Black Pill

Black Pill

Tytuł oryginału: Råttkungen
Tłumaczenie: Małgorzata Stefaniuk
Ilość stron: 400
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 135x205
Data wydania: 2020-06-15
EAN: 9788324171859
Kryminał, thriller, sensacja
Bestseller

SZWEDZKI BESTSELLER: 5 tygodni nr 1 list bestsellerów

To coś wyjątkowego. Nie mogłam się otrząsnąć: To napięcie, ta historia! Tu jest wszystko. To klasa światowa… NIEWIARYGODNE!
CAMILLA LÄCKBERG


Rośnie liczba mężczyzn nienawidzących kobiet. Nazywają siebie incelami i zamieszkują najmroczniejsze zakamarki internetu. Łączy ich chęć zemszczenia się na ignorujących ich kobietach...
W mieszkaniu w północnym Sztokholmie policja odkrywa zwłoki młodej kobiety. Ofiara otrzymała ponad dwadzieścia ciosów nożem... Atak szaleńca? Detektyw śledcza Vanessa Frank rozpoczyna dochodzenie z niejasnym uczuciem, że w tej sprawie umyka kluczowy aspekt. Aż dociera do siatki inceli…

Dziennikarz PASCAL ENGMAN – tak jak Stieg Larsson –poraża alarmującym thrillerem społecznym, który stał się natychmiastowym bestsellerem w Szwecji.

Black Pill to powieść o ruchu inceli, mężczyzn żyjących w mimowolnym celibacie i swój gniew i frustracje wyładowujących na kobietach. W najlepszym razie w internecie, w najgorszym – w realnym świecie. W Stanach Zjednoczonych incele byli powiązani z czterdziestoma pięcioma zabójstwami, m.in. z ekstremistycznym atakiem masowego mordercy w Toronto w Kanadzie w 2018 roku.
Autor twierdzi, że wybrał właśnie ten przerażający temat, bo ma nadzieję, że dzięki jego książce wzrośnie świadomość groźnego problemu.

Jeden z najlepszych szwedzkich kryminałów, jaki czytałam od lat… nie można się oderwać.
CAMILLA LÄCKBERG

Prolog

Dwa lata wcześniej urodziła Novę, ich córkę. Teraz przyjechała tu, żeby skończyć z Karimem, mężczyzną, o którym myślała, że był miłością jej życia.
Foliowa torba utknęła w drucianym ogrodzeniu otaczającym więzienie Åkersberga. Dwudziestopięcioletnia Emelie Rydén, patrząc na torbę, przekręciła kluczyk w stacyjce zielonej kii. Silnik umilkł, Emelie oparła głowę na kierownicy.

Bała się. Usiadła prosto, rozchyliła usta i przejrzała się w lusterku wstecznym. Dolna połowa jednego z przednich zębów była żółta. Cztery lata temu Karim w czasie awantury rzucił nią o kaloryfer. Emelie zemdlała. Kiedy się ocknęła, Karima nie było. Dwa dni później wrócił do domu, śmierdzący barem i potem, i z przekrwionymi oczami błagał o przebaczenie.

Emelie otworzyła drzwi auta i wdepnęła stopą w kałużę we wgłębieniu jezdni. Musi to zakończyć. Dla dobra Novy. Jej córka nie zasługuje na dorastanie z ojcem za kratkami. Nawet jeśli wypuszczą go za trzy miesiące, Emelie była pewna, że wróci do więzienia. Wcześniej czy później. Prawdopodobnie wcześniej.

Długimi krokami podeszła do wejścia dla odwiedzających, nacisnęła dzwonek i została wpuszczona. Przez trzy lata, z kilkoma wyjątkami, była tu każdego tygodnia. Nova została poczęta w jednym z pokojów odwiedzin. Niektórzy strażnicy okazywali jej współczucie, inni słabo skrywaną pogardę.

A ona przez te wszystkie lata robiła, co mogła, żeby nosić wysoko podniesioną głowę, chodzić tymi korytarzami dumnie wyprostowana. Rozpoznała strażnika w recepcji. Był cichy, wydawał się nieśmiały. Mimo że już kilka razy się widzieli, nie pokazywał po sobie, że wie, kim ona jest.

– Przyszłam na widzenie z Karimem Laimanim – powiadomiła.

