Facebook
Odcięci

Odcięci

Tytuł oryginału: Abgeschnitten
Tłumaczenie: Barbara Tarnas, Viktor Grotowicz
Ilość stron: 352
Rodzaj: oprawa miękka ze skrzydełkami
Format: 130x205
Data wydania: 2016-11-08
EAN: 978-83-241-6031-0
Dostępność: Wysyłka w ciągu 24 h
Kod produktu: 011100
39.80 PLN
19.90 PLN
Thriller psychologiczny
Bestseller

Międzynarodowy bestseller sprzedany w Niemczech  650 000 egzemplarzy

 

Już po pierwszych stronach tej powieści zwątpisz, czy kiedykolwiek czytałeś prawdziwy thriller psychologiczny...

Najwybitniejszy niemiecki autor thrillerów psychologicznych i najwybitniejszy ekspert medycyny sądowej połączyli siły, byś doznał, czym naprawdę jest strach.
Poczujesz się tak, jakbyś sam trzymał skalpel

 

Berlin. Federalny Urząd Kryminalny. Laboratorium medycyny sądowej.
Paul Herzfeld, profesor medycyny sądowej, ekspert w zbrodniach ekstremalnych. Z tysięcy ciał bestialsko zamordowanych odczytuje dowody, znajduje ślady, demaskuje morderców. Nawet z ciał, których już prawie nie ma.
Ale tym razem zamiera z przerażenia: w głowie makabrycznie zmasakrowanej ofiary znajduje numer telefonu własnej córki. Komórka jest wyłączona, ale informacja w poczcie głosowej nie pozostawia cienia wątpliwości: Hannah została porwana. Umrze, jeśli Herzfeld zawiadomi policję. Na końcu wiadomości słyszy, że niejaki Erik się skontaktuje...

Odludna wyspa na Morzu Północnym.
Linda, młoda rysowniczka komiksów, szuka tu schronienia przed byłym chłopakiem i ukojenia panicznego lęku. Na plaży znajduje ciało z wyrytym na piersi imieniem Erik. Obok telefon z powtarzającym się nieodebranym numerem.
Linda naciska klawisz. Odbiera Paul Herzfeld... Wie, że ciało porywacza skrywa tropy prowadzące do córki...
Ale szaleje sztorm i wyspa jest odcięta od świata... Herzfeld nie zdoła tam dotrzeć. Musi przekonać sparaliżowaną strachem Lindę, by własnoręcznie dokonała sekcji zwłok... A potem jeszcze następnych... To ona musi zebrać od zmarłych dowody, by Herzfeld mógł uratować córkę i ich oboje. W tym desperackim śledztwie i szaleńczym pościgu profesor Herzfeld zmierzy się z cieniami i tragicznymi ofiarami... własnej uczciwości zawodowej.

 

Niezwykłe spotkanie dwóch mistrzów światowej sławy!

Obaj spędzili wiele lat na 1. miejscach list bestsellerów, choć jeden pracuje głównie przy biurku, a drugi przy stole sekcyjnym.

Rezultat: Ich wspólne dzieło - Odcięci - niepowtarzalny i wyjątkowy thriller psychologiczny, który ma wszystko, co najlepsze z Fitzka, wzbogacony o prawdziwe opisy sekcji zwłok i prawdziwego patomorfologa. Bestseller "Der Spiegel" już przez 31 tygodni, sprzedany w Niemczech w 650 tysiącach egzemplarzy!

Sebastian Fitzek: "Często łagodzę okrucieństwo rzeczywistości, żeby czytelnik mi uwierzył..."

Najwybitniejszy niemiecki autor thrillerów psychologicznych.

Sebastian Fitzek z prawdziwą wirtuozerią tworzy skomplikowany, mroczny świat bez złudzeń, obnażając najbardziej skrywane lęki zwyczajnych ludzi poddawanych przez los niewyobrażalnie  ciężkim próbom. "Stern"

Michael Tsokos najwybitniejszy niemiecki ekspert medycyny sądowej. Jego specjalność to najbardziej bestialskie zbrodnie.

To, co Simon Beckett znał ze stażu dziennikarskiego na Trupiej Farmie, profesor Tsokos zna z praktyki. Zawsze, gdy oficerowie śledczy są bezsilni wobec najbardziej niepojętnych zbrodni, proszą go o pomoc.

