Facebook
Więźniowie miłości

Więźniowie miłości

Tytuł oryginału: The Captive
Tłumaczenie: Aleksandra Januszewska; Katarzyna Przybyś-Preiskorn
Ilość stron: 368
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 130x205
Data wydania: 2018-06-07
EAN: 9788324166817
39.80 PLN
21.84 PLN
Romans historyczny

„Piękny i wzruszający romans o potędze miłości.”
„Romantic Times”

 

Mężczyźni, którzy zamknęli swe serca przed miłością, i kobiety, które potrafią je otworzyć, w nowym cyklu mistrzyni Uwięzione serca.


Książę Christian Severn ma za sobą kilka strasznych lat we francuskiej niewoli. Przy życiu trzymało go jedynie pragnienie zemsty. Teraz jest wolny i gotowy wymierzyć swym wrogom własną sprawiedliwość.
Lecz spotkanie z hrabiną Gillian Greendale uświadamia mu, że są rzeczy ważniejsze niż zemsta…
Piękna Gillian ma za sobą kilka strasznych lat u boku brutalnego męża.
Spotkanie z Christianem budzi w niej zapomniane uczucia i nadzieję.
Lecz czy dwoje ludzi, którzy tyle wycierpieli, ma szanse na wspólną przyszłość? Zwłaszcza, że ktoś pragnie zniszczyć ich szczęście. I nie cofnie się przed niczym…


GRACE BURROWES to autorka bestsellerów „New York Timesa” i „USA Today” sprzedanych w ponad milionie egzemplarzy, uhonorowana najbardziej prestiżowym wyróżnieniem gatunku: RITA Award (odpowiednik filmowego Oscara). Ukończyła nauki polityczne, muzykologię i prawo. Porzuciła jednak praktykę prawniczą na rzecz pisania.
Jej powieści są w czołówce list bestsellerów Amazonu (często na 1. miejscach) najlepszych romansów z epoki regencji.

 

Patronaty medialne:

 tbal3

 

W swoim prywatnym piekle Christian Donatus Severn, ósmy książę Mercji, uważał dni „pedagogiczne” za najgorsze z okropnych – ale także za najcenniejsze. Dni, kiedy jego oprawcy wykorzystywali jego cierpienie, żeby nauczać zawiłych arkanów sztuki przesłuchiwania – mógł od tego postradać rozum, a nawet honor, zyskiwał jednak pewność, że pewnego dnia, pewnej nocy, może za wieczność, zdobędzie satysfakcję najsłodszą z możliwych – zemstę.

- Masz przed sobą ziemską powłokę niegdyś wielkiego i potężnego człowieka, kapralu – oznajmił Girard, spacerując powoli między stołem, do którego przywiązano więźnia, a wilgotną ścianą, pod którą stał wyprężony na baczność kapral.

Girard nie znosił pośpiechu, cecha niezbędna u kogoś, kto zadaje tortury. Wysoki, ciemnowłosy, szczupły, oddany żołnierz Napoleona – w umyśle Christiana zajmował takie miejsce, jak gruźlica w umysłach tych, których zabija.

- Nasz książę, moim zdaniem, wciąż jest wielki, ponieważ Jego Wysokość, jak powiadają Anglicy, nie dał się złamać.

Girard plótł dalej swoim subtelnie akcentowanym francuskim, a Christian, chcąc nie chcąc, rozumiał każde słowo. Podczas gdy ironiczne pochwały Girarda i jego patriotyczne frazesy zamieniały się w dziwnie hipnotyzującą paplaninę, jego przełożony  i dzisiejszy adresat jego nauk, Henri Anduvoir ukrywał się w cieniu.

Pech do przełożonych nie był wyłączną przypadłością armii Wellingtona. Girard uczynił naukę z wydobywania prawdy z tych, którzy nie chcieli się nią dzielić i ból był tylko jednym z narzędzi służących do celu.

Anduvoir, dusza prosta i, jak się wydaje, przejęta większym złem, lubił po prostu zadawać ból dla przyjemności.

Christian wypełnił głowę cudownymi myślami o tym, że pewnego dnia Anduvoir także dozna cierpienia – i jeszcze większego - i jeszcze większego – cierpienia.

- Jeszcze. Nasz książę nie załamał się jeszcze – ciągnął Girard. – Rzucam ci wyzwanie, kapralu, żebyś odkrył torturę, albo przynętę, która go złamie, ale pamiętaj, że wyzwanie staje się tym poważniejsze, im dłużej jego wysokość milczy. Kiedy dobry Bóg zechciał oddać Mercję w nasze ręce wiele miesięcy temu, chcieliśmy się dowiedzieć, którą przełęczą przemieszczą się wojska Wellingtona. Teraz wiemy, więc, pytam, po co to wszystko? Dlaczego, po prostu, nie rzucić tego żywego trupa wilkom?

