Prezent

Prezent

Tytuł oryginału: Das Geschenk
Ilość stron: 320
Rodzaj: miękka
Format: 145x207
Data wydania: 2019-11-05
EAN: 9788324171071
Kryminał, thriller, sensacja
Bestseller

Najnowszy bestseller nr 1 mistrza thrillerów psychologicznych


Nowy bestseller nr 1 i nowy bohater, jakiego jeszcze w tym gatunku nie było!
Jak zwykle u Fitzka: zwyczajny człowiek postawiony wobec NIEWYOBRAŻALNEGO… musi wytropić mordercę i uratować życie dziecka. Tyle, że nie umie czytać ani pisać…

Milan Berg stoi na światłach, kiedy nagle obok niego zatrzymuje się samochód. Na tylnym siedzeniu przerażona dziewczynka rozpaczliwie przyciska do szyby zapisaną kartkę. Wołanie o pomoc? Milan nie może jej odczytać, bo … nie umie czytać. Rzuca się w pościg rowerem, ale z samochodu wysiada normalna rodzina… Przeczucie mówi mu jednak, że dziewczynka jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie…
Musi ją odszukać.
Otrzymuje zaskakujący prezent. Potem będą następne… I ofiary.
Milan rozpoczyna rozpaczliwą i szaleńczą podróż, która prowadzi go w głąb własnej przeszłości. Na końcu dowie się, że czasami prawda jest tak przerażająca, że nie da się z nią dalej żyć. A niewiedza jest największym prezentem na ziemi.
SEBASTIAN FITZEK–autor numer 1 w Niemczech, mistrz thrillerów psychologicznych wydawanych w 33 krajach. Każda powieść Fitzka –PACJENT, ŁAMACZ DUSZ, ODPRYSK, LOT 7A, TERAPIA, PASAŻER 23, PRZESYŁKA, OSTATNIE DZIECKO, NOC ÓSMA, ODCIĘCI–zajmuje przez wiele miesięcy 1. miejsce na listach bestsellerów i osiąga milionowe nakłady. W samych Niemczech sprzedano je w 11 milionach egzemplarzy.

 

Patronat medialny:

