Facebook
Bogowie wojny

Bogowie wojny

Tytuł oryginału: Warlords: In the Heart of Conflict 1939-1945
Ilość stron: 336, zdjęcia czarno-białe
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 165x235
Data wydania: 2018-05-08
EAN: 9788324166671
42.80 PLN
28.63 PLN
Historia XX wieku

Bestsellerowa książka zekranizowana jako serial dokumentalny BBC

 

 

 

„Porywająca, odkrywcza, wnikliwa. Czyta się jak thriller, ale to również starannie udokumentowana praca naukowa. Znakomita!”
„Tribune”


W czasie II wojny światowej, kiedy ich państwa walczyły na polach bitew, Hitler, Churchill, Roosevelt i Stalin toczyli pomiędzy sobą wojnę psychologiczną. A ich osobiste decyzje zaważyły na przebiegu konfliktu.
To Hitler postanowił napaść na Polskę i rozpętać wojnę. To Stalin zawarł pakt z Hitlerem, uznał, że nie grozi mu atak ze strony Niemiec i fatalnie osłabił potencjał obronny Związku Radzieckiego. Gdyby Churchill nie został brytyjskim premierem, być może latem 1940 roku Wielka Brytania podjęłaby rokowania z Niemcami. Gdyby nie Roosevelt, Stany Zjednoczone prawdopodobnie nie uznałyby Niemiec za swojego głównego wroga…
Ta książka ujawnia szereg osobistych pojedynków między czterema przywódcami, w których zwyciężali nieraz dzięki oszustwu, pochlebstwu, podstępowi. W stylu najlepszego filmowego thrillera dzień po dniu, godzina po godzinie rozwija równoległą dynamiczną akcję: od Kancelarii Rzeszy i Wilczego Szańca po Kreml, od Białego Domu po Downing Street. Na podstawie oficjalnych dokumentów, korespondencji prywatnej, osobistych relacji i niepublikowanych dzienników pokazuje wojnę czterech tytanów konfliktu w tak nowatorski, fascynujący i spersonalizowany sposób, jak żadna książka wcześniej.


SIMON BERTHON – wybitny brytyjski znawca II wojny światowej, producent, reżyser i scenarzysta telewizyjnych filmów dokumentalnych poświęconych największym konfliktom XX wieku.
JOANNA POTTS – brytyjska historyk specjalizująca się w historii II wojny światowej i historii ZSRR.

 

 

Patronat medialny:

historia

Prolog: 10 maja 1940


Był piątek 10 maja 1940 roku, tuż po północy. Dwa wielkie parowozy ciągnące 10 luksusowych zielonych wagonów sunęły w stronę węzła kolejowego 220 kilometrów od Berlina. Linia kolejowa prowadziła z Hanoweru na północ, do Hamburga, ale szereg zwrotnic skierował pociąg na zachód. W jednym z wagonów tego pociągu, noszącego kryptonim „America”, jechał Adolf Hitler. Przywódca Trzeciej Rzeszy zmierzał na spotkanie z przeznaczeniem. Führerowi towarzyszyła jego osobista sekretarka, 32-letnia Christa Schroerder, pogodna i atrakcyjna, pozostająca pod wrażeniem uroku i energii swego
szefa. W afektowanym liście do przyjaciółki opisywała swoją wielką przygodę.
Poprzedniego dnia zaufanym pracownicom biura Hitlera z Kancelarii Rzeszy, do których należała, powiedziano, że udają się „w podróż”. Jej cel i czas trwania były tajemnicą. Kiedy pociąg wyjechał z Berlina, pracownice zapytały szefa, czy jadą do Norwegii, gdzie owego dnia trwały walki między  Niemcami a Wielką Brytanią. Hitler przekornie potwierdził ich domysły:
– Jeśli będą panie grzeczne, dostaną panie po futrze z fok.
O świcie pociąg Führera wjechał na stację pozbawioną tablicy z nazwą miejscowości. Okazało się, że są w miasteczku Euskirchen, 50 kilometrów od granicy niemieckiej. Hitler i jego świta przesiedli się do samochodów. Szosa prowadziła przez wsie, w których zamiast tablic z nazwami stały drogowskazy wojskowe. W końcu skręcili w polną drogę i przez szpaler brzóz dojechali do małej polany w lesie, na której znajdowały się betonowe bunkry i budki wartownicze. Byli u celu – w Felsennest, Skalnym Gnieździe, nowej kwaterze Hitlera.
W oddali rozległ się huk dział. Hitler wyciągnął rękę w kierunku zachodnim i oznajmił:
– Panowie, rozpoczęła się ofensywa przeciwko państwom zachodnim.
Rządy Belgii, Holandii i Francji miały się niebawem dowiedzieć, że 136 świetnie wyszkolonych i uzbrojonych dywizji niemieckich zaatakowało ich kraje. „Dziwna wojna” dobiegła końca, zaczął się Blitzkrieg. Hitler wtrącił świat w najkrwawszy konflikt w dziejach, który miał trwać następnych pięć lat.
W czasie gdy eskadry samolotów Luftwaffe zasłoniły niebo nad Felsennest, a oddziały Wehrmachtu sunęły na zachód, pewien młody człowiek odbywał
poranną przejażdżkę konną po Richmond Park na południowo-zachodnich peryferiach Londynu. Nazywał się John Colville, miał lat 25 i tak jak Christa
Schroeder był prywatnym sekretarzem – tyle że innego europejskiego przywódcy, premiera Wielkiej Brytanii Neville’a Chamberlaina. Colville jednak przypuszczał, że nie będzie już nim długo. Kiedy zsiadł z konia, dowiedział się od stajennego, że Niemcy zaatakowały Belgię i Holandię. Colville wiedział,
że zbliża się polityczne przesilenie, i jak zanotował w dzienniku, jedno było dlań przygnębiająco oczywiste: „Jeśli premier odejdzie, nic nas nie uchroni
przed Winstonem”.
Trzeciego września 1939 roku, po wypowiedzeniu Niemcom wojny przez Wielką Brytanię, Winston Churchill wrócił do rządu na stanowisko pierwszego
lorda admiralicji. W brytyjskich sferach rządzących uchodził za człowieka lekkomyślnego, niegodnego zaufania i nieznośnego. Ale tego pamiętnego dnia
Churchill obudził się z przekonaniem, że do wieczora spełni się marzenie jego życia: zostanie premierem Wielkiej Brytanii.
Jak na ironię, swoją szansę zawdzięczał fiasku, za które ponosił największą odpowiedzialność – kampanii norweskiej. Chcąc odciąć Niemcy od dostaw
stali i rud żelaza ze Szwecji, Brytyjczycy postanowili udzielić Norwegom zbrojnej pomocy w walce z Niemcami. Kiedy jednak brytyjskie okręty wojenne wysadzały na norweski brzeg pozbawione wsparcia siły lądowe, Hitler uderzył z powietrza, zmuszając przeciwnika do upokarzającego odwrotu. Klęska
norweska ugruntowała w Londynie opinię, że Chamberlain nie nadaje się na przywódcę czasu wojny. Mimo wszelkich wad Churchilla nikt nie mógł zaprzeczyć, że jest on tym, kogo naród potrzebuje – wodzem, który od dawna ostrzegał kraj przed Hitlerem.
Poprzedniego dnia, kiedy Hitler ze swoją świtą opuszczał Berlin, Churchill odbył w siedzibie premiera przy Downing Street decydujące spotkanie z Chamberlainem i ministrem spraw zagranicznych lordem Halifaksem. Chamberlain, któremu groził bunt własnych posłów w Izbie Gmin, nie potrafił przekonać laburzystowskiej opozycji do utworzenia rządu zgody narodowej. Premier wiedział, że przegrał i musi się podać do dymisji. Brytyjskie sfery rządzące chciały, aby jego następcą został Halifax, przebiegły dyplomata z arystokratycznej rodziny. Minister spraw zagranicznych wiedział jednak, że nie nadaje się na przywódcę państwa w stanie wojny, i nie skorzystał z okazji.
Dziesiątego maja, po rozpoczęciu się Blitzkriegu na Zachodzie, Chamberlain próbował jeszcze ratować stanowisko, twierdząc, że kryzys wymaga ciągłości rządów. Opozycja laburzystowska i liberalna nie chciały o tym słyszeć; nawet ministrowie stracili zaufanie do swego premiera. O godzinie 18.00 Churchill pojechał do pałacu Buckingham. Od siedziby admiralicji dzieliło go niewiele ponad kilometr, ale była to najważniejsza podróż w życiu  Churchilla.
– Przypuszczam, że nie wie pan, w jakim celu kazałem pana wezwać? – zapytał król Jerzy VI.
– Wasza Wysokość – odpowiedział Churchill z przekornym błyskiem w oku – nie mam najmniejszego pojęcia.
Król się roześmiał.
– Chciałbym powierzyć panu misję utworzenia rządu.
Nagłówki wieczornej prasy przyniosły wstrząsającą wiadomość o niemieckim ataku na Francję, Belgię i Holandię.
– Mam nadzieję, że nie jest za późno – powiedział Churchill ze łzą w oku do detektywa W.H. Thompsona, kiedy wracali do admiralicji. – Bardzo się boję, że jednak tak.
Churchill został więc brytyjskim premierem. W salonach Londynu i całego świata różnie ten fakt komentowano. „Wydaje się, że Churchilla zesłało samo
niebo – pisał radziecki ambasador w Londynie Iwan Majski – ale kiedy będą chcieli zawrzeć pokój, może się stać wielką przeszkodą”. Nowy premier poprosił Johna Colville’a o pozostanie na stanowisku, ale młody człowiek miał wątpliwości i uspokoiła go dopiero myśl, że Chamberlain i Halifax zostają w rządzie. „Będą jakoś hamować naszego nowego wodza – zapisał tego wieczoru w dzienniku. – Może to rzeczywiście człowiek pełen werwy i energii, za jakiego uważa go kraj (...) ale jego mianowanie to straszne ryzyko”. W Berlinie hitlerowski minister propagandy Joseph Goebbels, który również prowadził dziennik, zanotował:
„Churchill naprawdę został premierem. Sytuacja jasna! Tak lubimy”. Nie znamy reakcji Hitlera, ale miał on już wyrobione zdanie o Churchillu: to  anachroniczny imperialista, samochwała, i, jak pokazała kampania norweska, niedołęga.

Aktualności
2018-08-09

Z ostatniej chwili:

Powieść „Sto dni szczęścia" Evy Woods znalazła się w Top 20 brytyjskiego Amazonu!

To „inteligentna literatura kobieca w najlepszym wydaniu” – napisał
czytaj więcej
2018-07-08

"Milczenie lodu" - polecany kryminał na lato

„New York Times” poleca wśród klasyków „Milczenie lodu” Ragnara Jónassona jako mrożący kryminał na lato!

 

„Pokryta śniegiem ziemia

czytaj więcej
2018-06-20

Akcja 3 za 2

Kup 3 książki Wydawnictwa Amber, zapłać tylko za 2

 

 

Promocja obowiązuje do 26.06.2018 do 23:59 lub do wyczerpania puli promocyjnej. Dotyczy wszystkich naszych książek

czytaj więcej