Tak, miłościwy Boże, czemu nie?

A potem inna myśl przeszkodziła Christianowi odciąć się od tego, co działo się w jego celi: czy Girard dawał do zrozumienia, że Wellington wszedł ze swoim wojskiem do samej Francji? Girard prowadził diaboliczną grę w kotka i myszkę, trzymając go między nadzieją a rozpaczą, pełniąc rolę ni to kata, ni to opiekuna; człowieka z pełnym żołądkiem subtelność tej gry mogłaby zafascynować.

- Cieszymy się czarującą obecnością jego wysokości, ponieważ osoba księcia służy jeszcze innemu celowi – perorował Girard. – Nie załamał się, narzuca się zatem wniosek, że zesłano go nam, żebyśmy się nauczyli, jak złamać silnego człowieka. Można by powiedzieć, człowieka o nadludzkiej sile. A zatem…

Christian wyczuł w powietrzu zapach mocnego, tureckiego tytoniu, przebijający się przez woń ulubionej lawendy Girarda i stęchliznę panującą w podziemiach Chàteau.

Ta mieszanina zapachów groziła, że nędzne śniadanie podejdzie mu do gardła, w gruncie rzeczy – po jego myśli. Skupił się nie na śpiewnym, filozoficznym francuskim Girarda, ale na powstrzymywaniu mdłości, ponieważ doświadczenie mu mówiło, że człowiek może się udusić własnymi wymiocinami.

Zaskrzypiał but, zmysły inne, niż wzrok, dały Christianowi znać, że Anduvoir wyszedł z cienia – gad zwabiony swoim ulubionym rodzajem ciepła.

- Dość wykładu, pułkowniku Girard. Twój pupilek nie pisnął słówka o ruchach wojsk. W istocie on w ogóle nie mówi, nieprawdaż, mon duc? – Anduvoir zaciągnął się mocno cygarem, a potem jego wilgotnym końcem dotknął ust Christiana. – Tęsknię choćby za jednym, pojedynczym wrzaskiem Anglika. Tęsknię rozpaczliwie.

Christian w odpowiedzi odwrócił głowę; Girard, który z pewnością nie był głupcem, mógłby to przewidzieć. Anduvoir należał jednak do rzadkich gości i Girard, jak dobry gospodarz – albo przezorny podwładny – zostawiał dla gościa najlepszą rozrywkę.

Anduvoir stanął na linii wzroku Christiana – zły znak, biorąc pod uwagę pozbawioną wyrazu twarz Girard’a. Niski, ciemnowłosy, o topornych rysach twarzy Anduvoir – na oko Gal jak z obrazka – aż kipiał z radości, jaką dawało zadawanie cierpienia bezbronnej ofierze.

- Spokojny człowiek, ten nasz książę. – Anduvoir wydmuchnął dym nosem. – A może nie taki spokojny.

Żarzący się koniec cygara przytknął do wrażliwej skóry wewnątrz łokcia Christiana, równie powoli i starannie jak przedtem do ust więźnia, czekając w milczeniu, aż w powietrzu uniesie się zapach przypalonej skóry.

Oślepiający, przejmujący ból przeszył ramię Christiana, odzywając się w jego mózgu, gdzie połączył się ze wspomnieniem tysięcy podobnie bolesnych tortur i przeradzając się w wewnętrzny, porażający krzyk:

Zemsta!

 

                                                                    ***

- Lord Greendale był człowiekiem o dużych wpływach – oświadczył doktor Martin, odchrząkując w sposób, który Gilly zdążyła znienawidzić, tak samo, jak nienawidziła widoku Greendale’a zapalającego śmierdzące cygaro w jej prywatnym saloniku.

- Jego lordowska mość cieszył się bardzo znaczącymi wpływami – odparła Gilly, spuszczając oczy, jak przystało kobiecie u progu wdowieństwa.

Złe wieści, jak się spodziewała, nie dały na siebie czekać.

- Powinna się pani przygotować na dochodzenie.

- Dochodzenie? – Gilly wskazała gościowi gestem, żeby usiadł; po ośmiu latach małżeństwa z Greendale’m nauczyła się zachowywać spokojny wyraz twarzy w każdej sytuacji. – Theophilusie, człowiek o dużych wpływach, powszechnie nielubiany, pod siedemdziesiątkę, padł ofiarą apopleksji podczas kolacji wydanej dla dwudziestu ośmiu spośród jego najbardziej zaufanych popleczników. Czemu miałoby służyć śledztwo?

