Mama kazała mi chorować (wydanie kieszonkowe)

Mama kazała mi chorować (wydanie kieszonkowe)

Tytuł oryginału: Sickened
Tłumaczenie: Karolina Bober
Ilość stron: 272
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 110x175
Data wydania: 2021-10-21
EAN: 9788324175529
Biografie, wspomnienia
Bestseller

MILION SPRZEDANYCH EGZEMPLARZY W 21 KRAJACH!

PRAWDZIWA HISTORIA TRAGICZNEGO DZIECIŃSTWA 

Zawsze byłam chora...
...następny lekarz, następny gabinet, następny szpital. Tak wyglądało dzieciństwo Julie Gregory. Matka prowadzała córkę od lekarza do lekarza, domagała się kolejnych badań – nawet operacji na otwartym sercu! Ale specjaliści nie potrafili określić, co dolega Julie. Dziewczynka czuła się coraz gorzej przez 16 lat. Aż trafiła do rodziny zastępczej, a matka przed sąd... Julie, dopiero gdy miała 24 lata, dowiedziała się, że jej matka chorowała na zastępczy zespół Münchhausena.


Zastępczy zespół Münchhausena to jedna z najbardziej złożonych, przerażających i okrutnych form znęcania się rodziców nad dziećmi. I najbardziej trudna do wykrycia. Polega na celowym wywoływaniu dolegliwości fizycznych i emocjonalnych u bliskiej,
zależnej osoby przez jej opiekuna, najczęściej matkę.


Autobiografia Julie Gregory Mama kazała mi chorować to pierwsza relacja ofiary maltretowania przez matkę z zastępczym zespołem Münchhausena i bezprecedensowy opis cierpień dziecka przez lata wpędzanego w chorobę.

Wybrana książką roku przez „The Sunday Times”, stała się światowym bestsellerem sprzedanym w milionie egzemplarzy w 21 krajach.

Julie Gregory przeżyła i jest uznanym międzynarodowym ekspertem i doradcą w dziedzinie zastępczego zespołu Münchhausena. 

 

„Ta książka jest z jednej strony pełna bólu, z drugiej zaś nadziei i radości życia poprzez ukazanie możliwości wyrwania się z kręgu przemocy i powrotu do zdrowia”.
dr n. med. JOANNA CIELECKA-KUSZYK,
prezes Fundacji Mederi – Pomóżmy Dzieciom

Patronat:

Przedmowa do wydania polskiego
Mama kazała mi chorować to prawdziwa i wstrząsająca historia życia dziewczynki, wychowywanej w rodzinie pełnej okrucieństwa i cierpienia. Autorka opisuje swoje dzieciństwo – lata przemocy fizycznej i psychicznej ze strony dorosłych oraz bezradność i cierpienie dziecka. Poza okrutnymi karami fizycznymi matka świadomie zmuszała ją do opowiadania o nieprawdziwych objawach chorobowych w celu oszukania lekarzy i przejścia badań, operacji i leczenia.
Ta książka jest z jednej strony pełna bólu, z drugiej zaś nadziei i radości życia poprzez ukazanie możliwości wyrwania się z kręgu przemocy i powrotu do zdrowia. To fascynująca opowieść dla wszystkich czytelników, także dla profesjonalistów zajmujących się zawodowo problematyką społeczną, ukazuje bowiem słabe strony medycyny, w tym diagnostyki medycznej, i brak skuteczności w działaniach służb społecznych.
Opowieść Julie Gregory jest niejako anatomią rodziny, w której występuje tzw. zastępczy zespół Münchhausena, szczegółowym, autentycznym opisem choroby znanej pod nazwą zespołu Münchhausena. Nazwa choroby pochodzi od nazwiska XVIII-wiecznego polityka i żołnierza, niemieckiego barona Karla Friedricha von Münchhausena, znanego ze swoich nieprawdziwych, zafałszowanych opowieści
i zmyślonego bohaterstwa. W chorobie Münchhausena pacjent wie, że jest zdrowy, ale udaje chorobę, żeby zwrócić na siebie uwagę lekarzy i uzyskać zainteresowanie swoją osobą, co w jego rzeczywistym życiu jest często niemożliwe. Chory z zespołem Münchhausena jest w stanie dokonać samookaleczenia, żeby uwiarygodnić swoje objawy chorobowe.
Odmianą tej choroby jest tzw. zastępczy zespół Münch­hausena, który polega na świadomym fałszowaniu objawów klinicznych i celowym wywoływaniu choroby u dziecka przez jego opiekuna dla osiągnięcia włas­nych korzyści.
Jest to jedna z najgroźniejszych form maltretowania dziecka, ponieważ jedną z najważniejszych trudności diagnostycznych tego zespołu jest niewiarygodna zdolność do oszukiwania lekarzy i personelu medycznego przez opiekuna dziecka. Jedynie wyobraźnia ogranicza możliwe objawy i choroby wywoływane przez matki.
Te czynniki wpływają na niemożność postawienia prawidłowej diagnozy, a w najlepszym przypadku na późne rozpoznanie zespołu Münchhausena.
Częstość współwystępowania tego zespołu u rodzeństwa szacuje się na około 39 procent, a czasami dopiero poważna choroba lub śmierć rodzeństwa przybliża rozpoznanie. Należy pamiętać, że zastępczy zespół Münchhausena może dotyczyć zarówno dzieci wcześniej zdrowych, jak i przewlekle chorych, co dodatkowo potęguje trudności diagnostyczne.
W rzeczywistości nie ma wiarygodnych danych statystycznych dotyczących występowania tego zespołu chorobowego na całym świecie. W Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, uważa się, że cierpi z tego powodu około 3 na 100 000 dzieci, jednak prawdziwa liczba ofiar pozostaje tajemnicą mrocznej sfery relacji dorosły–dziecko.
W każdym przypadku stwierdzenia dowodów zastępczego zespołu Münchhausena lekarz powinien zgłosić sprawę do sądu rodzinnego i sądu dla nieletnich lub bezpośrednio do prokuratury w celu zapewnienia bezpieczeństwa dziecku i wdrożenia procedur prawnych.

