Dziecinna gra

Dziecinna gra

Tytuł oryginału: Child's Play
Tłumaczenie: Ewa Ratajczyk
Ilość stron: 320
Rodzaj: miękka
Format: 145x207
Data wydania: 2019-11-26
EAN: 9788324171163
Literatura obyczajowa
Bestseller

Najnowszy bestseller!
Tym razem pierwsza dama literatury obyczajowej porusza tak ważny dla wszystkich i jakże trudny temat: dorastających i dorosłych dzieci.

Lekcje, jakich uczą nas dzieci, są najtrudniejsze. Co robimy, gdy nasze dzieci chcą iść swoją własną drogą?

Kate Morgan, starszy partner w prestiżowej kancelarii prawnej w Nowym Jorku, jest dumną matką trojga dorosłych dzieci. Tamara, Anthony i Claire ukończyli świetne szkoły, wybrali wspaniałe ścieżki kariery i byliby chlubą ich ojca. Po śmierci męża Kate przez lata samotnie stara się trzymać w garści życie rodzinne, swoją karierę, a nawet emocje, ani razu nie zadając sobie pytania, czy naprawdę zna swoje dzieci… ani czy nadzieje, jakie w nich pokłada, są odpowiednie i pokrywają się z tym, czego pragną one same. Niebawem ma się o tym przekonać – podczas szalonego lata, kiedy świat Kate wywróci się do góry nogami…

DANIELLE STEEL – mistrzyni literatury obyczajowej osiągnęła oszałamiający sukces wśród czytelniczek w każdym wieku, dzięki temu, że każda kobieta może odnaleźć w jej bohaterkach siebie, własne problemy i zmagania, ale zawsze nadzieję, wytchnienie, marzenie i refleksję. I wiarę, że dobro zwycięża.
Pasją Danielle Steel jest pisanie, radością –dzieci, a hobby –zwierzęta. Jej 170 książek wydano w 69 krajach w rekordowym nakładzie 800 milionów egzemplarzy. Ponad 20 z nich sfilmowano.

Rozdział 1

To był jeden z pierwszych naprawdę ciepłych czerwcowych dni. Kate Morgan spoglądała na starannie ułożone stosy akt na biurku. Lubiła, jak wszystko wokół było jasne i przejrzyste, a jej życie – uporządkowane. Przeżyła niespodziewany wstrząs, gdy dziewiętnaście lat temu zmarł jej mąż, a ona musiała opanować chaos. Jej dzieci, Tamara, Anthony i Claire, miały wtedy trzynaście, dziesięć i siedem lat. Ona sama miała trzydzieści pięć i nigdy nie przypuszczała, że owdowieje w tym wieku.

Jej mąż, Tom Morgan, był uwielbianym kongresmenem. Poznali się, gdy Kate uczyła się w college’u, a on studiował prawo, i pobrali się, kiedy dostała dyplom. On marzył, żeby zająć się polityką, ona – żeby pójść na studia prawnicze, ale zamiast tego trwała przy nim lojalnie jako idealna żona polityka, wychowując troje ich dzieci. Tom zginął w wypadku helikoptera w czasie burzy, gdy wizytował dotknięty powodzią region na północy stanu Nowy Jork. W mediach zrobiono z niego współczesnego świętego. Przyjazny, otwarty i przystępny cieszył się popularnością, odkąd po raz pierwszy go wybrano. Kate i dzieci były zdruzgotane, a ona próbowała na nowo nadać sens życiu bez niego. Był wspaniałym ojcem i dobrym, kochającym mężem przez większość ich wspólnego życia. Teraz, dziewiętnaście lat później, dzieci nadal darzyły go ogromnym szacunkiem, bo Kate zadbała o to, żeby ich wspomnienia o ojcu były nieskazitelne.

Pieniądze z ubezpieczenia, jakie zostawił, zapewniły im wygodne życie, choć z całą pewnością nie dostatnie, a przed Kate otworzyły możliwości, jakich wcześniej nie brała pod uwagę. Rok po śmierci Toma rozpoczęła studia prawnicze na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Godzenie nauki z wychowywaniem dzieci wymagało ogromnego wysiłku, ale zatrudniła gosposię i pomagała jej też matka. W wieku trzydziestu sześciu lat była najstarsza w swojej grupie, a studia ukończyła z wyróżnieniem, gdy miała lat trzydzieści dziewięć.