1

Dzisiaj

Był nagi i rozrywany na dwie części.
Nie tylko tak mu się wydawało. To się działo naprawdę. Tu i teraz w starej pralni więziennej, na wyłożonej płytkami podłodze, obok przemysłowej suszarki.
Milan słyszał swoje nieludzkie rzężenie. Gdyby nie knebel ze skarpetek, jego krzyk wypełniłby cały zakład karny. Nie, żeby zrobiło to jakąś różnicę. Grupa dobrze za to zapłaciła, żeby zostawiono ją tu z tym nowym na całą noc samą.
Było ich pięciu. Dwóch klęczało na jego ramionach, dwóch przytrzymywało jego nogi, a piąty, ciężko dyszący studwudziestokilowy wór z oddechem cuchnącym metką, wciskał mu właśnie do odbytu coś, co przypominało owiniętą drutem kolczastym maczugę. Choć być może była to tylko jego pięść, którą go gwałcił.
Nagle nacisk zelżał. Tak nagle, że Milana chwycił skurcz i aż zadrżał na całym ciele. Ból nie ustępował. Coś, co było bardziej gorące niż piec w saunie, płonęło w jego wnętrznościach, ale przynajmniej mógł teraz znów swobodnie poruszać rękami i przekręcić się na plecy.
Nowa, szósta twarz unosiła się nad nim. Starszy mężczyzna z wyrazistym przedziałkiem z boku i jasnobłękitnymi oczami za grubymi szkłami okularów, którego nie było przy tym, jak Milana pobito pod prysznicem i przywleczono tutaj.
Przyglądał mu się wnikliwie z ciekawością dziecka, które przypala owada za pomocą lupy.
– A więc jesteś policjantem?
Milan skinął głową, podczas gdy mężczyzna wyjął mu knebel.
– Jestem „Zeus”. Znasz mnie, prawda?
Zeus, bóg więzienia. Milan ponownie skinął głową. Tylko ktoś w stanie śmierci mózgowej lub leżący w śpiączce nie wiedziałby, kim był człowiek, który nadużywał imienia greckiego boga i który tak naprawdę rządził tu, w Zakładzie Penitencjarnym Tegel.
– Posłuchaj dobrze. Ludzie tacy jak ty są u nas na samym dole łańcucha pokarmowego. Masz mniej praw niż kłaki w pępku „Gładkiego”. – Zeus uśmiechnął się do grubasa, który właśnie podciągał spodnie.
Milan najchętniej wcisnąłby się w kąt, by tam umrzeć. Jeśli to, co jeszcze przed chwilą tkwiło w nim, było penisem tego faceta, musiał on mieć wielkość sikawki strażackiej.
– Masz tylko jedną szansę, chyba że chcesz, aby Gładki pokazał ci, w czym tak naprawdę jest dobry. Wiesz, dlaczego nazywamy go Gładkim?
Bo ma niepofałdowany mózg?
– Bo lubi wszystko gładzić żelazkiem. Takim jak to.
Zeus polecił swojemu wytatuowanemu pomocnikowi podać sobie starodawne żelazko.
– Gładki nagrzeje je teraz do dwustu stopni. Podczas gdy żelazko będzie osiągało temperaturę pracy, ty masz szansę opowiedzieć nam wszystko. Prawdę i samą prawdę, tak ci dopomóż Bóg. – Zeus uklęknął i sprawdził otwartą dłonią swój przedziałek, mówiąc przy tym: – Siedzisz w celi z „Kleszczem”. Mały jest w porządku, a ty masz szczęście. Zaręczył za ciebie. Mówi, że płaczesz przez sen. I że naprawdę możesz być yeti.
– Czym?
– Niewinnym. Tu w środku yeti można spotkać równie często co na zewnątrz.
Zbiry Zeusa zaśmiały się z dowcipu, który z pewnością słyszały już setki razy.
– Opowiedz mi swoją historię – zażądał ich przywódca kolejny raz.
– Co?
– Czy ja mówię po chińsku? – Zeus wymierzył Milanowi policzek. – Chcę wiedzieć, czemu tu jesteś, policjancie. Ale uwaga, bądź ostrożny. – Starszy mężczyzna zdjął okulary i wskazał na swoje oczy. – Wiesz, co to jest?
Milan zignorował retoryczne pytanie, między innymi dlatego, że starał się nie zwymiotować, podczas gdy ból w nim wybuchł ponownie jak ogień.
– To moje dwa wykrywacze kłamstw. Jeśli coś stwierdzą, Gładki to zobaczy. Nie będę musiał nawet mrugnąć, a wsadzi ci rozpalone żelazko prosto aż do dwunastnicy. Zrozumieliśmy się?
Gładki skinął głową i wyszczerzył się.
Milan miał łzy w oczach. W ustach zebrała mu się flegma. Musiał dwa razy przełykać, zanim mu się udało.
Zanim udało mu się dostrzec ostatnią szansę w tym, że opowie wszystko Zeusowi – równie niewiarygodną, co straszną historię, która poprowadziła go przez środek piekła i przywiodła aż tutaj, do więzienia.
I aby zyskać na czasie oraz pozostać przynajmniej jeszcze przez godzinę przy życiu, zaczął od początku.

Inne książki autora

Lot 7A Prezent

Lot 7A FITZEK SEBASTIAN

Pasażer 23

Pasażer 23 FITZEK SEBASTIAN

Pacjent

Pacjent FITZEK SEBASTIAN

Łamacz Dusz

Łamacz Dusz FITZEK SEBASTIAN

Noc Ósma

Noc Ósma FITZEK SEBASTIAN

Terapia

Terapia FITZEK SEBASTIAN

Lot 7A

Lot 7A FITZEK SEBASTIAN

Przesyłka

Przesyłka FITZEK SEBASTIAN

Ostatnie dziecko

Ostatnie dziecko FITZEK SEBASTIAN

Odcięci

Odcięci FITZEK SEBASTIAN TSOKOS MICHAEL

Odprysk

Odprysk FITZEK SEBASTIAN