Facebook
Tydzień na uwiedzenie

Tydzień na uwiedzenie

Tytuł oryginału: A Week to Be Wicked
Ilość stron: 336
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 130x205
Data wydania: 2018-05-29
EAN: 9788324166763
39.80 PLN
21.84 PLN
Romans historyczny
Bestseller

„Zmysłowy, błyskotliwy i zabawny bestseller.”
„Romantic Times”


Spindle Cove, urocza nadmorska miejscowość, raj na ziemi dla młodych dam… rozczarowanych mężczyznami.


Panna Minerva Highwood do nich nie należy. Owszem, przepada za zaciszem swego gabinetu w Spindle Cove, gdzie prowadzi osobliwe badania, lecz co do mężczyzn… Nie zdążyła się nimi rozczarować, bo jeszcze żaden nie zdobył w jej oczach uznania. A już na pewno nie wicehrabia Payne, rozpustnik pierwszej wody. Lecz to właśnie jemu Minerva składa zaskakującą propozycję. Na którą hrabia nie będzie mógł się nie zgodzić...


TESSA DARE to jedna z najpopularniejszych i najbardziej lubianych autorek romansu historycznego. Jej pełne wdzięku i humoru, inteligentne, seksowne powieści podbijają serca czytelniczek w 20 krajach. W USA wchodzą na szczyt list bestsellerów. Są laureatkami najbardziej prestiżowych nagród gatunku: RITA Award (odpowiednik filmowego Oscara) i Nagrody Czytelniczek Czasopisma „Romantic Times”, i zdobywają coraz większą popularność.

1

Kiedy dziewczyna przywlecze się w deszczu o północy i zastuka do drzwi Diabła, Diabeł powinien być przynajmniej na tyle niemoralny – skoro nie może być przyzwoity – by odpowiedzieć na pukanie.

Minerva złapała w garść poły płaszcza, osłaniając się przed kolejnym podmuchem przenikliwego, zimnego wiatru. Wpatrywała się przez chwilę z rozpaczą w zamknięte drzwi, po czym załomotała w nie pięścią.

– Lordzie Payne – zawołała z nadzieją, że jej głos przebije się przez ciężkie dębowe drzwi. – Proszę podejść do drzwi! Tu panna Highwood. Panna Minerva Highwood – uściśliła po chwili.

Właściwie precyzowanie, o którą pannę Highwood chodzi, nie miało sensu. Z punktu widzenia Minervy powinno to być rzeczą oczywistą. Jej młodsza siostra Charlotte była żywiołową, lecz delikatną piętnastolatką.

Zaś najstarsza z rodziny, Diana, nie tylko była anielsko piękna, ale też bardzo chciała wyjść za mąż. Żadna z nich nie zdecydowałaby się wymknąć nocą z łóżka, zejść tylnymi schodami pensjonatu i wybrać na spotkanie z osławionym rozpustnikiem.

Lecz Minerva to co innego. Zawsze była inna. Z trzech sióstr Highwood tylko ona miała ciemne włosy, tylko ona nosiła okulary, tylko ona wolała solidne sznurowane buty od jedwabnych pantofelków i tylko ją interesowała różnica między skałami osadowymi i metamorficznymi.

Ona jedna nie miała żadnych perspektyw ani reputacji, którą musiałaby chronić.

Diana i Charlotte poradzą sobie, ale Minerva? Nieładna, zawsze z nosem w książkach, rozkojarzona, nieporadna w rozmowie z dżentelmenami. Jednym słowem – beznadziejna.

To słowa jej własnej matki, z ostatniego listu do kuzynki. Co gorsza, Minerva nie odkryła ich przypadkowo, przeglądając cudzą korespondencję. O, nie. Sama je napisała, pod dyktando mamy.

Naprawdę. Własna matka.

Wiatr zdmuchnął jej kaptur z głowy. Poczuła na karku lodowate krople deszczu, jakby jeszcze za mało została upokorzona.

Odgarnęła kosmyk włosów, który przykleił się jej do policzka, i spojrzała na starą kamienną wieżyczkę – jedną z czterech zamku Ryclif. Z najwyższego komina unosił się dym.

Uniosła rękę ponownie i ze zdwojoną siłą załomotała w drzwi.

– Lordzie Payne, wiem, że pan tam jest.

Nikczemny, złośliwy człowiek.