Pracowała w Berringan Feldman i McCarthy od piętnastu lat, odkąd dostała się do palestry, i obecnie była starszym wspólnikiem. Specjalizowała się w prawie spółek handlowych, była zdolną prawniczką procesową i prowadziła jedne z najważniejszych spraw kancelarii.

W najbliższych miesiącach czekały ją trzy procesy, o ile wcześniej nie dojdzie do ugody. Była twardą negocjatorką i silną osobą, a w życiu prywatnym – oddaną matką i łagodną kobietą. Odkąd została prawniczką, jej życie zyskało całkiem nowy wymiar. Kochała swoją pracę, a dzieci przystosowały się do rozkładu jej zajęć, gdy jej kariera rozwijała się w zawrotnym tempie. Były z niej tak samo dumne, jak ona z nich. Pracowała ciężko i była dla nich autorytetem. Teraz, gdy były już dorosłe, miała więcej czasu i pracowała jeszcze intensywniej. Gdy były młodsze, musiała się nagimnastykować, żeby pomagać im co wieczór przy lekcjach, zawozić na zajęcia sportowe i szkolne przedstawienia, ale poradziła sobie. Oczekiwała od nich doskonałości i wysoko stawiała poprzeczkę dzieciom i sobie. Rezultaty były imponujące – troje porządnych, rozsądnych, zrównoważonych emocjonalnie dzieci, które dobrze się uczyły, a potem podjęły wymarzoną pracę. Nigdy nie miała z żadnym z nich poważniejszych problemów, co wydawało jej się normalne, choć czasem przyznawała, że jej się poszczęściło.

Namawiała dzieci, żeby karierę zawodową wybrały zgodnie z zainteresowaniami. Śmierć ojca nie odcisnęła na nich widocznych śladów – obyło się bez problemów z narkotykami czy alkoholem, bez złych stopni, bez problemów z prawem. Żadna z córek nie zaszła w przypadkową ciążę. Przyjaciele zazdrościli Kate. Wszyscy troje wyrośli na miłych ludzi, ukończyli dobre szkoły i uniwersytety. A pełna sukcesów kariera Kate stanowiła znaczące dopełnienie ubezpieczenia Toma. Uwielbiała spędzać czas z dziećmi i cieszyły ją wspólne chwile, choć wszystkich pochłaniała wymagająca praca.

Żadne z dzieci nie założyło rodziny, ale Anthony zaręczył się sześć miesięcy temu. Kate uważała, że jego narzeczona jest dla niego idealna. Anthony miał dwadzieścia dziewięć lat, Amanda – dwadzieścia osiem. Jej ojciec był bankierem inwestycyjnym, mieszkał w Bronxville i świetnie mu się powiodło. Amanda poszła na renomowaną uczelnię, ale zrezygnowała z nauki na rzecz posady asystentki redaktora w „Vogue’u”. Pracowała dla redaktorki działu urody i sama była olśniewająco piękna, z blond włosami i niebieskimi oczami, jak Kate. Obie były wysokie. Amanda mogłaby zostać modelką, a swój debiut przeżyła dziesięć lat temu na balu kotylionowym w Nowym Jorku. Jej rodzice, bardzo mili ludzie, cieszyli się wysoką pozycją społeczną. Kate zachwycała myśl, że Anthony poślubi dziewczynę taką jak Amanda, i wizja życia, jakie będą wiedli.

Anthony ukończył Instytut Techniki w Massachussets i uchodził za geniusza informatycznego. Był też projektantem graficznym – projektował gry wideo dla największego producenta na świecie. Był przystojny, sympatyczny i zdolny, ale czasem brakowało mu obycia, a Kate wiedziała, że dzięki Amandzie pozna porządnych przyjaciół z dobrych kręgów społecznych, nie tylko maniaków komputerowych, z którymi pracował. Liczyła na to, że przy Amandzie jego horyzonty rozszerzą się poza ekran komputera, który na ogół hipnotyzował go na tyle, że zapominał o wszystkim innym.

