbliższych. Aż ciężko jest mi myśleć o tym wszystkim…

   Styl pisania autorki oceniam na duży plus. Świetnie operuje słowem, tworząc sugestywne obrazy, żywe dialogi i realistyczne postacie, jak również umiejętnie podtrzymuje napięcie, bazujące na atmosferze strachu i niepewności. Zadbano także o odpowiednie tempo akcji - ani na ułamek sekundy nic nie wymyka się spod kontroli. Poza tym podoba mi się zakończenie. Tchnie optymizmem i pozwala na własne przemyślenia. Generalnie nie mam się do czego przyczepić. Może jedynie za bardzo zepchnięto na boczny tor napięte stosunki między Leo, a rodzicami Molly. Liczyłam na bardziej szczegółowe ukazanie rozdźwięku między nimi. Nie zmienia to jednak faktu, że polubiłam twórczość Kelly Rimmer i chętnie zapoznam się z jej kolejną prozą zatytułowaną ,,Milczenie matki'', która najprawdopodobniej ukaże się już w październiku tego roku.

Podsumowując:
  Niezwykle piękna i cudownie przejmująca opowieść o sile wiary i miłości, o walce o własne szczęście i drugich szansach. Porusza duszę, rozgrzewa serce i ani przez chwilę nie przestaje zaskakiwać. Przekonaj się już dziś, że zawsze warto być blisko tych, których się kocha, bez względu na okoliczności.

,, …taka jest miłość. Możesz ją zadręczyć, ostudzić, zdusić nienawiścią albo ze wszystkich sił starać się ją unicestwić, ale jeśli raz zapłonęła, żar zostanie na zawsze.''

 

    cyrysia

 


Kiedy Ciebie straciłam to powieść, która chwyta za serce. Molly i Leo - na zawsze razem, na dobre i na złe. Czy, aby na pewno? Okazuje się, że choroba może wskrzesić uczucie, które umarło. Tylko czy na dłużej, czy tylko na chwilę? Bohaterowie powieści Kelly Rimmer przekonają się o tym na własnej skórze. Kiedy Ciebie straciłam to niesamowita lovestory, które wzrusza i pokazuje, co jest w życiu ważne! Dawno nie czytałam tak pięknej opowieści o miłości :)
 
Molly i Leo to młode małżeństwo, których połączyła śmierć brata Molly. Młody mężczyzna z bogatej rodziny przedawkował narkotyki i zmarł, rodzina ukryła ten fakt przed córką i obwiniała Leo, jego przyjaciela. Chłopcy byli przyjaciółmi pomimo różnic, a dzieliło ich wszystko. Leo pochodzi z biednej rodziny i  jest mieszańcem, jednak za przyjaciela oddałby życie. Nie może przestać myśleć, że znalazł go za późno. Dzieli się swoimi wspomnieniami i informacjami z Molly, poznają się i zakochują w sobie. Ich krótkie małżeństwo jest bardzo burzliwe i staje na krawędzi, kiedy dochodzi do wypadku Leo. Mężczyzna trafia do szpitala w Rzymie z ciężkim urazem głowy i kręgosłupa, wypadki są wpisane w jego zawód - jest dziennikarzem wojennym. 
 
Molly przylatuje do męża i czuwa przy nim, kiedy jest nieprzytomny. Lekarze nie dają nadziei, a jednak Leo wybudza się. Nie może poruszać nogami i nie pamięta nic z ich wspólnego życia. Kojarzy Molly jako siostrę przyjaciela, nic więcej. Kobieta, z jednej strony cieszy się, że mąż nie pamięta ich kłótni i rozstania, a z drugiej jest jej przykro, że nie pamięta ich wspólnych, pięknych chwil. W tych trudnych chwilach zaczynają poznawać się na nowo. Czy miłość powróci, czy płomyk ich uczucia zniknie na zawsze?
 