 

SEBASTIAN FITZEK  - autor nr 1 w Niemczech, mistrz thrillerów psychologicznych wydawanych w 29 krajach.

Fitzek tworzy przerażającą rzeczywistość – nieprzewidywalną, mogłoby się zdawać, że z horroru. Ale rzeczywistość Fitzka jest przerażająco logiczna i prawdziwa. Pokazuje on zwykłych ludzi postawionych w niezwykłych sytuacjach. I twierdzi, że jego thrillery są zwierciadłem społeczeństwa, a on często musi łagodzić okrucieństwo świata, żeby czytelnik mu uwierzył.

Fitzek z prawdziwą wirtuozerią tworzy skomplikowany, mroczny świat bez złudzeń, obnażając najbardziej skrywane lęki ludzi poddawanych przez los niewyobrażalnie ciężkim próbom.          „Stern”

 

MICHAEL TSOKOS - profesor medycyny sądowej, renomowany badacz nadzwyczajnych przypadków kryminalnych.

Kieruje Instytutem Medycyny Sądowej w berlińskiej klinice Charite i Krajowym Instytutem Medycyny Sądowej i Społecznej w Berlinie. Służył w Bundeswehrze, był wzywany do byłej Jugosławii do identyfikacji zwłok ofiar ludobójstwa z masowych grobów, a w 2004 po klęsce tsunami - do Azji. tworzył bestsellery true crime z zakresu medycyny sądowej. Zachęcony sukcesem Odciętych napisał w 2015 Smak śmierci, swój pierwszy spektakularny thriller.

 

Poleca:

onet

 

Thrillery od zawsze były zwierciadłem społeczeństwa: wywiad z Sebastianem Fitzkiem z okazji premiery Odciętych:

Twoja pierwsza powieść sprzedała się lepiej niż Kod Leonarda da Vinci! Czym tak zdobyłeś szturmem czytelników?

  • Szczerze mówiąc, sam nie umiem sobie na to odpowiedzieć. Mogę się tylko domyślać, że Czytelnicy zorientowali się, że mają przed sobą książkę, która jest napisana tak, że jej autor sam chciałby ją przeczytać. Że to nie jakaś sucha układanka, tylko opowieść, która leżała mi na sercu. Na początku w Niemczech też się przecież mówiło: „U nas nie ma rynku na takie rodzime thrillery. Ludzie chcą czegoś takiego wyłącznie od Amerykanów, Anglików albo Skandynawów”. Bardzo się cieszę, że okazało się co innego.

 

Krytycy porównują Twoje thrillery do Milczenia owiec. Dlaczego? Przecież było dużo przerażających i epatujących okrucieństwem thrillerów?

  • Także i tu muszę się poddać, bo ja nie pracuję na zasadzie koncepcji. Nie porównuję się też z innymi kolegami. Może zresztą w tym kryje się klucz do mojego sukcesu - że byłem na tyle naiwny, żeby w ogóle nie zastanawiać się nad „regułami” gatunku. Dostaję wiele pytań od osób piszących pierwszą książkę, które chcą się dowiedzieć, np. jak długi ma być rozdział, czy bohaterem musi być mężczyzna, czy można szczegółowo opisywać akty przemocy? Ja nigdy się nad czymś takim nie zastanawiałem i dopiero później dowiedziałem się, że moje thrillery właśnie dlatego są takie różne w porównaniu z innymi. Wielu krytyków stwierdza: „Wystarczy przeczytać jedną stronę i od razu wiadomo, że to Fitzek”.

 

Mówisz, że rzeczywistość jest o wiele bardziej okrutna niż fabuły thrillerów. W Twoich powieściach rzeczywistość jest przerażająca, nieprzewidywalna, jakby ze świata horroru – jesteś nawet nazywany niemieckim Stephenem Kingiem – ale u ciebie wszystko jest straszliwie logiczne i prawdziwe. Jak łączysz te dwa światy?

