Bunt morza

Bunt morza

Tytuł oryginału: From the NUMA Files #15: The Rising Sea
Tłumaczenie: Maciej Pintara
Ilość stron: 416
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 135x205
Data wydania: 2020-10-20
EAN: 9788324172597
Kryminał, thriller, sensacja
Bestseller

Nowy bestseller największego na świecie mistrza powieści przygodowych

Wody wszędzie się podnoszą – a to dopiero początek zagrożenia dla świata, chyba że zespół NUMA wygra wyścig z czasem...

Alarmujący wzrost poziomu mórz świata – dużo większy, niż mogłoby spowodować topnienie lodowców – sprawia, że Kurt Austin, Joe Zavala i reszta zespołu naukowego NUMA ruszają w świat w poszukiwaniu wyjaśnienia. Naturalny stop o niewiarygodnych właściwościach, dwa pięćsetletnie japońskie talizmany, zabójca tak brutalny, że nawet jakuza się go wyrzekła, i tajemnicze fale sejsmiczne – to elementy tajnego planu, mającego zmienić porządek świata.

Od pełnych rekinów azjatyckich wód przez ulice nowoczesnego Tokio do zakazanej tajemniczej wyspy zespół NUMA musi ryzykować wszystko, żeby zapobiec globalnej katastrofie.

CLIVE CUSSLER to jedyny autor, który od 45 lat nie schodzi ze szczytów list bestsellerów. W każdym tygodniu jego książki zajmują najwyższe miejsca w Top 10 „New York Timesa”. Są tłumaczone na 60 języków i publikowane w 105 krajach. Na każdą jego powieść czekają niecierpliwie wierni czytelnicy w każdym wieku.

Krew i stal

Środkowa Japonia Zima 1573

Tętent szarżujących koni ustąpił miejsca szczękowi mieczy, gdy dwie armie starły się na polu bitwy wśród japońskich gór.

Yoshiro Shimezu dawał w siodle popis walki pełnej siły i gracji. Obracał się i rąbał, manewrując precyzyjnie swoim rumakiem bez hakusha, czyli ostróg. Samuraj ich nie używał.

Miał na sobie jaskrawo pomalowaną zbroję z szerokimi naramiennikami, ciężkie rękawice i ozdobiony rogami jelenia hełm. Wymachiwał lśniącą kataną, która odbijała światło, gdy przecinała powietrze.

Ruchem nadgarstka rozbroił najbliższego przeciwnika. Potem ciosem na odlew przepołowił miecz następnego. Kiedy ten żołnierz uciekł, trzeci zaatakował Yoshiro włócznią. Grot trafił go w żebra, ale łuskowa zbroja zapobiegła śmiertelnemu zranieniu. Yoshiro się obrócił i zabił wroga cięciem z góry.

Przez chwilę wolny, wykonał koniem ciasny piruet. Wierzchowiec, w takiej samej zbroi jak Yoshiro, stanął dęba, wierzgnął przednimi nogami i skoczył naprzód.

Żelazne podkowy uderzyły w twarze dwóch atakujących i zakrwawieni mężczyźni padli na ziemię. Koń stratował trzeciego, ale nieprzyjacielscy żołnierze nacierali teraz ze wszystkich stron.

Yoshiro zrobił zwrot w jednym kierunku, potem w drugim. Przystąpił do boju z przeważającymi siłami szoguna, więc wynik potyczki był łatwy do przewidzenia i śmierć zajrzała Yoshiro w oczy.

Zdecydowany położyć trupem jak najwięcej przeciwników, Yoshiro przypuścił szarżę na najbliższą grupę. Cofnęli się i sformowali linię obrony z uniesionych tarcz i długich włóczni. Skręcił i pogalopował ku drugiemu oddziałowi, ale ci też ukryli się za lasem włóczni.

Może chcą go pojmać. Może szogun zażąda, żeby popełnił seppuku przed dworem. Na taki koniec Yoshiro się nie godził.