Kiedy ciebie straciłam to pięknie napisana powieść o miłości, o drugiej szansie, jaką otrzymali Leo i Molly. czy ją właściwie wykorzystają? To musicie przeczytać sami :)
Mnie książka wzruszyła i poruszyła, pokazała, co w życiu jest ważne i że o miłość trzeba dbać.
Książka Kelly Rimmer to świetna lektura na urlop - polecam!
 
markie
 
 

Recenzje ukazały się także na:

 
 

Zdałam sobie sprawę, że można kochać kogoś całym sercem i jednocześnie równie mocno go nienawidzić. Te emocje jakoś się równoważą, pozostawiając poczucie dręczącej pustki. W ciągu dziesięciu dni, które spędziłam przy szpitalnym łóżku, wpatrzona w mojego męża, bez przerwy zastanawiałam się, jakim cudem tu trafiliśmy. Nie nad tym, jak on tu trafił w fatalnym stanie – to akurat było nieuniknione. Nie, zaskakujące w tym wszystkim są moje sprzeczne uczucia  do człowieka na posłaniu. Leo był – jest – miłością mojego życia. Będę go kochała aż do śmierci. I wciąż wydaje się niemożliwe, że go zarazem nienawidzę. A jednak.

Nieprzytomny Leo jest nadal przystojny, mimo mnóstwa opatrunków, pozostałości po wypadku. Blady, nieprzytomny, ale nadal wydaje się niebezpieczny…  jest niebezpieczny. Leo zawsze traktował swoje ciało i życie jak ofiary składane na ołtarzu pracy. Ciało pod kołdrą i szpitalną piżamą pokrywają blizny – te po ostatniej katastrofie i te starsze, wyblakłe, po niezliczonych wcześniejszych wypadkach

Mój mąż potrafi pociągnąć innych za sobą – nawet gdy, jak wszystko na to wskazuje,  zmierza donikąd. Od jego wypadku ja także dołączyłam do żywych trupów – odchodziłam od jego łóżka tylko wtedy, gdy moje ciało domagało się snu, przeżywałam kolejne dni  jakbym sama była pogrążona w jakiejś dziwnej śpiączce. Oczywiście w przeciwieństwie do Leo byłam zupełnie przytomna, ale wszystkie, poza podstawowymi, funkcje życiowe pozostawały w zawieszeniu.

Przez te  koszmarne dni czułam tylko całą gamę emocji. W ciągu kilku minionych lat uważałam się za kogoś w rodzaju ekspertki od samotności, ale teraz, po tych wszystkich dniach bez Leo, wiem, że zaznałam zaledwie jej cienia. Od czterech lat, mimo wzlotów i upadków, lepszych i gorszych chwil, Leo był moją podporą. Ostatnio łapałam się na tym, że sięgam po telefon, żeby mu powiedzieć, jak bardzo się boję, jak bardzo jestem zagubiona – ale w tej chwili dociera do mnie, że to całe zagubienie i samotność w moim życiu to jego wina.

Byłam zaskoczona, kiedy lekarze orzekli, że czas  wybudzić Leo ze śpiączki farmakologicznej. W ciągu pierwszych kilku godzin podpisałam zgodę na pobranie organów i omówiłam ze specjalistami, do którego momentu heroiczne wysiłki mają jeszcze sens. Ba, zdobyłam się nawet na koszmarny telefon do jego rodziców i wydawcy w Sydney, żeby porozmawiać o ewentualnym pogrzebie. Nawet kiedy jego stan się ustabilizował, lekarze podkreślali, że powinnam patrzeć na sytuację realistycznie, ilekroć więc mój wrodzony optymizm brał górę, szybko ściągali mnie na ziemię. Szanse na całkowity powrót do zdrowia od samego początku były małe i spadały z każdym dniem. Nawet gdyby się obudził, tłumaczyli, to nieprawdopodobne, że będzie tym samym człowiekiem, co dawniej.

A potem zaczęli na próbę odłączać go od respiratora i przez krótkie chwile widziałam, jak oddycha samodzielnie. Nienawidziłam odgłosów tej cholernej machiny – monotonnegopuff , gdy powietrze wypełniało mu płuca, i nieodzownego psss, gdy je opuszczało. Respirator stanowił dwudziestoczterogodzinną ścieżkę dźwiękową czekania i strachu, czasami działał mi na nerwy, budził dziwną niewdzięczność, ilekroć do mnie docierało, że zapewnia mu bezpieczeństwo. Któregoś wieczoru poszłam do hotelu wykąpać się i przespać, a kiedy wróciłam następnego ranka, rurki zniknęły z jego gardła. Kiedy patrzyłam, jak równomiernie oddycha, poczułam przypływ nadziei, której tak rozpaczliwie potrzebowałam. Mimo tego wszystkiego, co się między nami wydarzyło w ciągu dwunastu miesięcy, mimo oceanu rozpaczy minionych tygodni, nadal nie chciałam wyrzec się nadziei. Chcę, żeby ludzie tacy jak Leo wypełniali świat, mój czy nie mój.