  • Może zabrzmi to dziwnie, ale ja naprawdę muszę łagodzić rzeczywistość, aby wyglądała wiarygodnie. Najnowszy przykład: gdybym dziesięć lat temu napisał książkę o samolocie, który znika z radarów i przez lata nie daje się go odnaleźć, wszyscy uznaliby to za absurdalny pomysł rodem z science fiction. Dziś niestety wiemy, że coś takiego jest możliwe. To samo dotyczy kwestii, co ludzie potrafią zrobić innym ludziom (i zwierzętom!). Wielu rzeczy nie bylibyśmy w stanie nawet przeczytać.

 

A gdybyś miał napisać recenzję Sebastiana Fitzka, dlaczego jest tak wyjątkowy. Na czym polega fenomen Twoich książek?

  • O rany, nie mam zielonego pojęcia. Ale cieszę się, jeśli ktoś tak uważa.

 

Po 14 książkach, milionach sprzedanych egzemplarzy, miesiącach królowania każdej z nich na szczycie list bestsellerów zdecydowałeś się na współpracę z profesorem Michaelem Tsokosem, najwybitniejszym niemieckim ekspertem medycyny sądowej, autorem bestsellerów literatury faktu opisujących najbardziej bestialskie zbrodnie. Dlaczego?

  • To był czysty przypadek. Spotkaliśmy się w czasie telewizyjnego talk-show, w którym on przedstawiał swoją książkę non fiction, a ja swoją powieść. Jakoś tak zaczęliśmy potem rozmawiać i z tego powstał pewien pomysł: pytanie, czy gdyby na odciętej przez huragan od komunikacji ze stałym lądem wyspie znaleziono ciało i trzeba by było natychmiast przeprowadzić sekcję zwłok, bo w nich mogła znajdować się wskazówka co do następnego planowanego przez seryjnego mordercę uprowadzenia, to czy lekarz byłby w stanie „zdalnie” przeprowadzić przez telefon taką sekcję, przekazując instrukcje kompletnemu laikowi. Tak to przynajmniej wyglądało z mojej strony, bo jeśli czuję, że w czymś kryje się jakiś pomysł mający potencjał, to natychmiast próbuję się do niego dokopać. Tu akurat zrobiłem to wspólnie z Michaelem Tsokosem.

 

Takie zderzenie dwóch wybitnych osobowości może być niebezpieczne. Jak wyglądała współpraca z naukowcem, który znakomicie pisze, ale przede wszystkim jest naukowcem? 

  • Był taki fantastyczny moment, gdzieś w połowie książki, kiedy obaj zauważyliśmy, że nasze przedsięwzięcie może się kompletnie posypać. Na przykład gdyby on się uparł, że trzeba włączyć jakieś nudne fachowe dywagacje, a ja że nie może zabraknąć wymyślonych przeze mnie rzeczy, które wprawdzie trzymają w napięciu, ale są kompletnie nierealistyczne. Zorientowaliśmy się wtedy, że obaj jesteśmy wolni od niezdrowych indywidualnych ambicji i po prostu zwycięża lepszy pomysł, niezależnie od tego, czyj jest.

 

Sukces Odciętych zachęcił profesora Tsokosa do napisania powieści Smak śmierci, którą też wydaliśmy, i kontynuowania serii z patologiem doktorem Ablem. W Smaku śmierci Michael Tsokos dziękuje Ci za to, że podczas pracy nad Odciętymi pokazałeś mu, jak budować napięcie. Więc jak je budujesz?

  • Nie ma na to recepty, ale o jednej rzeczy słyszę też od innych autorów: najistotniejsze jest porządne dopracowanie pierwszej wersji książki. Pierwsza wersja zawsze jest  do kitu. Dopiero dzięki dopracowaniu można z niej coś wycisnąć. W przypadku thrillerów osiąga się to głównie poprzez skróty. Ja na przykład czytam sobie moje książki na głos i kiedy pojawiają się miejsca, gdzie miałbym ochotę coś przeskoczyć, albo takie, na których utknę, to widzę, że coś tu nie pasuje i trzeba jakąś rzecz zmienić. 

 

Twoje thrillery to nie tylko szokująca akcja. Jesteś mistrzem w przedstawianiu psychiki i uczuć bohaterów, również tych złych. Skąd ta wiedza o ludzkiej naturze w jej często najgorszych, zwyrodniałych przejawach?

