Facebook
Grzechot kości

Grzechot kości

Tytuł oryginału: Rattle
Tłumaczenie: Maciej Nowak-Kreyer
Ilość stron: 416
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 130x205
Data wydania: 2017-03-21
EAN: 9788324162048
39.80 PLN
26.63 PLN
Kryminał/thriller/sensacja
Bestseller

„Niesamowicie pomysłowy debiut, zmrozi cię do kości”.
Simon Beckett , autor Chemii śmierci

 


Prowadzi dwa życia. W jednym z nich jest taki jak my. W drugim to kustosz rodzinnego muzeum makabry. Teraz chce dodać nowe eksponaty do kolekcji…

"Zbrodniarz tak przerażający jak Hannibal Lecter i młoda policjantka, która jak Clarice Starling zmaga się ze swoją przeszłością." "Daily Mail"


Kolekcjoner Kości wszystko dobrze zaplanował. Jest gotowy nasycić swoją obsesję. Jego celem jest dwoje bezbronnych, chorych dzieci...
Etta Fitzroy, prowadząca śledztwo młoda detektyw, przed rokiem nie zdołała ocalić innego uprowadzonego dziecka... Teraz wpada na makabryczny trop… Razem z ojcem zaginionego chłopca rozpoczynają desperacki wyścig o życie dzieci…

„Mistrzowsko budowany, mroczny nastrój. Bogata psychologia postaci, umiejętne przedstawianie skomplikowanych relacji, zwłaszcza w obliczu sytuacji ekstremalnych. I pędząca akcja, pełna szokujących zwrotów”. „THE BOOKSELLER”

„Jeśli miałbyś przeczytać tylko jeden thriller w tym roku, to niech to będzie Grzechot kości”. Macmillan, brytyjski wydawca

FIONA CUMMINS jest nagradzaną brytyjską dziennikarką. Pracowała w „Daily Mirror”, gdzie specjalizowała się w artykułach o showbiznesie.
Grzechot kości, jej pierwsza powieść, ukazała się w Wielkiej Brytanii w styczniu 2017 roku i od razu zdobyła entuzjastyczne recenzje. Na jej podstawie realizowany jest już 6-odcinkowy serial telewizyjny. Prawa do wydania książki kupili najwięksi europejscy wydawcy.

 

 

Patronat medialny:

           PK KK

„Grzechot kości” to mocny debiut kryminalny brytyjskiej dziennikarki, która przebojem wdarła się na europejskie rynki wydawnicze. Mroczna, miejscami makabryczna historia sensacyjna jest jednocześnie opowieścią obyczajową o kilku rozpadających się rodzinach. Opowieścią świetnie napisaną, tak pod względem literackim, jak i z zachowaniem prawideł rządzących gatunkiem.

fragment recenzji z portalu Kawiarenka Kryminalna

 

W klatce z własnych kości

Ciało dorosłego człowieka liczy 206 kości. W tyle wyposażyła je natura. Ta sama natura lubi jednak, ujmując rzecz eufemistycznie, płatać figle…

Pewnego dnia z przedszkolnego placu zabaw znika pięcioletnia Clara. Niedługo potem ten sam los spotyka niewiele starszego Jakeya. Policja łączy te sprawy ze zniknięciem innej dziewczyny, do którego doszło rok wcześniej. Szybko okazuje się, że sprawcą jest ten sam człowiek, bowiem wszystkie ofiary mają punkt wspólny: zniekształcony szkielet.

Fibrodysplasia ossificans progressiva – choroba zwana „syndromem człowieka z kamienia”, polegająca na postępującym kostniejącym zapaleniu mięśni. To rzadkie schorzenie genetyczne, w wyniku którego mięśnie i stawy stopniowo kostnieją, a wewnątrz organizmu rośnie „drugi szkielet”, zamykając chorego z klatce z jego własnych kości.

Na syndrom człowieka z kamienia choruje Jakey. Clarę dotknęła inna choroba, choć poniekąd pokrewna i również zniekształcająca ciało – ektrodaktylia, zwana potocznie „szczypcami homara”. Dziewczynka ma ręce pozbawione palców, przypominające właśnie odnóża tego skorupiaka.

I tu dochodzimy na postaci porywacza – człowieka, który w swojej chorej fascynacji wynaturzeniami natury celebruje wystawę z ludzkich szkieletów. Przejmuje ją po przodkach, jednak na tym nie poprzestaje. Pragnie bowiem wzbogacać ją o kolejne eksponaty. Gloryfikuje rodzinne muzeum makabry i w swoim chorym umyśle planuje odnaleźć i dołączyć do kolekcji najbardziej zniekształcony szkielet.