***

Jest późny ranek jedenastego dnia od mojego przyjazdu do Rzymu. Budzi mnie kasłanie I chrząkanie Leo. Zasnęłam na fotelu przy oknie, skulona na siedzeniu, z głową na podłokietniku.

- Jestem tutaj, Leo! – wołam. Nie wiem, czy może poruszać głową, podchodzę więc do łóżka i pochylam się nad nim. Widzę zmarszczone czoło, szukam jego okularów. Zakładam mu je i natychmiast odczuwam ulgę. Teraz, gdy sińce i opuchlizna ustępują, dziwnie wygląda bez tych swoich okularów w szylkretowych oprawkach, które są jego znakiem rozpoznawczym. Widzę, jak jego źrenice kurczą się i rozszerzają, dostosowując do mocy szkieł, a potem odnajduje mnie wzrokiem. Uśmiecham się, blado, nieśmiało, bo boję się tak bardzo, że nie mogę oddychać. Początkowo Leo w ogóle nie reaguje – i przez chwilę rozczarowanie chwyta mnie za gardło. A jeśli nie będzie już lepiej? Jeśli odzyskał przytomność, ale nigdy się do mnie nie odezwie, nie da do zrozumienia, że wie o mojej obecności?

Zesztywniały mi nogi i biodra. Nie mogę tak bez końca nad nim stać, powoli więc osuwam się na krzesło obok łóżka. Nagle emocje powracają– - widzę, jak odwraca głowę w moim kierunku. Patrzy na mnie uważnie i nagle mruży oczy. Wydaje mi się, że widzę w nich coś na kształt oskarżenia. Natychmiast przechodzę do defensywy – czyżby kwestionował moje prawo do przebywania tutaj? Czego się spodziewał? Że zostanę w Sydney i pozwolę, by był tu sam? Kolejny raz nie ma nawet zielonego pojęcia, przez co przez niego przeszłam. Ma niewyobrażalnie grubą skórę.

Ale nie mogę przecież na niego warknąć – na Boga, facet dopiero co wybudził się ze śpiączki. Ledwie ta myśl przechodzi mi przez głowę, Leo znowu opadają powieki.

Lekarze uprzedzali mnie, że to może potrwać i że musimy uzbroić się w cierpliwość – ale od zbyt dawna byłam cierpliwa i teraz już naprawdę pokłady mojej cierpliwości się wyczerpały. Za późno zdaję sobie sprawę, że jestem tak głodna, że moje usta wypełnia gorycz mdłości. Niechętnie wstaję, żeby pójść do szpitalnego bufetu. W progu pokoju zastanawiam się, czego tak naprawdę oczekuję. Odpowiedź czai się na krawędzi świadomości, ale ledwie dopuszczam ją do siebie, odzywa się poczucie winy.

Chcę, żeby Leo jak najszybciej odzyskał przytomność i jakimś cudem był całkowicie zdrowy. A potem chcę wrócić do domu i w końcu zacząć żyć własnym życiem.

Aktualności
2017-11-25

Black weekend z Amberem

Tylko w dniach 25-26 listopada rabat 40% na wszystkie nasze książki w księgarni Ravelo! 
Sprawdź: https://www.ravelo.pl/amber

czytaj więcej
2017-11-09

Weekend z "Lot 7A"

Wraz ze Zbrodniczymi Siostrzyczkami zapraszamy do odwiedzania ich strony www oraz fanpage.

Już od piątku (10 listopada) rozpocznie się u nich weekend z najnowszym thrillerem Sebastiana

czytaj więcej
2017-11-02

Lot 7A już na starcie na 1. miejscu listy bestsellerów DER SPIEGEL

"Lot 7A" Sebastiana Fitzka przed "Początkiem" Dana Browna:    
czytaj więcej

Inne książki autora

Milczenie matki Kiedy ciebie straciłam

Milczenie matki RIMMER KELLY

39.80 PLN 26.66 PLN