Zabierała go na przyjęcia i od czasu do czasu trafiali do plotkarskiej kolumny „New York Post”, co cieszyło Kate. Była pewna, że Amanda będzie wspaniałą żoną. Nie miała wielkich ambicji w „Vogue’u”, ale lubiła swoją pracę. Bardziej interesowało ją małżeństwo niż kariera.

Przez ostatnich sześć miesięcy ona i jej matka zajmowały się każdym detalem związanym ze ślubem. Suknię ślubną kupiła w tym samym tygodniu, w którym się zaręczyli, co siostry Anhony’ego uznały za głupotę, ale Kate uważała, że to urocze. Poznali się zeszłego lata na weselu wspólnej koleżanki w Martha’s Vineyard, a zaręczyli w Boże Narodzenie. Ślub zaplanowano na grudzień i zostało do niego już tylko sześć miesięcy.

Kate zostawiła swój gabinet w idealnym porządku i długim, pełnym wdzięku krokiem skierowała się do windy. Nie wyglądała na swoje pięćdziesiąt cztery lata, ale znacznie młodziej, z długimi blond włosami, które nosiła związane. Ciało miała szczupłe i wysportowane. Trzy razy w tygodniu ćwiczyła pod okiem trenera, który do niej przychodził. Uśmiechała się, idąc do francuskiej restauracji oddalonej o dziesięć minut od jej kancelarii przy Park Avenue i Wschodniej Pięćdziesiątej Czwartej ulicy, żeby spotkać się z najmłodszą córką, Claire. Wyglądała zupełnie jak jej ojciec, miała ciemne włosy i ciemne oczy. Była niższa od matki i w naturalny sposób seksowna, z czego nie zdawała sobie sprawy. Przed rokiem skończyła prawo na Uniwersytecie Nowojorskim i pracowała jako radca prawny dla konkurencyjnej kancelarii, podążając śladami matki.

W wieku dwudziestu sześciu lat Claire znajdowała się na idealnej ścieżce kariery, co cieszyło jej matkę, i często pytała Kate o radę. Czekała przed restauracją w krótkiej czarnej spódniczce i w szpilkach, z ciemnymi upiętymi wysoko włosami. Kate rozpromieniła się na jej widok. Kancelaria Claire znajdowała się nieopodal i Kate uwielbiała spotykać się z córką na lunch. Była pełna energii, zabawna, młoda i bezgranicznie romantyczna. Angażowała się w krótkie związki przed studiami, na uczelni i później. Nie trwały dłużej – były intensywne i szybko się wypalały, a ona wiązała się z kolejnym chłopakiem. Nigdy nie była sama zbyt długo. W jej życiu nie brakowało mężczyzn, inaczej niż w przypadku jej starszej siostry Tammy, wiceprezes do spraw marketingu Chanel, która nigdy nie miała czasu na randki. Mówiła, że o związkach pomyśli później. Szybko awansowała, kosztem życia osobistego, które zaniedbywała, podobnie jak jej matka. Claire udawało się łączyć jedno z drugim, ciężką pracę z randkowaniem, a żaden mężczyzna nie był w stanie się jej oprzeć.

Kate pocałowała córkę i weszły do restauracji, a wszystkie głowy zwróciły się w ich stronę. Claire już jako nastolatka miała wygląd, który przyciągał mężczyzn, a Kate była piękną kobietą. Główny kelner ucieszył się na ich widok i posadził je przy ich ulubionym stoliku w rogu.

– Wyglądasz na szczęśliwą – zauważyła Kate, jak tylko usiadły, a Claire uśmiechnęła się promiennie i kiwnęła głową.

– Dali mi trzy nowe sprawy do rozpoznania. Bardzo ciekawe. – Nigdy nie wyjawiała matce poufnych informacji, ale uwielbiała rozmawiać z nią na tematy zawodowe i poznawać przepisy i precedensy istotne dla spraw, nad którymi pracowała.

– To powinno utrzymać cię z dala od kłopotów – zażartowała Kate. Zamówiły sałatkę z homara i płynnie przechodziły z tematu na temat. – Widziałaś się ostatnio z bratem? – spytała ją Kate, kiedy skończyły sałatkę i poprosiły o kawę.