Często mawiamy, że dany thriller jest mroczny i przyprawia o dreszcze. Ten właśnie taki jest. Czyhanie na dzieci, dotknięte przez niesprawiedliwy los i chorobę, pokój preparatora, przygotowany, by zdejmować z ofiar skóry i usuwać organy, akwaria pełne żuków żerujących na zwłokach i oczyszczających kości z pozostałości mięśni i stawów. I wreszcie muzeum makabry, składające się z zamkniętych w szklanych gablotach, zniekształconych szkieletów.  To historia rodem z Simona Becketta, Francka Thillieza czy samego klasyka: Thomasa Harrisa i jego opowieści o Hannibalu Leckterze. Mnie nasunęły się także skojarzenia z amerykańskim serialem „American Horror Story. Freak Show”, którego bohaterami byli ludzie schorowani, zniekształceni, między innymi właśnie z ektrodaktylią, na których czyhano, by umieścić ich w swoistym muzeum jako eksponaty.

Autorka „Grzechotu kości”, Fiona Cummins, to brytyjska dziennikarka, która tą właśnie powieścią debiutowała na rynku wydawniczym. Od razu zyskała sporo entuzjastycznych recenzji, a na podstawie książki powstaje już serial telewizyjny. Faktycznie, to mocny debiut, z całym wachlarzem cech, które powinien posiadać dobry thriller. Mamy tu mrok, makabrę, mamy ludzkie wynaturzenia – fizyczne, niezawinione przez biednych, dotkniętych nimi ludzi, i psychiczne – bohaterem jest przecież człowiek rozkoszujący się zniekształconymi szkieletami, kustosz muzeum makabry, który poszukuje wciąż nowych eksponatów.

Wierzcie mi, ta opowieść przyprawia o dreszcze, nawet kiedy siedzimy z książką w wygodnym fotelu, pod ciepłym kocem, w przytulnym zaciszu domowym, nawet kiedy mamy świadomość, że ta historia istnieje tylko na papierze. To chyba najlepsza rekomendacja. Dla miłośników mrocznych thrillerów ta książka to must read!

Anna Mazur, Portal Kryminalny

 

Recenzje można przeczytać także na:

lubimyczytać.pl

empik.com

Gdyby Erdman Frith wybrał pizzę zamiast pieczonej wołowiny, być może jego synowi nic by się nie stało.

Gdyby Jakey Frith był trochę bardziej zwyczajny, straszydło nawiedzające cienie jego życia stałoby się tylko wspomnieniem z dzieciństwa, które można odkurzać i obśmiewać na rodzinnych spotkaniach.

Gdyby rodzice Clary Foyle nie byli tak zajęci sobą, a nieco bardziej skupieni na pięcioletniej córce, nigdy nie doszłoby do jej zaginięcia.

A jeśli chodzi o detektyw Ettę Fitzroy, to gdyby nie dręczyły jej myśli o tym, co mogłoby być i kim mogłaby być, oboje dzieci sturlałoby się z gazetowych nagłówków do najciemniejszych zakątków niesławy.

Ale żadne z nich w to wilgotne, listopadowe popołudnie, zaledwie kilka godzin przez tym, jak ich losy zderzyły się ze sobą i pękły, nie przeczuwało ani jednej z tych rzeczy, które ukazały prawdę o nich samych.

Zwłaszcza nie przewidywał tego Erdman Frith, targany rozterkami w dziale mrożonek. Czy miał teraz iść alejką numer trzy po pepperoni i nagrodę, czy może alejką numer pięć, po to, by stać się tak martwym, jak kawałek wołowej polędwicy, który wiózł w swoim wózku.

Nie, Erdman Frith w ogóle nie myślał o śmierci. Bardziej martwił się, co Lilith powie, kiedy zobaczy… tamtamtamtamtam… czerwone mięso.

Wyobraził sobie, jak zaciska usta, ciaśniej niż komar dupę.

„Erdman, a co z zawartością tłuszczów nasyconych?”

„Erdman, a czy czerwone mięso przypadkiem nie powoduje raka jelit?”

Dupa komara zaciska się coraz bardziej.

„Albo chorobę wściekłych krów. Mówią, że już ją zlikwidowali, ale kto wie, czy mówią prawdę?”

Czy naprawdę spodziewała się, że jej odpowie?

Kiedyś może by się z nią podrażnił i zdjął z jej twarzy te zmarszczki.

„Lilith, a wiesz skąd się wzięła nazwa: napięcie przedmiesiączkowe?”

„Nie wiem, skąd się wzięła nazwa: napięcie przedmiesiączkowe”.