dr n. med. Joanna Cielecka-Kuszyk
prezes Fundacji Mederi – Pomóżmy Dzieciom

 

Prolog
Zastępczy zespół Münchhausena (zespół Münchhausena per procura) może być najbardziej złożoną – i tragiczną w skutkach – spośród znanych obecnie form maltretowania. Definiuje się go jako wymyślanie lub wywoływanie dolegliwości fizycznych i emocjonalnych przez opiekuna u zależnej od niego osoby. W większości przypadków sprawcą jest matka, a ofiarą jej dziecko. Baron Karl von Münchhausen był postacią historyczną. Ten XVIII-wieczny oficer i podróżnik zasłynął fantastycznymi opowieściami ze swoich wypraw. W 1951 roku brytyjski lekarz wprowadził termin „zespół Münchhausena”, opisujący osoby, które symulują lub wywołują u siebie chorobę, żeby zyskać współczucie i pomoc, a także by zapanować nad innymi ludźmi. Zastępczy zespół Münchhausena dotyczy osób, które z tych samych powodów wpędzają w choroby kogoś innego, zastępcę. Według statystyk co roku w Stanach Zjednoczonych stwierdza się 1200 nowych przypadków; w innych krajach liczba ta jest proporcjonalna do liczby ludności. Jednak znacznie więcej przypadków pozostaje niezgłoszonych i niewykrytych z powodu zakamuflowanej natury znęcania się. Niedawne badania wykazują, że w 25 procentach wykrytych przypadków zastępczego zespołu Münchhausena rodzeństwo maltretowanego dziecka już umarło – najprawdopodobniej ­uśmiercone przez sprawcę. Dopiero gdy identyczne objawy powtórzą się u drugiego, trzeciego czy czwartego dziecka w rodzinie, specjaliści i przedstawiciele władz są wreszcie zmuszeni dostrzec, że macierzyństwo może się przekształcić w dziwną formę maltretowania, która, w przeciwieństwie do bicia i wykorzystywania seksualnego, wymyka się wszelkiej kategoryzacji. FBI od kilku lat jest wyczulone na to zaburzenie, jednak zastępczy zespół Münchhausena wciąż pozostaje tragedią, która rozgrywa się w ukryciu.
Z obawą zacząłem się zajmować tym zagadnieniem. Pomimo zainteresowania zespołem Münchhausena bałem się wejść w trudną i przygnębiającą problematykę znęcania się nad dziećmi. Jednak, jako specjalista od Münchhausena, musiałem poznawać różne formy tej patologii; oznaczało to aktywne zaangażowanie w działania na rzecz ochrony dzieci, bo maltretujące matki zawsze wypierają się swoich czynów, nawet gdy potwierdza je nagranie wideo. Obecnie często jestem proszony o ekspertyzy sądowe w sprawach przypadków zastępczego zespołu Münchhausena; sędziowie i ławy przysięgłych przeważnie wątpią, że w ogóle może istnieć taka forma maltretowania. Opisuję to zjawisko w swoich książkach, piszę artykuły i rozdziały do publikacji innych autorów, odpowiadam na tysiące pytań, które docierają do mnie telefonicznie, pocztą lub pocztą elektroniczną. Od ponad 10 lat codziennie zajmuję się przypadkami zastępczego zespołu Münchhausena. Serce wciąż mi krwawi na widok nieszczęśliwych ofiar.
Pewnego dnia, szukając linków do uzupełnienia swojej strony internetowej, natrafiłem na kogoś, kto przedstawił zastępczy zespół Münchhausena z nowej perspektywy. Julie Gregory na swojej stronie w sieci opisała włas­ną tragedię, uzupełniając poruszający tekst zdjęciami. Przeczytałem, że chce napisać książkę, więc bardzo gorąco zachęciłem ją do tego w e-mai­lu. Tak zaczęła się nasza znajomość.