– Oj, już go nie widuję. Rzadko odpisuje na esemesy. Rozmawialiśmy przez FaceTime w zeszły weekend, był w Bronxville u rodziców Amandy. Zawsze jest z nią. Chyba lubi ich basen. Czuję się, jakby porwali go kosmici. Lubiłam się z nim spotykać. Ale teraz nie ma czasu dla nikogo poza Amandą.

– Są zaręczeni. To chyba normalne, że spędzają razem dużo czasu – odpowiedziała spokojnie Kate. Wiedziała, że poglądy Claire na ten temat diametralnie różnią się od jej własnych.

– Ona w kółko gada o ślubie. O sukni, butach, sukniach druhen, kwiatach. W rok zanudzi go na śmierć. On zasługuje na coś lepszego, mamo, i ty o tym wiesz.

– Jest dla niego idealna – upierała się Kate, jak zawsze, kiedy poruszały ten temat. – Pochodzi z dobrej rodziny. Ma miłych rodziców. I dobre wykształcenie.

– Które rozmienia na drobne, wybierając szminki, o których ktoś ma napisać w „Vogue’u”. Anthony przez nią zwariuje. Nie bądź taką snobką, mamo. Nikogo nie obchodzi, że miała „debiut”. Potem wszystko zacznie się kręcić wokół dzieci, a ona stanie się jeszcze nudniejsza. Anthony nie jest gotowy na dzieci. Pewnie nawet nigdy nie widział dziecka, chyba że w grze komputerowej. Amanda wymusiła na nim te zaręczyny.

– On ją kocha, Claire – odpowiedziała Kate z poważną miną. – Nawet jeśli tobie nie mieści się to w głowie.

– Tak? Wygląda jak oślepiony światłami jeleń za każdym razem, jak ich widzę, a ona nigdy nie pozwala, żebym spotkała się z nim samym. To mój brat, do cholery. Kiedyś świetnie się bawiliśmy w swoim towarzystwie, a teraz on robi się tak samo nudny jak ona. Żałosne.

– Pomyślą o innych sprawach, jak już się pobiorą. W tej chwili najważniejszy jest ślub – stwierdziła stanowczo Kate.

– Jasne, najważniejszy dla niej, nie dla niego. Dlaczego nie chcesz dla niego czegoś więcej, kogoś bystrzejszego albo ciekawszego czy bardziej ekscytującego?

– Przy niej się ustatkuje. Tego mu potrzeba. Inaczej na dobre przepadnie w tym swoim wirtualnym świecie. To najlepsze, co go w życiu spotkało.

– Nie mogę uwierzyć, że naprawdę tak uważasz. Gdybym ja znalazła sobie pracę taką jak ona, zabiłabyś mnie.

– Ty to co innego – skwitowała Kate.

– Babcia jest tego samego zdania co ja – powiedziała Claire, jakby to ostatecznie rozstrzygało sprawę. Matka Kate była drugą najważniejszą osobą w życiu jej dzieci i bardzo liczyły się z jej zdaniem. Kate zwykle słuchała tylko jej, ale nie tym razem. Margaret Chapman, matka Kate, miała siedemdziesiąt sześć lat, była energiczna i pełna życia i trzy lata wcześniej zakończyła pracę zawodową jako psycholog i terapeutka małżeńska i rodzinna. Kate i Margaret były nie tylko matką i córką, ale też od zawsze się przyjaźniły.

– W tej kwestii obie się mylicie, uwierz mi – zawyrokowała Kate bez wahania na temat narzeczonej syna. – Gdyby ożenił się z maniaczką komputerową taką jak on, nigdy nie połapaliby się, jak ugotować obiad, ani nawet jak trafić do kuchni, i siedzieliby głodni.

– Myślisz, że Amanda umie gotować? Proszę cię. Co wieczór go zmusza, żeby wychodzili na miasto.

– I bardzo dobrze. Gdyby nie ona, siedziałby w pracy do drugiej w nocy. Uzupełniają się. – Kate stanowczo broniła związku, którym od samego początku była zachwycona.