Nie ruszy się stąd, dopóki on nie wpuści jej do środka, nawet jeżeli zimny wiosenny deszcz przemoczy ją do suchej nitki. Nie po to przeszła taki kawał drogi ze wsi do zamku, wdrapując się po omszałych skałach i wypatrując w ciemności mulistych strumieni, żeby na koniec wrócić do domu pokonana.

Jednak po dobrej minucie daremnego łomotania dopadło ją w końcu zmęczenie podróżą, spinając mięśnie łydek i osłabiając plecy. Minerva poleciała do przodu.

Z głuchym łupnięciem uderzyła czołem o drewno. Ale pięść wciąż trzymała w górze, uderzając nią w drzwi w równym, upartym rytmie. Mogła być nieładna, zawsze z nosem w książkach, rozkojarzona i nieporadna – ale była też zdeterminowana. Zdeterminowana, by ją zauważono, by jej wysłuchano.

Zdecydowana bronić swojej siostry, za wszelką cenę.

Otwórz, prosiła w duchu. Otwórz. Otwórz. Ot…

Drzwi się otworzyły. Gwałtownie, z nieprzyjemnym, bezlitosnym skrzypnięciem.

– Na wszystkie cycki świata, Thorne! Czy to nie może poczekać…

– Oj! – Wytrącona z równowagi, Minerva zachwiała się. Jej pięść uderzyła prosto w… nie w drzwi, lecz w tors.

Tors lorda Payne. Jego męski, umięśniony, nagi tors, który okazał się tylko odrobinę mniej twardy niż dębowe deski. Trafiła dokładnie w jego męski, płaski sutek, jakby to była kołatka u drzwi Diabła.

I przynajmniej tym razem Diabeł odpowiedział.

– Pięknie. – Poczuła wibrację tego słowa w całej długości ręki. – To nie Thorne.

– P-pan jest nieubrany…

A ja dotykam pańskiej nagiej piersi. O Boże…

Przez głowę przemknęła jej przerażająca myśl, że on może nie mieć na sobie również spodni. Kiedy zmarzniętymi, drżącymi palcami zdjęła okulary, zauważyła z ulgą ciemną plamę materiału poniżej rozmazanej, cielistej smugi jego torsu. Chuchnęła na oprawione w mosiądz soczewki, wytarła je suchą fałdą podszewki płaszcza i włożyła z powrotem na nos.

Wciąż był półnagi. I teraz widziała go doskonale. Blask płomieni oświetlał rysy jego przystojnej twarzy.

– Proszę wejść, jeśli ma pani ochotę – powiedział, krzywiąc się smagnięty podmuchem lodowatego wiatru. – Ja w każdym razie zamykam drzwi.

Zrobiła krok naprzód. Drzwi za nią zatrzasnęły się z głuchym, złowieszczym hukiem. Minerva przełknęła ślinę.

– Muszę przyznać, Melindo, że twoja wizyta jest dla mnie dużą niespodzianką.

– Mam na imię Minerva.

– Tak, oczywiście. – Przechylił głowę. – Trudno cię poznać, kiedy nie masz twarzy zasłoniętej książką.

Odetchnęła głęboko, starając się uzbroić w cierpliwość.

A potrzebowała jej dużo, żeby ścierpieć tego bezczelnego rozpustnika o pamięci dziurawej jak sito. I zaskakująco kształtnych ramionach.

– Przyznaję – powiedział – że nie po raz pierwszy otwieram drzwi w środku nocy i widzę stojącą przed nimi kobietę. Ale ty jesteś niewątpliwie najmniej spodziewanym gościem. – Zmierzył ją wzrokiem. – I najbardziej ubłoconym.

Spojrzała ponuro na swoje przemoczone buty i mokry brzeg sukni. Trudno byłoby ją uznać za nocną uwodzicielkę.

– To nie jest tego rodzaju wizyta.

– Daj mi chwilę na przełknięcie tego rozczarowania.

– Wolałabym raczej dać panu chwilę na włożenie czegoś na siebie. – Minerva przeszła przez okrągłą salę bez okien i zbliżyła się do kominka. Rozwiązała aksamitne wstążki peleryny i powiesiła ją na jedynym fotelu, jaki stał w tym pomieszczeniu.

Wyglądało na to, że Payne nie zmarnował zupełnie miesięcy, które spędził tutaj, w Spindle Cove. Ktoś włożył dużo wysiłku w przekształcenie tego kamiennego silosu w ciepły, niemal przytulny dom. Stary kamienny kominek został oczyszczony i uruchomiony na powrót.