  • Obawiam się, że wszyscy nosimy w sobie zło, które zostaje jakoś poskromione w toku wychowania. Weźmy piramidę puszek w supermarkecie. Daję komuś do wyboru: spróbuj mozolnie ułożyć taką samą puszka po puszce, albo wyciągnij jedną puszkę z dołu piramidy, żeby zobaczyć jak się rozpada. Większość z nas zdecyduje się na to ostatnie, między innymi dlatego, że lubimy patrzeć, jak coś ulega zniszczeniu. Jeśli rozpoznamy w sobie tę destrukcyjną cechę, to jest to pierwszy krok do utożsamienia się z postaciami, które są znacznie, znacznie gorsze.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ONET

W emocjonalnym szachu. Sebastian Fitzek, Michael Tsokos, „Odcięci”

Czy duet, w którego skład wchodzą najwybitniejszy niemiecki autor thrillerów psychologicznych i najznamienitszy ekspert medycyny sądowej, mógłby ponieść klęskę w jakimkolwiek obszarze? Bez wątpienia. Ale na pewno nie na polu literackim. Fitzek i Tsokos mają dla polskiego czytelnika naprawdę wyjątkowy, wysmakowany, trzymający w napięciu, choć także brutalny thriller. Nie można się od niego oderwać. Z bardzo wielu powodów.

„Odcięci” od pierwszych stron trzymają się klasycznej hitchcockowskiej formuły, w myśl której na początku powinno mieć miejsce trzęsienie ziemi, a potem pojawić się nieprzerwany, miarowy wzrost napięcia.

Scena, w której najpierw sympatyzujemy z krnąbrną, zabawną trzynastolatką jadąca na rowerze, by za chwilę nie móc uwierzyć w to, co zrobiła, pozwala przypuszczać, że ten thriller nie da wytchnienia naszym nerwom, do końca trzymając czytelnika w emocjonalnym szachu. To właśnie umiejętność budowania ogromnego napięcia i piętrzenia kolejnych poruszających fabularnych detali jest siłą, która przyciąga czytelnika jak magnes. Błyskotliwa narracja i oryginalny, charakterystyczny styl doskonale podkręcają intrygę, którą bez wątpienia nazwać można literackim majstersztykiem. Ale jest to też lektura, która przynosi ogromny niepokój, by za moment po prostu przepełnić przerażaniem. Krótkie chwile spokoju są wyłącznie zapowiedzią jeszcze gwałtowniejszej eskalacji napięcia. Taka fabuła mogła powstać tylko dzięki doświadczeniu i talentowi takich autorów jak Fitzek i Tsokos. Nie ma drugiego takiego duetu w literackim świecie!

Dają temu dowód na kolejnych stronach „Odciętych”. Historie rysowniczki komiksów Lindy i profesora medycyny sądowej Paula Herzfelda, pracującego w Federalnym Urzędzie Kryminalnym, łączą się dzięki kapsułce ukrytej w bestialsko zmasakrowanych kobiecych zwłokach. Medyk, w ciele ofiary zagadkowego morderstwa, na karteluszce wetkniętej do kapsułki, znajduje numer telefonu i imię swojej córki. Kiedy udaje mu się dodzwonić na jej pocztę głosową, słyszy komunikat – nagrany przez dziewczynę specjalnie dla niego. Hannah błaga o pomoc, zaklina, żeby nie informował policji i innych służb, mimo że jego koneksje w tych środowiskach są głębokie. Mówi coś jeszcze: profesor ma czekać na Erika. Czy jakikolwiek rodzic gotowy jest na tak nieprawdopodobnie graniczną sytuację, która po prostu paraliżuje?

Herzfeld, piekielnie zdolny profesor medycyny sądowej, specjalista od ekstremalnych zbrodni, powinien mieć nerwy ze stali. Widział już na własne oczy tyle potworności, a na jego stole leżały ciała ofiar tak bestialskich zbrodni, że trudno będzie go złamać. Chociaż przerażanie niemal odbiera mu oddech, nie poddaje się. Czy podoła najtrudniejszemu w życiu zadaniu?

