Facebook
Księżniczka mafii

Księżniczka mafii

Tytuł oryginału: MAFIA PRINCESS
Tłumaczenie: Julia Wolin
Ilość stron: 320 + czarnobiałe zdjęcia
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 130x205
Data wydania: 2018-08-02
EAN: 9788324167845
39.80 PLN
26.63 PLN
Literatura faktu

Jej ojciec: Emilio Di Giovine skazany za 100 popełnionych na całym świecie najcięższych przestępstw.

Jej były mąż: Bruno Merico, prawa ręka Emilio, odpowiedzialny za krwawe wojny gangów z Sycylii, Kalabrii i Mediolanu.

Ona: Marisa Merico przez kilkanaście lat przemycała pieniądze, broń i narkotyki warte miliony. Widziała mafijne egzekucje.

 

Aż pewnego dnia zrozumiała, że jeśli chce przeżyć, musi uciekać.

W tej książce ośmieliła się złamać najświętszą mafijną zasadę - zmowę milczenia.

Jej autobiografia wywołała burzę. Stała się bestsellerem. Na jej podstawie ma powstać serial telewizyjny.


Kiedy trzynastoletnia Marisa poznała swojego ojca, była nim zachwycona. Dla niej Emilio Di Giovine był wspaniały, czarujący i kochający. Dla reszty świata - brutalny i bezwzględny. Wiedziała, że zrobi dla niej - dla swojej "księżniczki" wszystko, ale nie spodziewała się, jak wiele zażąda w zamian...

Porzuciła spokojne życie w Blackpool, gdzie mieszkała z matką Angielką, żeby wrócić do ojca, do Mediolanu. Nie miała pojęcia, że wkracza do najpotężniejszego imperium narkotyków, broni i prania brudnych pieniędzy. Kiedy zakochała się w najbardziej zaufanym żołnierzu ojca, Emilio uznał, że jest gotowa poznać prawdę o rodzinnym biznesie. Wkrótce wciągnęła ją brutalna i mroczna machina przestępczej działalności Rodziny...


Dziś MARISA MERICO mówi: "Jestem nareszcie wolna".

Mieszka w Anglii, jest szczęśliwą marką i babcią. Patrząc na nią, aż trudno uwierzyć, że zasłużyła sobie wśród policji na przydomek „Bankier mafii”, że kiedy posypały się aresztowania w Rodzinie, odmówiła zeznań i została skazana na cztery lata więzienia.
I że kiedy zdecydowała się mówić, wydano na nią wyrok…

Mojego ojca chrzestnego zastrzelono z broni kaliber

7.63, kiedy siedział na fotelu u swojego ulubionego fryzjera

i czekał na golenie na mokro.

Pocisk z karabinu wyborowego trafi ł kuzyna mojego

ojca w głowę w tej precyzyjnie wybranej chwili, gdy wyszedł

z domu i zmierzał do opancerzonego auta.

Seria z broni automatycznej uśmierciła mojego wuja

w jego kawiarni, gdy serwował gościom wino do

lunchu.

Niedługo później człowiek, który zlecił te morderstwa,

został zabity w więzieniu. Kiedy wyszedł na dziedziniec

na niedzielne ćwiczenia, snajper mierzący z dachu sąsiedniego

budynku wpakował mu kulkę w czoło.

Fala przemocy narastała, pogłębiając cierpienie mojej

rodziny. Zginęło prawie siedemset osób (żołnierzy

i niewinnych ofi ar). Właśnie dlatego, gdy miałam dziewiętnaście

lat, zgodziłam się pojechać na południe

z ładunkiem broni w tajnych skrytkach przystosowanego

do potrzeb rodziny citroena, którym zwykle przewożono

heroinę.

Na wierzchu ułożyliśmy karabiny maszynowe, broń

ręczną, zasobniki z amunicją, kuloodporne kamizelki

i kurtki, a pod spodem cięższy kaliber: kałasznikowy,

fantastyczne karabinki AK-47, które potrafi ą wystrzelać

sześćset pięćdziesiąt naboi na minutę, i bazooki, którymi

można wysadzić w powietrze opancerzone auto.

To przypominało pakowanie się na wakacje – najpierw

swetry i sukienki, wyprasowane ubrania rozłożone płasko,

a kosmetyczka i buty upchnięte w rogach.

Byłam zbyt młoda, żeby rozumieć wszystkie aspekty

tego, co się działo i zbyt zakochana w chłopaku, który

miał jechać ze mną, żeby się bać. Nie bałam się nawet,

gdy carabinieri przystanęli, żeby porozmawiać w pobliżu

naszego samochodu, w którym było dość arsenału, żeby

rozpętać trzecią wojnę światową.

Świat nas nie przerażał. To było jak wyjazd na rodzinne

wakacje.

Dostarczyliśmy transport i wojna stała się jeszcze bardziej

zaciekła. Wroga rodzina nie miała kontaktów pozwalających

jej zdobyć wojskową broń, taką jak jugosłowiańskie

bazooki, które przewieźliśmy. Nasze bojówki

składały się z czterech ludzi: kierowcy, strzelca z automatyczną

strzelbą Benelli Nova kaliber 12, rozsławioną

w śmiertelnych potyczkach miejskich, i dwóch ludzi z pistoletami

maszynowymi. Mieliśmy do dyspozycji rosyjskie

RPG i karabin przeciwpancerny. Formowaliśmy również

oddziały podpalające, które obezwładniały przeciwnika,

gdy usiłował uciec z linii ognia.

Mimo wszystko wojna nie była wygrana. Wuj Domenico,

uroczy, przemiły człowiek, roześmiany i zabawny,

brat babci, jeden z moich ulubionych wujków, został zastrzelony,

gdy wyszedł na balkon zapalić cygaro.

Ilu ludzi ma krewnych, których zastrzelono? Ja dorastałam

w takim środowisku.

To były szalone czasy.

Przemoc kontra przemoc. Już wtedy zdawałam sobie

sprawę, że wygra ten, kto ma większy arsenał broni. I gotowość

do jej użycia.

Nauczyłam się tego, bo jeszcze zanim się urodziłam,

przemoc była istotnym składnikiem mojego życia.

Stworzyła mnie.

Aktualności
2018-09-21

Weekend z "Ciemnością" Ragnara Jónassona

Razem ze Zbrodniczymi Siostrzyczkami rozpoczynamy weekend (21-23 września) z pierwszym tomem nowej trylogii Ragnara Jónassona „Ciemność”. Jest to początek serii pt

czytaj więcej
2018-08-20

-40% na drugą książkę

Tylko do piątku (24.08) do 23:59 możecie kupić nasze książki w niższych cenach.

 

Rabat obowiązuje na książki kupione w księgarni Ravelo: https://www.ravelo.pl/amber
czytaj więcej
2018-08-17

Bestsellery wydawnictwa Amber do -45%

Do poniedziałku, 20 sierpnia, jest okazja zaopatrzyć domową biblioteczkę w nasze tytuły w specjalnych, wakacyjnych cenach.

Rabat (nawet do 45%) obowiązuje na książki kupione

czytaj więcej