Facebook
Zabójcze maszyny (okładka filmowa)

Zabójcze maszyny (okładka filmowa)

Tytuł oryginału: MORTAL ENGINES
Ilość stron: 352
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 130x205
Data wydania: 2018-11-22
EAN: 9788324168385

Dostępny po: 2018-11-22
37.80 PLN
25.29 PLN
Fantastyka
Zapowiedź

Wielki przebój filmowy twórców Władcy Pierścieni i Hobbita

Wydanie z okładką filmową przed kinową premierą!


Przetłumaczony na 30 języków, obsypany nagrodami światowy bestseller, przeniesiony na ekran przez Petera Jacksona: jeden z najwspanialszych fantastycznych światów, jakie kiedykolwiek wykreowano.

Połączenie emocji i oszałamiających efektów wizualnych.
PETER JACKSON


Premiera filmu 7 grudnia.


Zanim obejrzysz film, przeczytaj książkę.


Sześćdziesiąt minut – tyle wystarczyło, żeby zniszczyć ludzką cywilizację.
Tysiące lat później nastała nowa era ruchomych miast. Miasta drapieżcy na gigantycznych gąsienicach przemierzają wyludnioną Ziemię. Polują: atakują, walczą i pożerają się nawzajem.


Londyn dostrzegł zdobycz. Małe miasteczko nie ma szans. Londyn jest wielki, szybki i... głodny.
Podczas polowania Wielki Mistrz Cechu Historyków Londynu zostaje zaatakowany sztyletem przez tajemniczą dziewczynę. Życie ratuje mu młody czeladnik, który w pogoni za napastniczką zostaje wyrzucony z pędzącego miasta. Na jałowych pustkowiach wielkiego Terenu Polowań ci dwoje, których wszystko dzieli, są zdani tylko na siebie.
Wśród przemocy, brutalności i nieustannego niebezpieczeństwa Tom i Hester muszą walczyć o życie i przyszłość świata…


PHILIP REEVE, brytyjski autor kilkunastu książek dla młodzieży i ilustrator, światową sławę zyskał w 2001 powieścią Zabójcze maszyny.
Książka zdobyła Złoty Medal prestiżowej nagrody Nestlé Smarties Book Prize. Philip Reeve został uhonorowany również innymi najwyższymi nagrodami gatunku: Carnegie Medal, Guardian Children’s Fiction Prize, Los Angeles Times Book Award.

 

W lutym 2019 tom 2 filmowanego cyklu: Złoto drapieżcy

 

 

 

 

Świat wykreowany przez Reeve’a jest odważnie awangardowy, łamie wszelkie konwenanse estetyczne i część konwencji narracyjnych. Widać, że autor znakomicie bawi się absurdalną wizją zmotoryzowanych miast i dobrze gra geopolitycznymi stereotypami w kreacji Jedynego Miejsca na Ziemi, Które Nie Poddało Się Opresywnemu Terrorowi i Zamknęło Za Wielkim Murem (już wiecie, w którym miejscu świata rzeczone miejsce jest zlokalizowane, prawda?)...

www.creatiofantastica.com

W pochmurne, wietrzne wiosenne popołudnie Londyn
rozpoczął pościg po wyschniętym dnie dawnego Morza
Północnego za niedużym górniczym miasteczkiem.
W lepszych czasach Londyn nie zainteresowałby się
tak marną zdobyczą. Kiedyś to wielkie ruchome miasto
polowało na znacznie większe osiedla, goniąc je na
swych gąsienicach od Lodowych Pustkowi na północy
aż po Morze Śródziemne. Ostatnio jednak coraz mniej
było miast nadających się do pożarcia, a większe, potężniejsze
aglomeracje zaczęły spoglądać na Londyn łakomym
okiem. Już od dziesięciu lat dawna stolica Anglii
ukrywała się przed nimi na podmokłych, górzystych
terenach zachodniego terytorium, które – według Cechu
Historyków – było niegdyś Wyspami Brytyjskimi.
Od dziesięciu lat Londyn żywił się wyłącznie małymi
miasteczkami rolniczymi i osadami, jakie udało mu się
upolować w pobliżu. Teraz wreszcie lord burmistrz podjął
decyzję, by wyruszyć na wielki Teren Polowań.