Ale to nie jedyny bohater „Odciętych”. To właśnie tajemniczy Erik prowadzi Herzfelda do Lindy. Kobiety okaleczonej fizycznie i psychicznie przez byłego partnera, która ucieka na wyspę Helgoland na Morzu Północnym. Szuka tam schronienia przed przeszłością. Jednak względny spokój kilku dni burzą mnożące się wydarzenia: destrukcyjna siła orkanu niszczy wysepkę, w mieszkaniu kobiety grasuje nieznajomy, wreszcie Linda znajduje na plaży zwłoki. Okazuje się, że to zmarły połączy rysowniczkę i genialnego medyka…

Bez wątpienia poza fabułą, której nie należy niepotrzebnie referować, ale nie sposób też oprzeć się choć krótkiemu przywołaniu początkowych detali,  ogromnym plusem „Odciętych” są także pierwszo- i drugoplanowe postaci. Żywe, psychologicznie wiarygodne, mają w sobie wielki dramatyzm. Fitzek i Tsokos posiedli sekret kreowania sugestywnego, wręcz namacalnego przerażenia, potrafią też przerodzić je w spektakularną intrygę. Poza charyzmatycznym Herzfeldem, ale także charakterną Lindą, w pamięci zostają także młody bogacz i syn ministra spraw wewnętrznych Ingolf von Appen oraz szpitalny dozorca z „Hell go landu” (jak sam nazywa wyspę) – Turek Ender Mueller.

W thrillerze udało się przedstawić wstrząsającą, podkręconą do najwyższych emocjonalnych obrotów historię zmagania z czasem, złem, zemstą i własnymi możliwościami. Ojcowska walka o życie córki, batalia, w której pomóc może mu jedynie Linda – odcięta na dodatek od świata przez żywioł – nabiera szczególnego wymiaru. To rysowniczka użyczy rąk temu wybitnemu patologowi. Ale komuś bardzo zależy na tym, żeby Herzfeld poniósł klęskę i doświadczył potwornego cierpienia.

Atmosferę izolacji oraz przeczucie zbliżającej się apokalipsy pogłębia krajobraz Helgolandu. Szalejący żywioł stwarza ogromne napięcie. Mroczny, ostry i podporządkowany ciągłemu upływowi czasu klimat tej książki buduje przede wszystkim fabuła: jej dynamika, zmiany tempa, stale rozwijająca się wartka historia. A także język – mięsisty, odpowiednio naładowanym emocjonalnie – pozwalają poczuć lęk bohaterów „Odciętych”. Chce się tę książkę zatrzasnąć z hukiem. Ale to po prostu niemożliwe. Od tej historii nie można się uwolnić.

Wydawca anonsuje na okładce, że czytelnik będzie miał wrażenie, „jakby sam trzymał skalpel”. To nie są czcze przechwałki. Fitzek i Tsokos zmuszają do tego, aby pochylić się nad stołem sekcyjnym, poczuć chłód chirurgicznych narzędzi i skonfrontować się ze śmiercią – choć wcześniej niewiele miało się z tym wspólnego. „Odcięci” wnoszą gatunek, jakim jest thriller psychologiczny, na zupełnie nowy, nieznany wcześniej, najwyższy poziom.

 

Ta książka to bezustanne napięcie i akcja. Niemal trudno uwierzyć, że wszystko odbywa się w czasie około dwudziestu czterech godzin - wierzcie mi, to doba wyjęta z najgorszego koszmaru.
W "Odciętych" trupy ścielą się gęsto, a plastyczność szczegółowych opisów sprawia, że wszystkie brutalne i krwawe sceny stają nam przed oczami jak żywe (lub często nieszczególnie żywe).
Ta powieść to strach w najczystszej postaci. To zło, które pożera... Pozornie różne wątki łączą się ze sobą w punkcie absolutnie krytycznym i zdumiewającym. Siła zemsty jest motorem napędowym, który prowadzi do najbardziej okrutnych mordów. Jakkolwiek czytelnik nie będzie próbował analizować tej historii, to jedno jest pewne: nie przewidzicie zakończenia. Zakończenie absolutnie zwala z nóg! Dwa wybitne umysły stworzyły przerażającą historię, która jest unikatowa i całkowicie nieprzewidywalna.
Polecam Wam z całego serca! To najlepszy, najbardziej realistyczny i przerażający thriller, jaki kiedykolwiek czytałam! Idealny na długie i chłodne wieczory. Będziecie przerażeni. Jeśli lubicie się bać i macie mocne nerwy, to musicie przeczytać "Odciętych". Na koniec dodam tylko jedno: spodziewajcie się niespodziewanego.