Strażnik skinął głową.

– Mogłabym pożyczyć długopis?

Kiedy go jej podawał, miał wzrok wbity w ekran. Emelie rozłożyła rysunek Novy i w górnym prawym rogu zapisała datę.

Procedura po tym była taka sama jak zawsze: kurtka, torba, komórka i klucze trafiły do szafki. Potem przeprowadzono ją przez detektor metali i przeszukano.

Emelie rozłożyła ręce i pozwoliła strażnikowi się oklepać.

– Za mną – rzucił mechanicznie, kiedy skończył, przykładając kartę do czytnika.

Poszli korytarzem i skręcili w prawo. Strażnik pierwszy, Emelie za nim, ze złożonym rysunkiem Novy w dłoni. Strażnik zatrzymał się przed białymi drzwiami z okrągłym szklanym oknem. Emelie zajrzała do środka. Karim siedział z rękoma opartymi na blacie stołu, kaptur szarej bluzy miał założony. Drzwi się otworzyły i Emelie weszła do niewielkiego pomieszczenia. Wzięła głęboki wdech. Kiedy drzwi się za nią zamykały, jej ręce i nogi drżały, w myślach powtarzała to, co miała powiedzieć.

Karim wstał. Na ten widok słowa, które Emelie miała wykute na pamięć, ulotniły się jak dym. Karim przyciągnął ją do siebie, złapał za biust.

– Karim, przestań…

Udał, że jej nie słyszy, i zamiast przestać, przycisnął się do niej kroczem i wepchnął jej język do ust. Odepchnęła go.

– Co z tobą, kurwa? – warknął.

Przez kilka sekund przyglądał się jej ze złością, potem się odwrócił i usiadł. Emilie położyła przed nim rysunek Novy. Zerknął na niego bez większego zainteresowania.

– Przytyłaś, chyba nie jesteś znowu w ciąży, co?

Poprawiła pasmo włosów, bo opadło jej na twarz. Otworzyła usta, ale w gardle miała sucho. Kiedy wypowie te słowa, nie będzie już jego dziewczyną, tylko wrogiem. W świecie Karima wszystko było czarno-białe. Tych słów nie da się wymazać. Odchrząknęła i starała się mówić spokojnie.

– Nie chcę już, żebyśmy byli ze sobą.

Karim uniósł brwi, jego palce wydały trzeszczący dźwięk, kiedy przeciągnął nimi po ciemnym zaroście.

– Daj spokój.

– Nic z tego nie będzie – upierała się. Głos jej się załamywał. Jeszcze raz oczyściła gardło chrząknięciem. – Dłużej tego nie zniosę.

Oczy Karima zwęziły się. Nogi krzesła zazgrzytały na posadzce, kiedy wolno się podnosił. Podszedł do niej, szczęki miał zaciśnięte.

– Myślisz, że to zależy od ciebie?

Prawie jej dotykał. Emelie spięła się.

– Proszę… – szepnęła, do oczu napłynęły jej łzy. Zamknęła je. Przełknęła ślinę. – Nie możesz po prostu dać mi odejść? Kiedy wyjdziesz, pozwolę ci widywać Novę.

– Pieprzysz się z kimś?

– Nie.

Twarz Karima zatrzymała się dziesięć centymetrów od jej twarzy. Pociągnął nosem, jakby wąchał powietrze.

– O tak, nigdy nie potrafiłaś kłamać. Latałaś po mieście i rozkładałaś giry, co? Ty głupia. Pierdolona. Dziwko.

Emelie odwróciła się i sięgnęła do klamki. Karim doskoczył tam pierwszy, chwycił ją za rękę.

– Nie ujdzie ci to na sucho. Jeśli się dowiem, że dawałaś cipy komuś innemu, zabiję cię.

Strażnik więzienny gwałtownie otworzył drzwi. Karim puścił Emelie i podniósł dłonie. Emelie roztarła nadgarstek uwolnionej ręki.

W następnej sekundzie pokój odwiedzin rozbrzmiał echem głosu Karima.

– Zabiję cię! Zobaczysz! Będziesz tego żałowała! – ryczał.

Strażnik wszedł między nich.

– Uspokój się.

Karim patrzył na Emelie ponad ramieniem mężczyzny. Kiedy się cofał, uśmiechał się.