Facebook
Blizna

Blizna

Tytuł oryginału: Awakening
Tłumaczenie: Małgorzata Stefaniuk
Ilość stron: 432
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 130x205
Data wydania: 2017-08-03
EAN: 9788324163090
42.80 PLN
25.68 PLN
Kryminał/thriller/sensacja
światowy bestseller

 

Inteligentny thriller o złożonej, zwodniczej fabule. Nadzwyczajne nowe kobiece spojrzenie na nasze najgłębsze lęki. „The Times”

 

Ukryta wśród wzgórz i wrzosowisk spokojna wioska na południu Anglii. Idealne miejsce dla kogoś, kto sam chce się ukryć. Jak Clara Benning.

Młoda weterynarz czuje się tu bezpieczna. Rzadko widuje ludzi. I ciekawskie spojrzenia na swoją okrutnie okaleczoną twarz...

 

Nagle jej samotność zostaje brutalnie przerwana.

U sąsiadów w łóżeczku dziecka jest wąż...

Węże atakują w kolejnych domach. A potem umiera pierwszy człowiek. Tylko Clara wie, że zabójcą nie był wąż...

 

W wiosce narasta strach. Ożywają budzące grozę pogłoski o pradawnym rytuale i tragicznym pożarze sprzed lat. Pytania Clary odbijają się od muru milczenia... Nawet gdy morderca uderza znowu.

 

Clara musi przełamać swoje własne lęki, by razem z policjantem i ekscentrycznym ekspertem herpetologiem zaangażować się w śledztwo, które staje się coraz bardziej niebezpieczne i coraz bardziej osobiste. I odsłania przerażającą historię nienawiści i zemsty...

 

Przerażające i hipnotyzujące! Sharon Bolton zmienia oblicze literatury  kryminalnej.

TESS GERRITSEN

 

 

Blizna to mrożąca krew w żyłach opowieść o ludzkiej nienawiści i dążeniu do zemsty. Mroczna, tajemnicza i bardzo realna.

Anna Ciesielska, http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com
 

 

 

 

 

Patronaty medialne:

 

KPPK KK

 

 

markie karriba

 

 

 

 

 

Pomiędzy gadami

Każdy czytelnik ma kilku autorów, których określić może mianem „pewniaków”. Takich, po których książki sięga z pewnością, że będą to lektury udane. Takim pewniakiem jest dla mnie Sharon Bolton, angielska pisarka, która ma na swoim koncie kilkanaście książek, w tym świetną serię z policjantką Lacey Flint. Jeszcze żaden jej THRILLER nie przyniósł mi rozczarowania. Jedne były bardzo dobre, inne – dobre, zawsze jednak stanowiły ciekawą kryminalną przygodę.

Tym razem Bolton zabiera nas do spokojnej, niewielkiej wsi na południu Anglii i przedstawia nam młodą weterynarz, Clarę Benning. Introwertyczkę, żyjącą samotnie, stroniącą od ludzi, pewniej czującą się w towarzystwie zwierząt. Od razu wiadomo, że trauma odcisnęła na niej piętno. Nie tylko na psychice, lecz także na twarzy, Clara ma bowiem sporą bliznę na lewym profilu.

Pewnego dnia w łóżeczku dziecka sąsiadów pojawia się wąż. Młoda weterynarz zostaje wezwana na miejsce i tylko dzięki jej wiedzy o gadach oraz zawodowym umiejętnościom nie dochodzi do tragedii. Niestety, wkrótce węże pojawiają się w innych domach i paraliżują mieszkańców wsi. Są to nie tylko lokalne żmije, często spotykane na wrzosowiskach, lecz także jadowite gady lęgnące się jedynie w gorącym, tropikalnym klimacie. Wraz z ich pojawieniem się ożywają wspomnienia. Pierwsze dotyczy pradawnego rytuału właśnie z udziałem węży, mającego genezę w odłamie kościoła protestanckiego, drugie – pożaru wiejskiej kaplicy, do którego doszło w latach pięćdziesiątych.  Clara zostaje wciągnięta w wir śledztwa i zmuszona stawić czoła nie tylko mordercy, ale także swemu największemu lękowi – kontaktowi twarzą w twarz z drugim człowiekiem.