– Nie cierpię jej – oznajmiła Claire z ponurą miną, ale po chwili uśmiech znów zakradł się na jej twarz, a matka przyglądała jej się uważnie i z radością zmieniła temat. Tej sprzeczki nie miała szans wygrać żadna z nich.

– Dlaczego mam wrażenie, że jesteś szczęśliwa nie tylko z powodu tych trzech spraw, które ci przydzielono? – Claire wyglądała w doskonale znajomy sposób, jak zawsze, kiedy ktoś ją zauroczył. Kate dobrze znała swoje dzieci. – Nowy mężczyzna? – Claire była zwykle dość otwarta wobec matki. Nie miała tajemnic, a jeżeli nawet czasem się tak zdarzyło, nie potrafiła ich długo skrywać. Była rodzinną romantyczką.

– Hm… Możliwe – odparła oględnie, gdy kelnerka postawiła przed nimi parzoną filtrowaną kawę, a Claire uśmiechnęła się do matki rozmarzona, zupełnie zmieniając ton. – Poznałam kogoś, mamo. Jest niesamowity. Nigdy wcześniej nie trafiłam na nikogo takiego jak on. – Kate nie przypomniała córce, że mówiła to już setki razy, ale Claire dostrzegła to w jej oczach. – Poważnie, mówię serio. On jest dojrzały, mamo. To prawdziwy mężczyzna. – Na ogół zakochiwała się w nieodpowiedzialnych chłopakach. I choćby nie wiem jak fascynujący był początek, nigdy nie przykuwali jej uwagi na długo.

– Punkt dla niego. Jak go poznałaś? – spytała, modląc się, żeby tylko nie przez Internet. Kate miała silną awersję do znajomości zawieranych w sieci i często o tym mówiła. Uważała, że w ten sposób najprościej trafić na socjopatów i oszustów, i uznawała je za bardzo ryzykowne.

– W pracy – odpowiedziała Claire tajemniczo.

– Jest początkującym prawnikiem, jak ty? – zgadywała Kate. Wielu atrakcyjnych młodych mężczyzn zaczynało pracę w kancelariach prawnych, więc może to nie byłoby takie złe. Claire pokręciła głową, a Kate uniosła brew. – Wspólnikiem? – To byłoby dziwne, zwłaszcza jakby za młodą dziewczyną uganiał się starszy wspólnik, a jeszcze gorsze, gdyby był żonaty. Kate miała nadzieję, że tak nie jest. Claire znów pokręciła głową. – Dobra, nie zniosę tego suspensu. Asystent? Portier? Goniec? – droczyła się z nią.

– Klient – odpowiedziała Claire z rozmarzoną miną, a jej matka zmarszczyła czoło.

– Rany, mogą być z tego spore kłopoty. Wie o tym wspólnik, dla którego pracujesz?

Claire pokręciła głową.

– Zabrali mnie na spotkanie w sprawie ugody, żebym robiła notatki. Kiedy wszyscy już wyszli, porozmawiał ze mną kilka minut. Jak tylko na mnie spojrzał, wiedziałam, że to jest to.

Kate omal nie jęknęła, gdy tego słuchała. Już to przerabiały. Ale z klientem kancelarii Claire ryzykowała posadę. Powinna im przynajmniej powiedzieć. Zdaniem Kate uczciwość wymagała, żeby Claire poinformowała o tym w pracy.

– Kiedy to się stało? – Kate wyglądała na oszołomioną.

– Dwa miesiące temu. Od tamtej pory widujemy się w zasadzie codziennie.

– Jest żonaty? – Nigdy wcześniej nie zadawała takich pytań.

– Skąd! Nie miał czasu się ożenić. Ciągle pracuje. Mamo, wiem, że to zabrzmi jak szaleństwo, ale wiem, że to ten jedyny. On mówi to samo. Uznaliśmy, że to przeznaczenie, jak tylko się poznaliśmy.

Kate miała ochotę rozpłakać się nad naiwnością córki.

– Nie możesz tak mówić po dwóch miesiącach, to za wcześnie. Poza tym jesteś za młoda. – Wiedziała jednak, że ten argument nigdy nie przemawiał do jej córki, jak już się z kimś związała.

