Facebook
Wyrwana z syryjskiego piekła

Wyrwana z syryjskiego piekła

Tytuł oryginału: Assia, Maman est là
Tłumaczenie: BARBARA WALICKA
Ilość stron: 176
Rodzaj: Oprawa miękka
Format: 130x205
Data wydania: 2017-07-11
EAN: 9788324163823
29.80 PLN
19.96 PLN
Literatura faktu
Nowość

Wstrząsająca opowieść dwudziestopięcioletniej Francuzki o dramatycznej walce o córeczkę uprowadzoną przez jej męża do syryjskiego obozu dżihadystów.


Uratowała swoje dziecko porwane przez ojca dżihadystę…
„Wolę, żeby moja córka zginęła jak męczennica Allaha, niż wróciła do Francji…”


Meriam i jej mąż urodzili się i wychowali we Francji. Byli szczęśliwi – dopóki on nie został zwerbowany przez syryjskich dżihadystów. Meriam patrzyła z przerażeniem, jak zmienia się w fanatycznego wroga „niewiernych”. Kazał jej zakrywać twarz, zabronił pracować, słuchać muzyki, wychodzić z domu. Rozstała się z nim w 2012 roku.
Klika miesięcy później porwał ich roczną córeczkę Assię i wywiózł do Syrii. „Ona do ciebie nie wróci. Musisz zapomnieć”. – powiedział Meriam przez telefon. W tle słyszała płacz swojego dziecka…
Wiedziała, w jakim niebezpieczeństwie jest Assia. Poruszyła niebo i ziemię. Dotarła nawet do prezydenta. Wreszcie wbrew ostrzeżeniom francuskich władz, ryzykując życie, wyruszyła do Turcji, do rozdartego wojną rejonu przy syryjskiej granicy, by ratować córkę...


MERIAM RHAIEM odzyskała Assię. W rok po uprowadzeniu, 2 września 2014 roku, wróciła z nią do Francji. Jej historia wstrząsnęła opinią publiczną. Meriam opisała ją w autobiografii Wyrwana z syryjskiego piekła. To nie tylko poruszająca opowieść o dramatycznej walce matki o dziecko i o tragedii kobiety, której mąż staje się nagle wrogiem.
Jej książka to ostrzeżenie, lekcja i przestroga. Pokazuje mechanizm werbowania dżihadystów w dobie Internetu i metody indoktrynacji prowadzącej do krwawych zamachów terrorystycznych.

 

Patronat medialny:

cpk

Początek mojego koszmaru: 14 października 2013 roku, data twojego porwania.

 

Minęło prawie półtora roku, od kiedy rozstaliśmy się z twoim ojcem. Tego dnia mieliśmy świętować twój mały jubileusz: we wtorek 15 października kończyłaś osiemnaście miesięcy.

W niedzielę wieczorem twój ojciec zadzwonił i potwierdził, że nazajutrz przyjdzie. Prosił, abym przygotowała ci kurtkę, bo chce pójść z tobą na zakupy. Był spokojny. Pamiętam, że tego wieczora chciałaś ssać. Próbowałam odstawić cię od piersi, ale jeszcze od czasu do czasu domagałaś się karmienia.

Około czwartej nad ranem obudził mnie jakiś hałas. Wydawało mi się, że zakaszlałaś, więc poszłam do twojego pokoju. Na szczęście wszystko było w porządku, ale wyglądałaś tak słodko, że nie mogłam się oprzeć i wzięłam cię na ręce, przytuliłam, a potem znów położyłam do łóżeczka.

Gdy obudziłaś się parę minut po siódmej, pobiegłam, aby cię ucałować przed wyjściem do pracy. Wybrałam dla ciebie dwa ciepłe ubranka - puchową kurtkę i płaszczyk - które powiesiłam na oparciu krzesła w jadalni. Wyjaśniłam twojej babci, że tata zabierze cię na zakupy, i wyszłam z domu razem z twoim dziadkiem.

Nie wiedziałam, że twój ojciec obserwował nas przez całą noc. Razem ze swoim najlepszym przyjacielem, takim samym ekstremistą jak on, czekał, aż wyjdę z domu, aby przyjść i cię zabrać.

Wszystko przygotował do wyjazdu, nawet zmienił samochód, żeby go nikt nie rozpoznał, wyrobił też dla ciebie nowy paszport. Gdy trzy tygodnie wcześniej spóźnił się na spotkanie z tobą, powiedział mi, że miał problem z samochodem. Kłamał. W rzeczywistości właśnie wtedy wystąpił o twój drugi paszport. Złożył oświadczenie, że pierwszy, który był w moim posiadaniu, został zgubiony. Chciał wyrobić drugi, zanim urząd zweryfikuje prawdziwość jego oświadczenia. I po prostu uwierzono mu na słowo. Do głowy by mi nie przyszło, że wydanie duplikatu bez mojej zgody jest możliwe. Kiedy chciałam z tobą wyjechać na wesele do Tunezji, do wydania paszportu dla dziecka konieczna była zgoda obojga rodziców i nie miałam pojęcia, że od tamtej pory prawo się zmieniło.

 

Gdy wróciłam z pracy około 17.30, jeszcze cię było. Zaniepokoiłam się, ale myślałam, że to kolejna awaria samochodu.

Zadzwoniłam do twojego ojca.

- Zatrzymuję ją na Aid el-Kebir[1] - oświadczył.

Zdenerwowana tą odpowiedzią i nie znając dokładnie jego zamiarów, pobiegłam na policję.

- Jeśli pani mąż nie został prawomocnie skazany, nic nie możemy zrobić, musimy czekać pięć dni - usłyszałam.

Byłam kompletnie załamana… Jeszcze raz zadzwoniłam do twojego ojca, ale powiedział mi tylko, żebym się nie denerwowała, i obiecał, że wrócisz do domu nazajutrz.

Wydawało mi się nie do pomyślenia, żeby mógłby wywieźć cię z Francji bez mojej zgody i bez twojego paszportu, który leżał u mnie w komodzie. A gdyby nawet, dokąd miałby się udać? Do Tunezji? Przecież nie miał żadnych związków z tym krajem, mimo iż stamtąd pochodził. W ogóle nie myślałam o Syrii, bo on nigdy nie wspominał o dżihadzie ani o syryjskich przyjaciołach.

 

[1] Aïd (arab.) - święto.

Aktualności
2017-08-11

"Dobrzy ludzie muszą umrzeć" na 1 miejscu

Miło nam poinformować, że druga książka Helen Fields "Dobrzy ludzie muszą umrzeć"  jest na 1 miejscu list bestsellerów w kategorii e-book.

Wydanie papierowe pojawi się

czytaj więcej
2017-08-09

Weekend z "Nigdy więcej nie zdradzisz"

Zapraszamy do "Zbrodniczych siostrzyczek" (strona www oraz fanpage) na weekend z Nigdy więcej nie zdradzisz Sarah Flint, który rozpocznie się w piątek, 11

czytaj więcej
2017-08-01

Promocje

Mamy świetną wiadomość dla miłośników powieści Clive Cusslera! Teraz możecie kupić książki autora z 35% rabatem!
Promocja trwa do 15 sierpnia, dotyczy książek kupionych

czytaj więcej