Książki Bolton jeszcze nigdy mnie nie zawiodły. I tym razem dałam się całkowicie pochłonąć historii pełnej jadowitych gadów, pradawnych religijnych rytuałów i zamkniętej wiejskiej społeczności. Oprócz złożonej, wieloaspektowej intrygi kryminalnej, Bolton kreuje także wielowymiarowe postaci. W każdej ze swoich książek autorka tworzy drobiazgowe studium psychologiczne bohaterów. I tym razem tak jest: Clara Benning to postać złożona, prowadząca niemalże pustelniczy tryb życia, borykająca się z blizną na twarzy, ale także z bliznami wewnętrznymi, pozostawionymi po traumatycznych wydarzeniach z przeszłości. Jak pisał Thomas Harris, klasyk thrillera: „Blizny przypominają nam przeszłość, ponieważ potwierdzają, że była rzeczywistością”. Ta przeszłość jest dla Clary trudna. Ale aktualna rzeczywistość też. Sprawa, której wir wciąga młodą weterynarz, okazuje się dla niej skuteczną terapią. Obawa przed tym,  jak postrzegana jest kobieta z blizną, stopniowo przestaje być barierą w kontaktach z innymi, murem nie do przebicia.

Bolton bardzo obrazowo maluje nie tylko scenerię wydarzeń i postaci, ale także… węże. Jest sumiennie przygotowana, bardzo szczegółowo przedstawia wygląd, występowanie, zwyczaje i niebezpieczeństwa, jakie niosą ze sobą te gady. Pierwsze kilkadziesiąt stron wręcz nieco przypomina publikację popularnonaukową, pewnie trudną do przebycia osobom z  ofidiofobią. Potem jednak akcja nabiera tempa, a do tematyki niebezpiecznych gadów dochodzą tajemnica sprzed pół wieku oraz obrzędy z udziałem ludzi, oparte na wierzeniach religijnych, niemające jednak nic wspólnego z dobrem, jakie powinien przynosić Kościół.

„Bliznę” Sharon Bolton nazwałabym wielopłaszczyznowym thrillerem z niebanalną fabułą, nieczęsto bowiem węże stanowią filar tego typu historii. Obmierzłe, jadowite, groźne, a jednak mniej niebezpieczne dla człowieka niż… drugi człowiek. Jak bowiem mawiają: różnica między wężami a ludźmi polega na tym, że mając do czynienia z tymi pierwszymi, przynajmniej wiemy, czego się spodziewać. Kto więc – w ostatecznym rozrachunku – bywa groźniejszym gadem?

Tak, Bolton to mój pewniak! Polecam.

 
PK
 
 

Węże, żmije, zaskrońce.... Znajdziecie ich mnóstwo w najnowszej książce Sharon Bolton, a wszystko w klimatach małej, sympatycznej wioski w Anglii,gdzie te płazy terroryzują okoliczną ludność. Dzielnie stawia im czoło pani weterynarz Clara, jednak natyka się na mur milczenia i wrogości. Blizna to mrożąca krew w żyłach opowieść o ludzkiej nienawiści i dążeniu do zemsty. Mroczna, tajemnicza i bardzo realna. Węże są wszędzie... rozejrzyj się wokół....
 
Clara Benning jest weterynarzem i żyje na uboczu w małej miejscowości. Stroni od ludzi, ale kocha zwierzęta i to im poświęca swój czas i energię.  Clara ma blizny na twarzy, które wiążą się z traumą z dzieciństwa - jest to jeden z elementów, że nie ufa ludziom i życie bez nich wydaje się jej lepsze. 
Niestety, zostaje wciągnięta między ludzi na skutek wydarzeń♀, które następują w miejscowości. Clara jest weterynarzem, ale również lokalną specjalistką od węży. Kiedy wioskę nawiedza plaga węży, w tym bardzo groźnych egzotycznych tajpanów, ludzie zwracają się do niej o pomoc.
W spokojnej do tej pory wiosce,w domu zaczyna roić się od węży, mnożą się wypadki pokąsania, a dodatkowo można zobaczyć duchy... Co się dzieje? Clara próbuje to wyjaśnić z pomocą lokalnego policjanta orz znanego i kontrowersyjnego herpetologa. Ślady prowadzą ich w przeszłość, mroczną i pełną nienawiści. Ludzie nabierają wody w usta, a wioska jest jak nawiedzona.
Finał historii jest zaskakując i zupełnie nieprzewidywalny!
 
