Facebook
Dziewczyna w ciemności

Dziewczyna w ciemności

Tytuł oryginału: Daglicht
Tłumaczenie: Maciej Nowak-Kreyer
Ilość stron: 336
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 130x205
Data wydania: 2016-11-10
EAN: 9788324160211
39.80 PLN
26.63 PLN
Kryminał/thriller/sensacja

Jeden z 5 najlepszych thrillerów psychologicznych 2016 roku według „Wall Street Journal”

 

Najważniejsza holenderska nagroda dla powieści kryminalnej – Gouden Strop
Ponad 200 000 sprzedanych egzemplarzy
Powieść zekranizowana w Holandii. Amerykańska wytwórnia realizuje nowy film!

 

Dziewczyna w ciemności jest już bestsellerem w Europie. Świetnie się czyta, oszałamia tempem, przeraża mrokiem i chwyci za gardło czytelników Dziewczyny z pociągu”. „LIBRARY JOURNAL”


„Intensywny domestic noir – poruszający i przerażający o strasznych rodzinnych tajemnicach. Inteligentny, misternie skonstruowany, świetnie napisany, absolutnie oryginalny, bez żadnych stereotypów”. „CRIMEZONE”


Iris, młoda prawniczka i samotna matka, z trudem stara się pogodzić pracę z opieką nad trudnym w wychowaniu synkiem.
Ray, skazany za zamordowanie młodej kobiety i jej córeczki, odsiaduje wyrok w zakładzie psychiatrycznym. Twierdzi, że jest niewinny.
Na pierwszy rzut oka nic ich nie łączy. Do chwili, kiedy Iris dokonuje szokującego odkrycia.
Ryzykując karierę, postanawia dowieść niewinności Raya. Nie przeczuwa, jak bardzo osobiście zaangażuje się w tę sprawę. I że jej prywatne, niebezpieczne śledztwo ujawni prawdę, której wolałaby nie poznać: że całe jej życie oparte jest na kłamstwie…


MARION PAUW to bestsellerowa holenderska autorka thrillerów psychologicznych sprzedanych w samej Holandii w ponad pół milionie egzemplarzy. Przełomem w jej karierze była Dziewczyna w ciemności. Powieść otrzymała najwyższą holenderską nagrodę dla literatury kryminalnej. W 2013 roku została zekranizowana. Film wyróżniono nagrodą Gouden Film dla najbardziej kasowych obrazów kinowych. W 2016 prawa do publikacji Dziewczyny w ciemności kupiły największe wydawnictwa w 10 krajach. Amerykańska wytwórnia Dutch Tilt Film nabyła prawa filmowe do nowej ekranizacji.