Z ognia, jaki w nim płonął, mógłby być dumny każdy normański wojownik. Oprócz tapicerowanego fotela w kolistej komnacie stał drewniany stół i krzesła. Proste, ale solidne.

Żadnego łoża.

Dziwne. Powiodła wzrokiem dookoła. Czy tak osławiony rozpustnik nie potrzebuje łoża?

W końcu spojrzała w górę. Odpowiedź znajdowała się nad jej głową. Było tam coś w rodzaju sypialnej galerii, dostępnej po drabinie. Bogate draperie skrywały, jak przypuszczała, jego łóżko. Odchrząknęła i odwróciła się powoli.

– Przyszłam poprosić…

Wciąż był półnagi.

Nie wykorzystał tego czasu, żeby doprowadzić się do bardziej przyzwoitego stanu. Wykorzystał go, żeby nalać sobie drinka. Stał zwrócony do niej profilem i robił miny do szklaneczki z winem, oceniając jego klarowność.

– Wina? – spytał.

Pokręciła głową. Zrobił z siebie tak nieprzyzwoite widowisko, że już czuła pieczenie rumieńców. Na szyi, na policzkach, aż do linii włosów na czole. Nie musiała podsycać ognia winem.

Nie potrafiła się powstrzymać przed zerkaniem na jego smukły, muskularny tors oświetlony blaskiem płonącego w kominku ognia, kiedy nalewał szklaneczkę dla siebie.

Przywykła myśleć o nim jak o diable, ale miał ciało boga.

Któregoś z pomniejszych. Nie miał postury potężnego, przesadnie umięśnionego Zeusa albo Posejdona, lecz raczej smukłego, atletycznego Apollina lub Merkurego.

Ciało stworzone do polowania, nie do wymachiwania maczugą. Nie do dźwigania ciężarów, lecz do biegu. Nie do niewolenia kąpiących się najad, lecz do…

Uwodzenia.

Spojrzał na nią. Odwróciła wzrok.

– Przepraszam, że pana obudziłam.

– Nie obudziłaś mnie.

– Naprawdę? – Zmarszczyła brwi. – W takim razie… w tym czasie, który zajęło panu otwarcie drzwi, mógł pan przynajmniej włożyć coś na siebie.

Z szatańskim uśmiechem wskazał na spodnie.

– Włożyłem.

Aktualności
2018-08-09

Z ostatniej chwili:

Powieść „Sto dni szczęścia" Evy Woods znalazła się w Top 20 brytyjskiego Amazonu!

To „inteligentna literatura kobieca w najlepszym wydaniu” – napisał
czytaj więcej
2018-07-08

"Milczenie lodu" - polecany kryminał na lato

„New York Times” poleca wśród klasyków „Milczenie lodu” Ragnara Jónassona jako mrożący kryminał na lato!

 

„Pokryta śniegiem ziemia

czytaj więcej
2018-06-20

Akcja 3 za 2

Kup 3 książki Wydawnictwa Amber, zapłać tylko za 2

 

 

Promocja obowiązuje do 26.06.2018 do 23:59 lub do wyczerpania puli promocyjnej. Dotyczy wszystkich naszych książek

czytaj więcej

Inne książki autora

Powiedz tak Markizowi Tydzień na uwiedzenie
39.80 PLN 26.63 PLN
Ich obietnice

Ich obietnice DARE TESSA

39.80 PLN 21.84 PLN
Romantyczny książę
39.80 PLN 21.84 PLN
Dama o północy

Dama o północy DARE TESSA

39.80 PLN 21.84 PLN
Miłosne szyfry

Miłosne szyfry DARE TESSA

39.80 PLN 26.63 PLN
Póki starczy nam książąt
39.80 PLN 26.63 PLN

Nasi klienci wybrali także

Wszystkie nasze pocałunki Tydzień na uwiedzenie
39.80 PLN 21.84 PLN
Brzydka księżniczka

Brzydka księżniczka JAMES ELOISA

39.80 PLN 26.63 PLN
Dżentelmen bez zasad

Dżentelmen bez zasad PUTNEY MARY JO

39.80 PLN 26.67 PLN
Siedem nocy z rozpustnikiem
39.80 PLN 26.63 PLN