Londyn był właśnie w pół drogi, gdy obserwatorzy na
wysokich wieżach wypatrzyli miasteczko z kopalnią soli.
Londyńczycy uznali to za znak od bogów i nawet lord
burmistrz, który nie wierzył ani w bogów, ani w żadne
wróżby, stwierdził, że to dobry początek podróży na
wschód, i rozkazał rozpocząć pościg.
Górnicze miasteczko dostrzegło niebezpieczeństwo
i rzuciło się do ucieczki, ale gąsienice Londynu obracały
się coraz szybciej i szybciej. Wkrótce Londyn mknął
przed siebie na najwyższych obrotach – wielka, ruchoma
góra stali, wznosząca się jak weselny tort siedem
pięter w górę, z dolnymi pokładami spowitymi kłębami
spalin, a górnymi zabudowanymi lśniącymi bielą willami
bogaczy, ponad które wyrastała zwieńczona złotym
krzyżem katedra Świętego Pawła.
Gdy rozpoczął się pościg, Tom odkurzał właśnie eksponaty
w galerii historii naturalnej Muzeum Londyńskiego.
Poczuł znane wstrząsy metalowej podłogi i zadarł
głowę, aby spojrzeć na podwieszone pod sufitem
modele delfinów i wielorybów, które zaczęły się kołysać
z cichym skrzypieniem.
Nie przestraszył się. Mieszkał w Londynie piętnaście
lat, od urodzenia, i zdążył się już przyzwyczaić do jego
ruchów. Wiedział, że miasto zmienia kierunek i nabiera
prędkości. Poczuł na grzbiecie dreszcz podniecenia,
który znali wszyscy londyńczycy. Łup musi być gdzieś
niedaleko! Rzucił na podłogę szczoteczkę i szmatkę.
Przyłożył dłoń do ściany, wyczuwając wibracje, dochodzące
z maszynowni mieszczącej się głęboko w Trzewiach
miasta. Do buczenia silników dołączyło niskie
dudnienie silników wspomagających. Jak rytm wybijany
na bębnach.
Otworzyły się drzwi po drugiej stronie i do sali wtoczył
się Chudleigh Pomeroy. Jego okrągła twarz była
purpurowa ze zdenerwowania.
– Na Quirke’a! Co to takiego?! – zawołał tubalnym
głosem, spoglądając na wirujące pod sufitem wieloryby
i wypchane ptaki, podskakujące w gablotkach, jakby
chciały rozprostować skrzydła i zerwać się do lotu. –
Czeladniku Natsworthy! Co się tutaj dzieje?
– To pogoń, proszę pana – powiedział Tom, dziwiąc
się, że zastępca Wielkiego Mistrza Cechu Historyków,
który mieszkał w mieście od tak dawna, nie rozpoznawał
bicia londyńskiego serca. – Pewnie coś upolujemy. Włączyli
silniki wspomagające. Od lat już tego nie robiono.
Może Londynowi znowu zacznie sprzyjać szczęście.
– Phi! – prychnął Pomeroy, krzywiąc się na widok
przeszklonych gablotek drgających w rytm pracy silników.
Nad jego głową największy z modeli morskich
ssaków – płetwal błękitny, który wyginął tysiące lat temu
– podskakiwał na linkach niczym piłka. – Być może,
czeladniku Natsworthy. Szkoda tylko, że Cech Inżynierów
nie zainstalował w budynku urządzeń, które
stłumiłyby drgania. Niektóre z tych okazów są bardzo
delikatne. – Wyciągnął z kieszeni długiej czarnej szaty
chustkę w grochy i otarł nią czoło.
– Czy mógłbym – poprosił Tom – pobiec na platformę
obserwacyjną popatrzeć na polowanie? Od lat nie
mieliśmy pościgu…
– Nie ma mowy, czeladniku! Spójrz tylko, ile kurzu
sypie się z tej gabloty! Trzeba jeszcze raz wyczyścić
wszystkie eksponaty i sprawdzić, czy nie ma uszkodzeń.
– To niesprawiedliwe! – jęknął Tom. – Właśnie odkurzyłem
całą salę!
Natychmiast zorientował się, że popełnił błąd. Stary
Chudleigh Pomeroy nie był najgorszym z mistrzów cechu,
ale nie lubił, gdy mu się przeciwstawiał jakiś marny
czeladnik trzeciej kategorii. Wyprostował się – był
tak gruby, że wyglądał jak piłka do koszykówki, która
zmienia się w piłkę do rugby – i zmarszczył surowo
krzaczaste brwi.
– Życie nie jest sprawiedliwe, Natsworthy – powiedział.
– Jeszcze jedna taka odzywka, a znajdziesz się
w Trzewiach, gdy tylko skończy się pościg!

Aktualności
2018-10-15

Spotkanie z Lily Bernheimer

Jeśli macie ochotę spotkać się na żywo z autorką "Potęgi przestrzeni wokół nas", to serdecznie zapraszamy w tę sobotę, 20 października, na godz. 17.30 do "Sztuki
czytaj więcej
2018-10-10

-40% na drugą książkę

Romans, thriller, horror, literatura dla pasjonatów historii i tajemnic, a nawet bestsellerowe książeczki dla dzieci. Tylko teraz wszystkie nasze książki  z rabatem -40%

czytaj więcej
2018-09-21

Weekend z "Ciemnością" Ragnara Jónassona

Razem ze Zbrodniczymi Siostrzyczkami rozpoczynamy weekend (21-23 września) z pierwszym tomem nowej trylogii Ragnara Jónassona „Ciemność”. Jest to początek serii pt

czytaj więcej