Jeśli lubicie mocne thriller o niebanalnej fabule to Blizna będzie idealna. Dawno nie czytałam powieści z wężami jako głównymi bohaterami, które zbierają cięgi za czyny ludzi. Książka jest świetnie napisana, egzotyczna i posiada specyficzny klimat, mroczny i przytłaczający. Dosłownie się ją pochłania z ciekawością i dreszczykiem strachu. Nie znoszę oślizłych płazów, więc ta historia dla mnie naprawdę okazała się mocna. Nie wyobrażam sobie znaleźć w łóżku węża, nawet niegroźnego....
"Blizna" - przeczytajcie! Na pewno Was zaskoczy !
 
 
markie
 

Recenzje ukazały się także na portalach:

- empik

- lubimy czytać

Najczarniejsza godzina w moim życiu rozpoczęła się w zeszły czwartek, tuż przed wschodem słońca.

Będzie piękny poranek – pamiętam, że tak pomyślałam, kiedy wyszłam z domu – ciepły i parny, przepełniony szeptem obietnic, taki, jakie potrafi ą być poranki jedynie wczesnym latem. Było jeszcze chłodno, ale opalizująca smuga na horyzoncie zapowiadała wściekły upał. Ptaki śpiewały tak, jakby każda nuta miała być ich ostatnią, i nawet owady obudziły się wcześnie. Jaskółki też korzystały z hojności świtu i pikowały wszędzie wokół mnie tak blisko, że musiałam mrugać.

Kiedy zbliżałam się do podjazdu do domu Matta, z pobocza zapachniało rumiankiem. Jego ulubiony zapach. Stałam tam przez chwilę, wpatrzona w żwirową drogę, która za zakrętem znikała za kępą krzaków wawrzynu. Trąciłam stopą ziemię, by wzniecić zapach, i pomyślałam, że rumianek pachnie dojrzałymi jabłkami i niesioną jesienną bryzą wonią dymu z palonego drewna. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam się zastanawiać, co by było, gdybym poszła podjazdem, wśliznęła się do domu i obudziła Matta, wcierając rumianek w jego poduszkę.

Poszłam dalej.

Na szczycie Carters Lane zobaczyłam, że drzwi domku Violet są lekko uchylone; a nie powinny, nie o tej porze. Podeszłam bliżej, stanęłam na progu i popatrzyłam na złażącą ze ścian farbę i ciemność w holu za drzwiami. Violet prawdopodobnie wstawała wcześnie, starsi ludzie zwykle wstają wcześnie, ale na widok otwartych drzwi coś się we mnie zacisnęło.

Próg był wilgotny. Ktoś tu stał w mokrych butach kilka minut temu. To niekoniecznie musiało cokolwiek znaczyć, równie dobrze mógł to być przypadek, ale żadne z uspokajających wyjaśnień, jakie udało mi się wymyślić, nie mogło uciszyć narastającego niepokoju. Pchnęłam drzwi. Otworzyły się jeszcze o kilka centymetrów i uderzyły w coś.

– Violet? – zawołałam. Żadnej odpowiedzi. Pogrążony w ciszy dom czekał na to, co teraz zrobię. Znowu popchnęłam drzwi. Otworzyły się trochę szerzej, odsłaniając mokre ślady na podłodze. Przecisnęłam się przez otwór i weszłam do sieni.

Worek za drzwiami był płócienny, przewiązany mocno sznurkiem. Wyglądał jak worki z piaskiem przywożone przez Agencję Ochrony Środowiska, kiedy zanosi się na powódź. Ale nie sądziłam, żeby w tym był piasek. Przede wszystkim nie był dość ciężki. Ani nie miał solidnego, regularnego kształtu worka przeciwpowodziowego, zwłaszcza mokrego. A ten ociekał wodą.

– Violet! – zawołałam znowu. Jeśli mnie słyszała, nie zdradzała się z tym.

Drzwi na końcu korytarza były otwarte, widziałam, że pokój za nimi jest pusty. Nigdzie śladu psa Violet, Benniego.

I to był moment, w którym od niepokoju przeszłam do strachu. Bo pies, nawet stary i schorowany, nie pozwoliłby nikomu wejść do domu niepostrzeżenie. Violet mogła jeszcze spać; mogła nie usłyszeć, że ją wołam. Bennie by usłyszał.

Chociaż była to ostatnia rzecz, na jaką miałam ochotę, odwróciłam się i przykucnęłam przy worku. Mokry, twardy, ale to nie piasek, zdecydowanie nie piasek. Wyciągnęłam mały scyzoryk, który zawsze noszę w kieszeni, przecięłam sznurek i pozwoliłam, żeby worek opadł. Potem chwyciłam za dolne rogi i wytrząsnęłam mokrą, martwą zawartość na zniszczone linoleum korytarza.