Przewożenie więźnia i przewożenie świń niewiele się od siebie różnią. I jedno, i drugie musi tylko dotrzeć na miejsce w jednym kawałku. I tak naprawdę to wszystko.
Miałem na rękach kajdanki. Było mi niewygodnie, czułem się niezdarny. Kiedy wsiadałem do furgonetki, musiałem skupić całą uwagę, żeby się nie przewrócić. Moja eskorta, strażnik z kwadratową głową, popchnął mnie. Nie jakoś celowo brutalnie, po prostu szorstko i obojętnie.
– Rusz się.
Jedyne słowa skierowane bezpośrednio do mnie. Zachwiałem się, złapałem równowagę i usiadłem na obitym skajem fotelu.
Ostentacyjne pobrzękiwanie kluczami. Zgrzyt metalu o metal. Klatka się zatrzasnęła, ze mną w środku.
Siedziałem już osiem lat. Jako tako przyzwyczaiłem się do monotonnego rytmu moich dni, nigdy jednak nie zdołałem się przyzwyczaić do krat.
Furgonetka miała przyciemniane szyby. Po raz pierwszy od dawna znowu patrzyłem na świat zewnętrzny, tyle że przez ciemny, szary filtr. Ale i tak nie mogłem doczekać się przejażdżki. Tego, by patrzeć na mijające nas samochody, drzewa i nastolatki pedałujące na rowerach pod wiatr. Może nawet na pociąg ścigający się z nami wzdłuż autostrady. Albo chłopców na kładkach, wrzeszczących na pędzące pod nimi auta. Rzeczy, których nie pokazują w telewizji, bo są zbyt zwyczajne, a które sprawiają, że stajesz się jeszcze bardziej chory z tęsknoty za światem zewnętrznym.
Furgonetka ruszyła. Przewożono mnie z więzienia w Amersfoort do Hopper Institute w Haarlemie.
Nie do końca wiedziałem, czy przeniesienie do więziennej placówki psychiatrycznej jest czymś, z czego powinienem się cieszyć. Miałem o wiele za dużo czasu, żeby się nad tym zastanawiać. Miałem za dużo czasu na wszystko. Bywały dni, kiedy czułem się optymistą. Mniej restrykcyjne zasady. Cała cela tylko dla mnie. Bardziej urozmaicony porządek dnia. Jeden krok bliżej wolności.
Ale bywały też dni, gdy czułem się tak wściekły i sfrustrowany, że w niczym nie dostrzegałem dobrych stron. Kiedy po prostu chciałem wrócić do domu, do swoich rybek. Bardzo martwiłem się o moje rybki. Nocami wyobrażałem sobie, jak pływają brzuszkami do góry. Cuchnący stos zebrasoma, holocanthusamphiprion. Wtedy wrzeszczałem i wyłem, budząc cały blok.
– Znowu ten czubek.
– Hej, świrze, zamknij się, do kurwy nędzy!
– Jutro cię dorwę! Lepiej uważaj, skurwysynu!
Ale tak naprawdę nikt nigdy nie tknął mnie nawet palcem, ani razu. Nie było tak jak w tych serialach w telewizji. Więźniowie spędzali większość dnia na gadaniu głupot. Od czasu do czasu wybuchała bójka o jakiś drobiazg, na przykład zawieruszoną paczkę fajek. Ale nie było żadnych gwałtów i nikt nikomu nie wybijał zębów, żeby lepiej robił laskę.
Zamiast tego po prostu mi dokuczali. Kiedyś pod prysznicem ukradli mi ubranie. Czasem wyrywali mi z rąk comiesięczny list od matki i czytali głośno na świetlicy. Prawie codziennie pluli do jedzenia. Ale czy ktokolwiek mnie tknął? Ani razu.
Jeśli nie przestawałem wrzeszczeć, strażnicy kneblowali mnie poduszką. Nazajutrz każdy udawał, że nic się nie stało. Czasem po prostu mnie ignorowano. Miesiącami nikt nie siadał przy mnie w trakcie posiłków. Nie przejmowałem się tym, chciałem tylko, żeby zostawiono mnie w spokoju.
Autostrady A28 i A1 niewiele się zmieniły od 2003 roku. Przyciskałem nos do szyby i usiłowałem zobaczyć, ile się dało: chmury (chociaż w więzieniu widywałem ich sporo), łąki, a zwłaszcza wodę.
– Hej, przestań ślinić szybę! – zawołał strażnik. Siedział obok kierowcy i odwrócił się, żeby na mnie spojrzeć. – Siedź prosto.
Chciałem oglądać to, co było na zewnątrz. Nie zamierzałem pozwolić, by mi to odebrali, nie po tym wszystkim, czego mi dotąd odmawiano.
– Za złe zachowanie są kajdany na nogach. – Strażnik znów zwrócił ku mnie głowę. – Ty dupku.
Mruknął to pod nosem, ledwie poruszając ustami, ale usłyszałem. Jasne, że nie wolno było mu tak mówić. Czytałem regulamin. Kiedy człowiek ma za dużo czasu, zajmuje się takimi rzeczami. Eskorta więźnia powinna zadbać, żeby „transport nie zwiększył istniejącego już poziomu stresu”.
Przyzwyczaiłem się do wyzwisk. Miałem do czynienia ze znacznie gorszymi rzeczami. Powiedzmy, że określenie „dupek” nie zwiększało u mnie poziomu stresu i strażnik nie zrobił niczego złego. Ale na pewno było to kwestią dyskusyjną. Zastanawiałem się nad napisaniem skargi. Nie byłem jednak pewien, czy w zakładzie psychiatrycznym nadal będę miał tak dużo czasu. Przecież wieziono mnie na zleconą przez sąd rehabilitację – miałem zostać poddany terapii, żeby kiedyś ponownie zintegrować się ze społeczeństwem. Przynajmniej tak napisano w ulotce, którą otrzymałem kilka tygodni przed przenosinami.
– Wiesz, kto to jest? – zapytał strażnik kierowcę, wskazując mnie ruchem głowy.
Wątpiłem, czy wolno im rozmawiać przy mnie na mój temat.
– Pisali o tym w gazetach, pamiętasz? Ten świr wpadł w szał, gdy ładna sąsiadeczka dała mu kosza. Najpierw wyżył się na tej babce, a potem na jej małej córeczce. Miała tylko cztery lata. Kiedy już je zatłukł i zarąbał, to sobie zapalił, wyluzowany jak guma do majtek. Zgasił peta na martwym dziecku. Wyobrażasz to sobie?
Strażnik odwrócił się w moją stronę.
– Mogę się założyć, że ci się podobało, co? Stanął ci wtedy?
Przyciskałem nos do szyby. Obok przejeżdżał jakiś SUV. Z tyłu, na krzesełkach w paski zebry, siedziała dwójka dzieci. Chłopiec i dziewczynka, mniej więcej trzyletni, wyglądali na bliźniaki. Oboje mieli jasne, kędzierzawe włosy. Dziewczynka przypominała Annę, tę małą z sąsiedztwa. Przełknąłem ślinę, aby pozbyć się metalicznego posmaku krwi.
– Możemy wjechać do rowu, niech się skurwiel utopi w tej swojej klatce – odezwał się kierowca, podnosząc głos.
– „To był wypadek. Tak nam przykro”! – Strażnik zerknął przez ramię, aby się upewnić, że słyszę.
– A potem sobie usiądziemy i zapalimy.
– I to wielkiego, grubego skręta.
Patrzyłem na dziewczynkę w SUV-ie. Wydawało mi się, że nasze spojrzenia się spotkały, ale to przecież było niemożliwe, bo siedziałem za ciemną szybą. Dziewczynka miała szeroko otwarte oczy i bardzo długie rzęsy. Jak taka lalka, której oczy wpatrują się w ciebie i zamykają, dopiero gdy położysz ją na plecach.

Aktualności
2018-04-20

40% rabatu

Tylko do poniedziałku (23 kwietnia) do końca dnia mamy promocję -40% na co drugą książkę.
A to wszystko w księgarni Ravelo.pl

 

czytaj więcej

Wywiad z Julią Shaw, autorką "Oszustw pamięci", w magazynie "Charaktery"!

Przeczytaj fragmenty - co mówi Julia Shaw:

"Osobiste wspomnienia pomagają nam zrozumieć naszą życiową drogę, tworzą fundament naszej tożsamości. Kształtują nasz

czytaj więcej

"Misterium życia zwierząt" - dziś recenzja na blogu CRAZY NAUKA

"To jedna z najlepszych pozycji, jakie ostatnio czytałam: fascynująca, wartka opowieść o zachowaniach zwierząt, poparta setkami przykładów, skrząca się humorem i naprawdę

czytaj więcej