Od czasu apopleksji Greendale’a Gilly odważyła się nakazać, aby ogień na kominku w jej salonie palił się przez cały dzień, a jednak słowa medyka zmroziły ją bardziej, niż zrobiłoby to chłodne powietrze, gdyby okno nagle się otworzyło.

- Lady Greendale… - Martin przesunął czarną torbę z prawej ręki do lewej; jej zawartość zagrzechotała cicho. Gilly nie wątpiła, że jedyne przedmioty, jakie miały jakąś wartość w tej torbie, to kolekcja kieszonkowych flaszek.

- Hrabino, nie może pani wypowiadać się tak swobodnie, nawet w mojej obecności. Z pewnością zostanę przesłuchany pod przysięgą. Boję się myśleć, jaką szkodę, za sprawą prawników, mogą niewłaściwe słowa wyrządzić twojej reputacji.

Jego niewłaściwe słowa, nad którymi nie będzie miał, rzecz jasna, kontroli. Sprawiedliwy Bóg powinien zesłać na takiego doktora powolną, bolesną śmierć.

- Reputacja nie ma znaczenia dla kogoś, kto ma zawisnąć za morderstwo.

- Nie dojdzie do tego – stwierdził Martin, pozostał jednak przy drzwiach z torbą w ręku, jakby przebywanie w obecności Gilly mogło go splamić nie jej winą – była całkowicie niewinna wobec zmarłego męża – ale bólem wywołanym oskarżeniami. – Poprosiłem Harrisona o konsultację, potwierdził moją diagnozę listownie wkrótce po apopleksji.

Dr. Theophilus Martin podjął środki ostrożności nie dlatego, że chciał koniecznie chronić młodą wdowę po Greendale’u, ale dlatego, że jej zmarły, nieopłakiwany mąż stworzył atmosferę nieufności na tyle gęstą, żeby przeniknąć każdy kąt domu.

- O co miałabym zostać oskarżona? – Głupotę, bez wątpienia, ponieważ poślubiła Greendale’a, jednak jej rodzina nie ustępowała – zostaniesz hrabiną! – a ona była taka młoda…

Dr Martin przygładził miękką dłonią śnieżnobiałe włosy.

- Nie jest pani o nic oskarżona.

Długo, w milczeniu, przyglądał się wiszącym nad komodą, oprawionym w ramkę wersom Psalmu 23-go, potwierdzając przypuszczenia, że na Gilly, w istocie, ciążą podejrzenia. Jej życie stało się ciągiem oskarżeń, wynikających jedynie z chorej wyobraźni starego człowieka, a rzucał owe oskarżenia zawsze tam, gdzie mogły dotrzeć do uszu służby.

- Powiedzą, że przydusiłam go poduszką, nieprawdaż?

- Nie mogą. W pokoju cały czas przebywała pielęgniarka, czyż nie? Piękny haft, szanowna pani.

Gilly, jak tylko się dało, towarzyszyły dwie pielęgniarki, a hafty chciała przekazać do przytułku dla biednych, jak tylko skończy się sprawa sądowa.

- Jeśli przebywałam z jego lordowską mością, to zawsze w obecności pielęgniarki – albo pańskiej. Czy pielęgniarki także staną wobec podejrzeń?

Nie zapytała, czy Martin jest podejrzany, ponieważ, w gruncie rzeczy za bardzo się bała, żeby o to dbać. Wzywano go wiele razy do rezydencji Greendale i utrzymywał z lordem Greendale stosunki towarzyskie, ilekroć go leczył. Jego troska o Gilly wiązała się teraz zapewne z troską o własną, pokaźną zapłatę.

- Wynająłem pielęgniarki, które znam, więc nie, nie sądzę, żeby stanęły wobec jakichkolwiek podejrzeń – powiedział Martin.

Doktor zerkał uporczywie w stronę drzwi, więc Gilly zadała najważniejsze pytanie – i do diabła z godnością.

- Kto za tym stoi, Theophilusie? Mojego męża jeszcze nie złożono do grobu, a pan już mi mówi o śledztwie.

Chociaż dzięki miłościwej sile wyższej uśpione zazwyczaj ludzkie odruchy Martina skłoniły go przynajmniej do tego, żeby ją ostrzec. Ponownie przygładził swoją lwią grzywę, zaciskając znacząco dłoń na rączce czarnej torby.