– Ty w moim wieku byłaś mężatką i miałaś dwoje dzieci – odpowiedziała Claire, wytrącając matce argument z ręki.

– To co innego. W tamtych czasach ludzie wcześniej się pobierali, a twój ojciec i ja spotykaliśmy się o wiele dłużej niż dwa miesiące, zanim nabraliśmy pewności, że to jest to. Przede wszystkim powinnaś powiedzieć w kancelarii. Nie mogą ci zabronić się z nim spotykać, ale powinni wiedzieć. Nie możesz już się zajmować jego obsługą prawną.

– Już po problemie. Podpisali ugodę.

– Mimo wszystko powinnaś powiedzieć, żeby sprawa nie wyszła później. Skarbie, musisz być ostrożna. Nie możesz tracić głowy dla każdego klienta.

– Nie tracę. Tylko dla niego. – Wyglądała jak dziecko, gdy to mówiła. Była bardziej niedojrzała niż jej starszy brat i siostra i, jako najmłodsza z rodzeństwa, nieco rozpieszczona. Wszystko uchodziło jej na sucho. Nieraz całymi tygodniami dąsała się, żeby dostać to, czego chciała.

– Jak się nazywa? – spytała Kate, nadal zaniepokojona. Z tego, co mówiła Claire, wynikało, że to coś poważnego. Jak zawsze, i rzeczywiście dla niej takie było.

– Reed Bailey. – Kate milczała przez chwilę. Znała to nazwisko. Wszyscy je znali. Chodziło o jednego z robiących największą karierę młodych inwestorów z Nowego Jorku. Wcześniej pracował dla dużej firmy z Doliny Krzemowej, a do Nowego Jorku wrócił, żeby założyć własną, która okazała się wielkim sukcesem. Kate zastanawiała się, czy on po prostu nie zabawia się Claire. Wydawało jej się nieprawdopodobne żeby mając pod czterdziestkę, był nią zauroczony tak samo jak ona nim, choć bez wątpienia była piękną dziewczyną. Kate nie słyszała nic o jego reputacji, jedynie o sukcesach biznesowych. Reed Bailey rzeczywiście był w teorii imponującym mężczyzną. Ale Kate wydawało się nieprawdopodobne, że miałby być „tym jedynym” w życiu Claire. Mógł mieć każdą kobietę, jaką tylko chciał, a nie zwykłą młodą prawniczkę, którą poderwał w kancelarii.

– Ile ma lat?

– Trzydzieści dziewięć. Nigdy nie był żonaty. Marzy, żeby się ustatkować i mieć dzieci. Po prostu nie miał na to czasu albo nie znalazł tej odpowiedniej kobiety. – Kate widziała, że jak świat światem właśnie tak tłumaczą się mężczyźni, którzy się nie ożenili.

– Ale ty nie jesteś gotowa na to, żeby mieć dzieci. – Claire, pod wieloma względami, sama jeszcze była dzieckiem. – Angażujesz się w poważny związek. On ma o wiele większe doświadczenie niż ty.

– Wiem o tym, mamo. Ale szalejemy za sobą. Wiem, że to jest to. On mówi, że widzi we mnie matkę swoich przyszłych dzieci. Nigdy wcześniej nikomu tego nie powiedział. – Jak już wystartowała, pędziła na złamanie karku.

– Możesz lekko przystopować? Jeżeli to coś poważnego, przetrwa, a wy zdążycie się lepiej poznać. Nie powinniście składać takich deklaracji ani podejmować decyzji w tej chwili. To tylko chemia. Jesteś piękną młodą kobietą. Jesteś inteligentna i miło się z tobą przebywa. Nie powinnaś się spieszyć. Żadne z was nie powinno. Życie jest bardzo długie, Claire. Jeżeli to jest to, poczeka.

– Nie chcemy czekać, mamo. Zaproponował mi, żebym się do niego wprowadziła. – Kate zamarło serce, gdy usłyszała te słowa. Za dużo się działo, za szybko. Pośpiech nigdy nie kończył się dobrze.