- Gdzie ty się podziewasz?

Głos jej matki doskonale pasował do mroźnej temperatury otoczenia. Słuchawki podpięte do komórki Fiony wydawały się przyciągać zimno jak magnes. Uszy miała już tak zdrętwiałe, że prawie nie czuła wetkniętych słuchawek.

– Zaraz będę w domu, mamo.

Wpadła w lekki poślizg, zjeżdżając z oblodzonego fragmentu drogi. Nie odwracając się sprawdziła, czy szkolny plecak nadal jest w koszu bagażnika.

– Co to u ciebie znaczy zaraz, moja panno?

– Za dziesięć minut.

Tylne koło roweru zabuksowało i Fiona zastanowiła się, czy nie lepiej będzie, jak zsiądzie przed zakrętem. Migocące przednie światło dopiero w ostatniej chwili ostrzegało ją przed przeszkodą na krętej dróżce. Ale przynajmniej nie było tutaj tyle śniegu, co na ścieżce rowerowej wzdłuż Königallee.

– Dziesięć minut? Miałaś być na kolacji już godzinę temu.

– Odpytywałam jeszcze Katrin ze słówek – kłamała Fiona. W rzeczywistości spędziła całe popołudnie u Sandro, no ale tego nie musi od razu matce mówić. Ona i tak jest przekonana, że Sandro ma na nią zły wpływ, tylko dlatego że jest pełnoletni i ma kolczyk w brwiach.

Gdyby wiedziała...

– Mama, telefon mi pika. Mam tylko 2 procent baterii.

– Tym razem mówiła prawdę.

Matka westchnęła.

– No to się pośpiesz, ale nie jedź żadnymi skrótami, dobrze?

– Tak, mamo – westchnęła dziewczynka lekko wkurzona i poderwała kierownicę do góry, żeby przeskoczyć przednim kołem przez korzeń. Kurczę, przecież nie jestem już dzieckiem, mam trzynaście lat! Czemu rodzice ciągle traktują ją, jakby była małym dzieckiem? Sandro powiedział, że nie ma bezpieczniejszego miejsca na świecie niż las nocą.

Przecież logiczne. Komu by się chciało odmrażać dupę w nadziei, że napatoczy się jakaś ofiara na rowerze?

Statystycznie rzecz biorąc, znacznie więcej przestępstw dokonuje się w świetle dziennym albo w oświetlonych pomieszczeniach niż po ciemku, a mimo to wszystkim się zdaje, że niebezpieczeństwo czyha przede wszystkim w ciemnościach. Zupełnie taki sam idiotyzm jak to wieczne przestrzeganie przed obcymi. Większość przestępców seksualnych to krewni albo znajomi ofi ar, często wręcz ich rodzice. Ale oczywiście nikt nikogo nie ostrzega, żeby nie wsiadał do samochodu mamy czy taty.

– To się pośpiesz, Fionuś – brzmiały ostatnie słowa matki, zaraz potem akumulator ostatecznie wyzionął ducha, wydając z siebie długi piszczący sygnał.

Fionuś! Kiedy ona wreszcie skończy z tym głupkowatym zdrobnieniem?

Kurde, jak ja nienawidzę tej mojej głupiej rodziny! Żebym już tak mogła wynieść się z domu.

Wściekle naciskała na pedały.

Dróżka przed nią robiła się coraz węższa i wiła się między sosnami, tworząc coś w rodzaju znaku zapytania, żeby ostatecznie wyjść na leśny dukt. Ledwie Fiona wyjechała spoza osłony drzew, dopadł ją przenikliwy wiatr i oczy zaczęły jej łzawić. Dlatego tylne światła samochodu dostrzegła najpierw jako rozmyte plamy.