Książka Julie Gregory jest bezprecedensowym opisem przeżyć osoby maltretowanej przez matkę z zastępczym zespołem Münchhausena. Choć na ten temat powstało już ponad pięćset książek i artykułów klinicznych, do tej pory nie było wśród nich żadnej relacji ofiary. Julie Gregory w dzieciństwie nie bawiła się z kolegami; dorastała w dziwnym, jałowym świecie szpitali i gabinetów lekarskich. Jej życie obracało się wokół niezliczonych wymyślonych chorób, a opiekunowie społeczni oraz lekarze, którzy mogli pomóc, bezwiednie przyczynili się do okaleczenia jej ciała i duszy. Lekarze zazwyczaj – choć nieświadomie – są wspólnikami osoby z zastępczym zespołem Münchhausena, ponieważ bezwarunkowo wierzą w to, co mówią im pacjenci i rodziny. Nie da się zaprzeczyć, że rodzice najczęściej bardzo pomagają w postawieniu diagnozy. Dlatego lekarz musi całkowicie zmienić swoje nastawienie, by zakwestionować słowa matki – która twierdzi, pomimo normalnych wyników badań dziecka, że żadne lekarstwa nie skutkują, i domaga się kolejnych badań – i zauważyć, że w tym przypadku rodzic nie pomaga, lecz szkodzi. Oczywiście najbardziej przekonujące są kłamstwa zawierające trochę prawdy: dziecko rzeczywiście może mieć objawy chorobowe, tylko ich przyczyna zwykle pozostaje tajemnicą.
Matka z zastępczym zespołem Münchhausena potrafi z wielką bezwzględnością i okrucieństwem dążyć do osiągnięcia emocjonalnej satysfakcji z choroby dziecka. Nie musi być wykształcona – tylko przekonująca. Gdy widzi, że zainteresowanie lekarzy jej „dramatem” maleje, po prostu zmienia miejsce: idzie do innego szpitala, zgłasza się do nowej izby przyjęć. Takie matki często szukają informacji medycznych w literaturze fachowej i Internecie, żeby jeszcze lepiej przygotowywać się do występów, które zawstydziłyby najlepsze aktorki.
Czytelnik może odnieść wrażenie, że Julie, dorastając, dobrowolnie zaczęła razem z matką prowadzić grę, mającą na celu zmylenie lekarzy. Czy naprawdę tak było? Nic podobnego. Po prostu nie miała siły. To niemożliwe, żeby dziecko sprzeciwiło się własnej matce, która stworzyła mu odrębny, odizolowany świat. Wiemy, że nawet dorosłe ofiary nie zawsze podają prawdziwe źródła swoich chorób ze strachu przed odtrąceniem lub karą. U ofiar takiego maltretowania można też zauważyć syndrom sztokholmski, jak w przypadku Patty Hearst, która broniła swoich porywaczy. Dzieci często chronią maltretujących je rodziców i zatajają prawdę przed pracownikami służb medycznych i opieki społecznej, którzy mogliby im pomóc.
Ta książka nie jest opisem wspomnień przywołanych metodą hipnozy lub przez naprowadzające pytania psychoterapeuty, lecz wydarzeń, których Julie nigdy nie zapomniała: to błogosławieństwo i przekleństwo zarazem. Czytając obszerną dokumentację medyczną, uświadamiamy sobie, że lekarze bez zastrzeżeń przekształcili kłamstwa matki w fakty.
Julie Gregory chce opowiedzieć ważną historię. Wykazała się ogromnym hartem ducha. Ma szczęście, że przeżyła. Philip Yancey napisał: „Życie nie jest zadaniem do rozwiązania, lecz pracą do wykonania; w pracy tej możemy dobrze wykorzystać zło, którego wolelibyśmy uniknąć”. Odporność i wytrzymałość Julie w tych okolicznościach są wprost niewyobrażalne. To zadziwiające, że nie utraciła własnej tożsamości i jasności umysłu; że potrafi o tym wszystkim mówić. Mam nadzieję, że pisząc ten poruszający, piękny pamiętnik, zdołała uciszyć choć część nawiedzających ją demonów z przeszłości i że pomoże ofiarom zastępczego zespołu Münchhausena wyrwać się z rąk swoich oprawców.
Myślę, że książka ta będzie jak iskra, która zelektryzuje świat. Dzięki niej wiele osób dowie się o zastępczym zespole Münchhausena; lekarze i – cały zresztą personel służby zdrowia – członkowie specjalistycznych organizacji, pracownicy opieki społecznej już nigdy nie będą ignorować takich tragedii. Ten zapis straszliwych przeżyć z dzieciństwa jest wielkim triumfem ludzkiego ducha.

dr Marc D. Feldman
Wydział Psychiatrii i Neurologii Behawioralnej
Uniwersytet Stanu Alabama, Tuscaloosa

Inne książki autora