– Bądź rozsądna. Spotykaj się z nim, umawiaj, poznaj go. Nie rezygnuj ze swojego mieszkania ani nie przeprowadzaj się do niego. Czułaś to już wcześniej – przypomniała, a Claire wyraźnie dotknęły te słowa.

– Nie, nie czułam. To co innego. Nie rozumiesz.

– Owszem, rozumiem. Ale musisz być rozważna. W tej chwili wydaje ci się, że to ideał, ale tak naprawdę go nie znasz. Daj sobie trochę czasu.

– To ten jedyny, mamo. Wiem to.

Kate miała ochotę nią potrząsnąć, ale nie mogła. Mogła tylko się modlić, żeby Claire przystopowała. Jednak tym razem chodziło o dojrzałego mężczyznę i Kate nie miała pojęcia, czy dla Reeda Baileya to tylko zabawa, czy coś poważnego. Wiedziała tylko, że Claire zakochała się w nim po uszy i że odrzucała rady matki. Jak zawsze. A Kate po prostu nie chciała, żeby jej córkę ktoś zranił. Reed Bailey składał jej naprawdę poważne deklaracje. Była pijana od jego słów i zachłyśnięta miłością.

– Porozmawiajmy o tym za jakiś czas, niedługo. Postaraj się zwolnić i poznać go lepiej. Mam o trzeciej spotkanie, nie mogę się spóźnić. – Wstały od stolika, gdy Kate zapłaciła, i natychmiast poczuła, że homar, którego zjadła, stanął jej na żołądku. Tak trudno było przemówić Claire do rozsądku, kiedy znajdowała się w takim stanie. Była najbardziej upartym ze wszystkich dzieci Kate, której nie pozostało nic innego, niż zdać się na los, jak zawsze, i trzymać rękę na pulsie. Chciała opowiedzieć o tym matce. Tego wieczoru miały zjeść razem kolację.

Pocałowała Claire na pożegnanie i wróciła do kancelarii. Mało nie zderzyła się z dwojgiem pieszych, tak była pochłonięta rozmyślaniem nad wyznaniami Claire. Nigdy wcześniej nie narobiła sobie kłopotów ani nie cierpiała przez poprzednie związki, ale Reed Bailey był wpływowym mężczyzną i Kate nie miała pojęcia, jakie pobudki nim kierują. Nie mogła uwierzyć, żeby po dwóch miesiącach uważał, że Claire też jest „tą jedyną”. Weszła do biura, marszcząc czoło. Jeden ze wspólników zajrzał do niej przed spotkaniem w sali konferencyjnej.

– Złe wieści w sprawie? – Wyglądał na zaniepokojonego, ale Kate pokręciła głową.

– Nie. Przepraszam. Chodzi o coś innego. Właśnie zjadłam lunch z córką.

– A, to już wszystko jasne. – Adam Berrigan się roześmiał. – Moja właśnie rzuciła studia. Chce się wyprowadzić do Florencji i zostać artystką.

Żadne z dzieci Kate nigdy nie zrobiło czegoś podobnego. Zawsze zachowywały się rozsądnie – koniec końców, Claire także.

Wzięła akta z biurka i poszła za Adamem na spotkanie z klientem, wrogo nastawionym przeciwnikiem, i jego prawnikiem. Zapowiadało się długie popołudnie. Zmartwienia z powodu Claire i Reeda Baileya będą musiały poczekać. Ich zakochanie to pewnie tylko spadająca gwiazda i przeminie równie szybko. W tej chwili może jej się wydawać, że to „ten jedyny”, ale Kate była pewna, że nie zagości w jej życiu dłużej niż inni. Wszystkie jej związki, jak dotąd, były krótkie i czasami wcale nie takie słodkie.

Inne książki autora

Jak w bajce

Jak w bajce STEEL DANIELLE

Pakiet (Nagroda + Obsada)

Pakiet (Nagroda + Obsada) STEEL DANIELLE

Nagroda

Nagroda STEEL DANIELLE

W ślady ojca

W ślady ojca STEEL DANIELLE

Obsada

Obsada STEEL DANIELLE

Wbrew przeciwnościom

Wbrew przeciwnościom STEEL DANIELLE

Apartament

Apartament STEEL DANIELLE