Duże kombi było zielone, czarne albo niebieskie. W każdym razie coś ciemnego. Samochód stał z włączonym silnikiem obok ułożonych w sąg ściętych pni. Tylne drzwi były podniesione i w słabym świetle lampy w bagażniku Fiona zobaczyła, że coś się tam porusza.

Serce zaczęło jej bić jak młotem, jak zawsze, kiedy się czegoś bała.

Daj spokój, przecież nie jesteś mięczakiem. Nieraz już byłaś w niebezpiecznych sytuacjach. Czemu, kurcze, zawsze się wtedy tak boisz?

Przyśpieszyła, trzymając się zewnętrznego skraju drogi. Kiedy była zaledwie kilka metrów od samochodu, stało się coś, co zmroziło jej krew w żyłach. Z bagażnika bezwładnie zwisła ludzka ręka.

Przynajmniej tak to na pierwszy rzut oka wyglądało w nienaturalnym świetle wydobywającym się z bagażnika. I rzeczywiście, to ludzka ręka dyndała na tle zabłoconej tablicy rejestracyjnej, reszta ciała znajdowała się w bagażniku.

– Pomóż mi! – wyrzęził z bagażnika męski głos. Mężczyzna był stary, przynajmniej jak dla Fiony, dla której każdy człowiek powyżej trzydziestki mieścił się w kategorii zombi. Mówił tak cicho, że odgłos pracującego diesla prawie całkowicie zagłuszał jego słowa.

– Pomocy!

W pierwszym odruchu Fiona chciała po prostu pojechać dalej. Ale wtedy mężczyzna podniósł głowę, zakrwawioną głowę, i wyciągnął rękę w jej stronę. Fiona od razu przypomniała sobie plakat w pokoju Sandro, gdzie widać było rękę zombi wystającą z ziemi świeżego grobu.

– Proszę, nie zostawiaj mnie – wyrzęził mężczyzna trochę głośniej.

Zatrzymała się, zsiadła z roweru i z wahaniem patrzyła na niego z pewnej odległości.

Oczy miał podpuchnięte, z ust ciekła krew, prawa noga była jakoś tak nienaturalnie wykręcona.

– Co się panu stało? – spytała Fiona. Jej głos dygotał w rytmie jej pulsu.

– Napadli mnie.

Fiona podeszła bliżej. W świetle lampy w bagażniku niewiele mogła zobaczyć, tyle tylko, że mężczyzna miał na sobie dres i adidasy.

Potem jej wzrok padł na dziecięcy fotelik w samochodzie i to zdecydowało.

Nie daj się zmylić. Prawdziwi psychopaci zawsze wyglądają, jakby sami byli ofiarami. Wykorzystają twoje współczucie, wbijał jej do głowy Sandro. A on znał życie o wiele lepiej niż jej matka. Może ten facet rzeczywiście jest zły? Na pewno zasłużył na to, że ktoś go tak urządził.

A nawet jeśli jest inaczej, to nie twoja sprawa. Niech się tym zajmie kto inny.

Fiona wskoczyła z powrotem na siodełko, ale w tym momencie mężczyzna zaczął płakać.

– Błagam cię, nie odjeżdżaj. Przecież nic ci nie zrobię.

– Każdy tak mówi.

– No, ale popatrz na mnie! Nie widzisz, że potrzebuję pomocy? Błagam, zadzwoń po karetkę.

– Telefon mi się wyładował – odparła Fiona. Wyjęła teraz słuchawki z uszu, co z przejęcia zapomniała zrobić wcześniej.

Mężczyzna skinął głową z wielkim trudem.

– Ja mam komórkę.

Fiona postukała się w czoło i powiedziała:

– Niech sobie pan nie wyobraża, że do pana podejdę.

– Wcale nie musisz. Leży z przodu w samochodzie.

Mężczyzna zwinął się z bólu, jakby złapał go skurcz żołądka. Cały dygotał.

Kurde, no i co tu robić?

Fiona zacisnęła palce na kierownicy. Miała grube skórzane rękawiczki, ale mimo wszystko palce były zimne.

Zrobić to czy nie zrobić?

Jej oddech zamieniał się w kłęby pary.

Ciężko ranny mężczyzna próbował usiąść, zaraz jednak osunął się bez siły z powrotem.

– Błagam – powiedział raz jeszcze. Fiona zebrała się w sobie.