- Myślałem, że taktownie w tej sytuacji będzie nie zadręczać pani przedwcześnie tą wiadomością, ale wydaje się, że sam lord Greendale nakazał swojemu spadkobiercy dopilnować formalności.

I pomyśleć, że Gilly modliła się o zdrowie swojego męża.

- Easterbrook to nakazał? Wciąż przebywa we Francji, w Hiszpanii, czy jeszcze gdzie indziej, służąc Koronie.

- Jako dziedzic tytułu i majątku lorda Greendale, Marcus Easterbrook zostawił instrukcje swoim radcom prawnym, a ci z kolei porozumiewają się z Radą Królewską i miejscowym sędzią.

Mężczyźni. Zawsze tak zorganizowani, kiedy chcieli kogoś o coś oskarżyć czy oczernić.

- Greendale był sędzią. Komu obecnie przypada ten wątpliwy honor?

- Zapewne szanownemu panu Gordonowi.

Gordon uwielbiał psy i konie, nigdy nie schlebiał Greendale’wi. Panika Gilly odrobinę złagodniała.

- Napije się pan herbaty, Theophilusie? Dobrej, gorącej herbaty. – A także, dla odmiany, mocnej. Kolejny akt wyzwolenia Gilly spod narzuconych przez Greendale’a piekielnych reguł oszczędności.

- Nie, dziękuję, szanowna pani. – Martin odwrócił się do drzwi, po czym zawahał się z ręką na klamce.

- Nie będę pana zatrzymywać, Theophilusie. Służył pan rodzinie z oddaniem, a to nie było w żaden sposób łatwe. – Służył jej także dyskretnie. Bardzo dyskretnie. – Przypuszczam, że zobaczymy się podczas dochodzenia.

Skinął głową i wyśliznął się za drzwi, potwierdzając, że nie pojawi się więcej, nawet w roli medyka, póki kwestie prawne nie zostaną uregulowane, o ile zależało mu na zachowaniu pozorów bezstronności. O ile nie chciał, żeby urzędnicy króla również na nim skupili uwagę.

Gilly dorzuciła węgla do ognia – spoczywaj w pokoju, lordzie Greendale – i przez długą chwilę wpatrywała się w płomienie, rozważając swoje skromne możliwości na tyle, na ile można się zastanawiać nad wyborem drogi w stanie nieznośnej paniki.

Podczas gdy jej mocna, gorąca herbata stygła w dzbanku, sięgnęła po pióro i atrament i napisała z prośbą o spotkanie do Gervaise Stoneleigh’a, najbardziej wyrachowanego, najsprytniejszego i najdroższego prawnika, jaki kiedykolwiek obracał pieniędzmi Greendale’a.

Ta decyzja najprawdopodobniej ocaliła jej życie.

Aktualności
2018-08-09

Z ostatniej chwili:

Powieść „Sto dni szczęścia" Evy Woods znalazła się w Top 20 brytyjskiego Amazonu!

To „inteligentna literatura kobieca w najlepszym wydaniu” – napisał
czytaj więcej
2018-07-08

"Milczenie lodu" - polecany kryminał na lato

„New York Times” poleca wśród klasyków „Milczenie lodu” Ragnara Jónassona jako mrożący kryminał na lato!

 

„Pokryta śniegiem ziemia

czytaj więcej
2018-06-20

Akcja 3 za 2

Kup 3 książki Wydawnictwa Amber, zapłać tylko za 2

 

 

Promocja obowiązuje do 26.06.2018 do 23:59 lub do wyczerpania puli promocyjnej. Dotyczy wszystkich naszych książek

czytaj więcej

Inne książki autora

Wierni miłości Więźniowie miłości
Premiera: 2018-09-13

Wierni miłości BURROWES GRACE

39.80 PLN 26.67 PLN
Sir John

Sir John BURROWES GRACE

39.80 PLN 21.84 PLN
Sędzia miłości

Sędzia miłości BURROWES GRACE

39.80 PLN 26.63 PLN
Tajemnica damy

Tajemnica damy BURROWES GRACE

39.80 PLN 26.65 PLN
Miłość barona

Miłość barona BURROWES GRACE

39.80 PLN 21.84 PLN
Porażka księcia

Porażka księcia BURROWES GRACE

39.80 PLN 21.84 PLN
Marzenie lady Jenny

Marzenie lady Jenny BURROWES GRACE

39.80 PLN 26.65 PLN
Chwila zapomnienia lady Eve
39.80 PLN 26.63 PLN
Tajemnica lady Maggie

Tajemnica lady Maggie BURROWES GRACE

39.80 PLN 26.63 PLN