Bennie wyglądał nawet na mniejszego niż za życia. Nie musiałam go dotykać, żeby wiedzieć, że nie żyje, ale mimo wszystko nachyliłam się i pogłaskałam szorstką sierść. Płytkie rany widniały na pysku i wokół szyi, w miejscach, gdzie się pokaleczył, szamocząc się, żeby się uwolnić, gdy opadał coraz niżej w jeziorze lub rzece, do której go wrzucono. Ale worek nadal nie był pusty. Poruszyłam palcami i coś jeszcze wypadło.

Straszliwie poraniony, z ciałem miejscami prawie porozdzieranym, wąż zadrgał raz, zanim znieruchomiał.

Przez chwilę myślałam, że zwymiotuję. Osunęłam się na zimną podłogę, wiedząc, że muszę znaleźć Violet, ale nie mogłam zebrać odwagi. I przez głowę przelatywały mi najdziwniejsze myśli.

Bo wyglądało na to, że czegoś brakuje. Przypomniały mi się lekcje historii w szkole, kiedy uczyliśmy się o starożytnym Rzymie i uważnie słuchaliśmy każdego słowa nauczyciela, zabawiającego nas opowieściami o rzymskim wymiarze sprawiedliwości, torturach i egzekucjach. Jedna szczególna forma śmierci przykuła zwłaszcza naszą uwagę: skazany więzień – który, jak teraz myślę, musiał popełnić najgorszy rodzaj zbrodni – był pakowany w worek z psem, wężem i czymś jeszcze.

Małpa… a może jakieś zwierzę z obejścia? A potem wrzucano go do Tybru. Większość klasy się śmiała. W końcu to było tak dawno i w akurat tym doborze zwierząt było też coś odrobinę komicznego. Nawet ja to widziałam. Ale nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, jak to jest być zapakowanym do worka z jakimkolwiek zwierzęciem – i wrzuconym do wody. Pewnie taki ktoś by walczył – zapamiętale, histerycznie – zęby i pazury byłyby wszędzie. I woda zalewająca płuca. Ból byłby nie do…

Musiałam znaleźć Violet.

Przeszłam przez korytarz i salon. Drzwi w głębi prowadziły na schody. Znalazłam kontakt i pstryknęłam go. Schody nie były długie, ale wydawało mi się, że wspięcie się na nie zajęło mi wieczność.

Na szczycie znajdowały się dwie pary otwartych drzwi. Po lewej – mały pokój: bliźniacze łóżka, komoda, kominek i okno z widokiem na las. Wzięłam głęboki oddech i skręciłam w prawo.

Aktualności
2018-05-11

Weekend z "Mistrzem ceremonii"

Zapraszamy na fanpage Zbrodniczych Siostrzyczek, gdzie przez cały weekend będziecie mogli przeczytać fragment, wziąć udział w rozdawajce, a także przeczytać recenzję tej książki.

czytaj więcej
2018-05-08

"Przesyłka" Sebastiana Fitzka stale na listach bestsellerów w Niemczech!

Wydanie w miękkiej oprawie od razu po wydaniu w lutym wskoczyło na 2 miejsce listy bestsellerów (gdzie utrzymywało się 8 tygodni!).

Teraz, po 10 tygodniach, zajęło 1 miejsce.

czytaj więcej

Weekend z "Terapią" na portalu Zbrodnicze Siostrzyczki

21 i 22 kwietnia Zbrodnicze Siostrzyczki zapraszają na weekend z "Terapią" Sebastiana Fitzka.

http://zbrodniczesiostrzyczki.pl/weekend-terapia-sebastiana-fitzka/

czytaj więcej

Inne książki autora

Mistrz ceremonii Blizna

Mistrz ceremonii BOLTON SHARON

42.80 PLN 25.60 PLN
Już jesteś martwa

Już jesteś martwa BOLTON SHARON

39.80 PLN 23.88 PLN
Sacrifice

Sacrifice BOLTON SHARON

39.80 PLN 25.47 PLN
Stokrotka w kajdanach

Stokrotka w kajdanach BOLTON SHARON

39.80 PLN 23.88 PLN
Zagubieni

Zagubieni BOLTON SHARON

39.80 PLN 24.68 PLN
Małe mroczne kłamstwa

Małe mroczne kłamstwa BOLTON SHARON

39.80 PLN 23.88 PLN
Mroczne przypływy Tamizy
39.80 PLN 26.63 PLN
Karuzela samobójczyń

Karuzela samobójczyń BOLTON SHARON

39.80 PLN 23.88 PLN
Ulubione rzeczy

Ulubione rzeczy BOLTON SHARON

79.70 PLN 50.06 PLN