Co mi tam. I tak będzie źle.

Podpórka przy rowerze nie mogła go utrzymać na nierównym podłożu, więc Fiona położyła go na drodze. Uważała, żeby nie znaleźć się za blisko mężczyzny, kiedy szła do samochodu.

– Gdzie? – spytała, otwierając drzwi od strony kierowcy.

Widziała uchwyt na komórkę, ale telefonu w nim nie było.

– W schowku – wyrzęził mężczyzna.

Zastanowiła się przez moment, czy powinna obejść samochód dookoła, ale ostatecznie zdecydowała się sięgnąć do schowka, przechylając się nad siedzeniem kierowcy.

Wyciągnęła rękę, jak mogła najdalej i otworzyła schowek.

Telefonu nie było.

To oczywiste.

Zamiast telefonu ze schowka wypadła otwarta paczka lateksowych rękawiczek i rolka taśmy samoprzylepnej. Puls Fiony wybij ał gorączkowe staccato.

– Znalazłaś? – usłyszała głos mężczyzny, który był jakby zdecydowanie bliżej. Odwróciła się i zobaczyła, że mężczyzna klęczy w części bagażowej, tuż za tylnymi siedzeniami. Oddalony od niej o jeden skok.

Od tej chwili wszystko potoczyło się błyskawicznie.

Fiona zignorowała lateksowe rękawiczki, jej własne muszą wystarczyć. Potem sięgnęła pod siedzenie. Pistolet był dokładnie tam, gdzie powiedział Sandro. Naładowany i odbezpieczony.

Podniosła lufę, zmrużyła prawe oko i strzeliła mężczyźnie w twarz.

Dzięki tłumikowi odgłos strzału przypominał odgłos wyciągania korka z butelki wina. Mężczyzna upadł na plecy. Tak jak się umówiła, Fiona cisnęła broń wysokim łukiem w las. Potem podniosła rower.

Idiotyczna sprawa, że padł jej telefon, bo mogłaby od razu wysłać Sandro SMS, że wszystko się udało. Jeszcze trochę, a nic by z tego nie wyszło, bo nagle zrobiło jej się żal tego faceta. Ale słowo, to słowo. Poza tym potrzebowała pieniędzy, skoro ma wreszcie uciec z tego domu. „Ten gnój na to zasłużył”, zapewnił ją Sandro, kiedy miała już jechać. I że to będzie już ostatnia sprawa, którą dla niego zrobi, co zresztą było logiczne. W końcu za tydzień będę już miała czternaście lat. Wtedy mogę już odpowiadać przed sądem i za coś takiego poszłabym od razu do pierdla. A jakby złapali mnie dzisiaj, to najwyżej jakiś pracownik socjalny wstawi mi gadkę umoralniającą.

Super, że jest taki system prawny. Sandro to się naprawdę zna na takich rzeczach, prawo i w ogóle. Po prostu, znał życie lepiej niż jej matka (…)

Aktualności
2017-02-23

Z ostatniej chwili:

Perfekcjonista Helen Fields wśród najgorętszych tytułów w Wielkiej Brytanii!
Już trzeci tydzień na listach bestsellerów magazynu „The Bookseller”. I pnie się

czytaj więcej
2017-02-17

"Pasażer 23" to książka dla ludzi o mocnych nerwach.

Co roku, na pełnym morzu, ze statków wycieczkowych znika bez śladu około 20 osób. 
Nikt nigdy wcześniej nie wrócił. Do tej pory...

Książka do

czytaj więcej
2017-02-13

Specjalne rabaty czekają

Luty obfituje w uroczystości.

Już jutro świętować będą wszyscy zakochani . Natomiast 28 lutego to data o specjalnym znaczeniu zarówno dla Was, drodzy Czytelnicy, jak

czytaj więcej

Inne książki autora

Pasażer 23 Odcięci

Pasażer 23 FITZEK Sebastian

39.80 PLN 19.90 PLN
Do koszyka
Smak śmierci

Smak śmierci TSOKOS MICHAEL

39.80 PLN 19.90 PLN
Do koszyka
Odprysk

Odprysk FITZEK Sebastian

39.80 PLN 19.90 PLN
Do koszyka