„Stąd, że nazwa choroba wściekłych krów była już zajęta”.

Kurtyna.

Ale teraz nie potrafił nawet wzbudzić u niej uśmiechu.

Jej oczy śledziły każdy ruch Jakeya, lęki nie znikły, ale tysiąckrotnie się wzmogły, za sprawą okrutnego wroga, redukującego ich syna, a teraz także ich małżeństwo, do motyli z papieru, takich delikatnych i łatwych do zniszczenia.

Powiedzieli im, że ich synek, synek Lilith i Erdmana, ma drobny problem z kośćmi. To było spore niedomówienie. Problem Jakeya w przyszłości miał go zabić.

Zespół odbierający poród zaczął podejrzewać to od razu, dzięki szczególnej deformacji dużych palców u stóp. Fibrodysplasia ossifi cans progressiva. Trzydzieści pięć liter. Mniej więcej jedna litera za każdy rok, który jak się spodziewano, przeżyje Jakey. Tyle wynosiła przeciętna, spodziewana długość życia. Więcej to już byłby bonus.

Jedna z pielęgniarek na oddziale położniczym spędziła sześć miesięcy, pracując w australijskim szpitalu, gdzie przyjęto nastolatkę z dziwnym rozrostem kości i coraz większymi ograniczeniami ruchu. Podano jej domięśniowo środki przeciwbólowe, chirurgicznie usunięto dodatkową tkankę kostną, ale to wszystko pogorszyło sprawę milion razy. Kiedy została wreszcie zdiagnozowana, była już praktycznie posągiem, ledwie mogła się ruszyć, poza mówieniem. Wciąż mogła mówić. Pielęgniarka oznajmiła o tym tak, jak gdyby stanowiło to jakieś błogosławieństwo.

Minęło sześć lat i nawet specjaliści byli zdumieni szybkimi postępami choroby. Tym, że zapalenia Jakeya okazywały się niezwykle poważne jak na taki młody wiek. Że to, co działo się z jego ciałem, chociaż charakterystyczne dla tej choroby, dosięgło ramion znacznie wcześniej, niż przewidywano. Że każdy upadek, każde stłuczenie mogło potencjalnie zagrażać życiu.

Żeby cieszyli się tym czasem, jaki mogą spędzić z synem.

Palce Erdmana tarły chłodne, wilgotne opakowanie leżące w wózku. Powinien je odłożyć. Lilith go zabije, a on przecież tak naprawdę wcale nie chciał jej złościć. Tęsknił za radosną wolnością ich miłości, zanim jeszcze uwikłała się w lekarstwa i umówione wizyty w szpitalu. Ale był już tak znużony robieniem zawsze tego, co Lilith mu kazała.

A poza tym jak dotąd nie dostał BSE, choroby Creutzfeldta-Jacoba, czy jak to tam się jeszcze nazywało i właśnie zbliżał się do czterdziestki. Jeśli nawet wdepnął w to gówno, przecież i tak już miał zasrane życie. Gdyby doszło do najgorszego, nawet by nie zauważył przemiany z mężczyzny w średnim wieku w roślinę. Ziemniak miał więcej frajdy z życia od niego.

A chuj z tym. Jakey uwielbia pieczeń i rośnie.

Gdyby Erdman wiedział, że w tym niezwykle urokliwym miejscu, w Tesco przy Lewisham Road, właśnie przypieczętowuje los syna, cała jego rodzina przeszłaby na wegetarianizm. Jednak nie wiedział i ruszył do domu, zadowolony, że skoro zrobił zakupy, to ma przywilej zadecydowania, co będzie na podwieczorek.

Aktualności
2018-10-15

Spotkanie z Lily Bernheimer

Jeśli macie ochotę spotkać się na żywo z autorką "Potęgi przestrzeni wokół nas", to serdecznie zapraszamy w tę sobotę, 20 października, na godz. 17.30 do "Sztuki
czytaj więcej
2018-10-10

-40% na drugą książkę

Romans, thriller, horror, literatura dla pasjonatów historii i tajemnic, a nawet bestsellerowe książeczki dla dzieci. Tylko teraz wszystkie nasze książki  z rabatem -40%

czytaj więcej
2018-09-21

Weekend z "Ciemnością" Ragnara Jónassona

Razem ze Zbrodniczymi Siostrzyczkami rozpoczynamy weekend (21-23 września) z pierwszym tomem nowej trylogii Ragnara Jónassona „Ciemność”. Jest to początek serii pt

czytaj więcej

Inne książki autora

Zemsta Kolekcjonera Grzechot kości

Zemsta Kolekcjonera CUMMINS FIONA

39.80 PLN 26.63 PLN