Popędził konia w jedną stronę, potem w drugą. Ale wszędzie piechurzy się cofali. Yoshiro się zatrzymał. Nie chciał, żeby jego rumak został niepotrzebnie zabity. Piękne zwierzę stanowiło jego jedyną przewagę.

– Walczcie ze mną! – zażądał, odwracając się od jednej formacji do drugiej. – Walczcie ze mną, jeśli macie jakiś honor!

Stęknięcie zwróciło jego uwagę. Ktoś rzucił włócznią w jego kierunku. Yoshiro miał doskonały refleks i odbił mieczem nadlatujący pocisk, przecinając ostrzem drzewce. Broń upadła nieszkodliwie w dwóch kawałkach.

– Nie atakujcie! – krzyknął ktoś zza kręgu żołnierzy. – Jego głowa należy do mnie.

Wyprostowali się na dźwięk rozkazu i rozstąpili, żeby przepuścić jeźdźca.

Yoshiro rozpoznał jedwabne przykrycie konia, złoty napierśnik zbroi i skrzydlaty hełm. Szogun wreszcie włączył się do walki.

– Kasimoto! – zawołał Yoshiro. – Nie sądziłem, że będziesz miał odwagę osobiście skrzyżować ze mną miecze.

– Nie pozwolę nikomu innemu pokonać zdrajcy – odpowiedział Kasimoto i wyciągnął własny miecz, również katanę jak Yoshiro, choć ciemniejszą i z grubszą klingą. – Przysiągłeś mi wierność jako swemu panu. Jesteś buntownikiem.

– A ty przysiągłeś bronić ludzi, nie mordować ich i kraść ich ziemię.

– Mam władzę absolutną! – ryknął szogun. – Nad nimi i nad tobą. Nie mogę kraść tego, co już jest moje. Ale jeśli poprosisz, będę litościwy.

Szogun gwizdnął i przyprowadzono grupkę więźniów. Dzieci. Dwóch chłopców i dwie dziewczynki. Zmuszono je, żeby uklękły, i słudzy szoguna stanęli za nimi ze sztyletami.

– Mam ponad tysiąc jeńców – oznajmił szogun. – Po pokonaniu twojej hołoty nic już nie stoi na mojej drodze do wioski. Jeśli się teraz poddasz i odbierzesz sobie życie, zabiję tylko połowę więźniów i nie zniszczę wioski. Ale jeśli będziesz walczył ze mną, wytnę w pień mężczyzn, kobiety i dzieci, a wioskę spalę.

Yoshiro wiedział, że do tego dojdzie. Ale wiedział też, że wielu w szeregach szoguna ma dość jego brutalności, której prędzej czy później doświadczą. To dawało mu promyk nadziei. Gdyby zdołał zabić szoguna tu i teraz, mądrzejsi by zwyciężyli i w końcu mógłby zapanować pokój.

Yoshiro rozważył swoje szanse. Szogun był przebiegłym wojownikiem, silnym i bardzo doświadczonym, ale na nim i jego koniu nie widniały ślady krwi, potu ani ziemi. Szogun dawno nie walczył o życie.

– Jaka jest twoja odpowiedź?

Yoshiro kopnął konia w boki i przypuścił szarżę z lśniącym mieczem nad głową.

Szogun zareagował wolno, ale w ostatniej chwili odparł atak, popędził konia naprzód i minął Yoshiro z lewej strony.

Obaj zawrócili i znów natarli na siebie. Tym razem opancerzone zwierzęta zderzyły się w środku kręgu żołnierzy. Oba konie upadły i zrzuciły jeźdźców na ziemię.

Yoshiro się zerwał i zrobił zabójczy wypad.

Kasimoto sparował pchnięcie i uskoczył w bok, ale Yoshiro się obrócił i wykonał cięcie z góry.

Przy każdym szczęku mieczy iskry sypały się z kling. Szogun odzyskał formę, zdarł Yoshiro hełm i rozciął mu policzek. W odpowiedzi Yoshiro zerwał Kasimoto jeden z naramienników.

Rozwścieczony bólem, szogun zaatakował z furią. Ciął, markował ciosy i rąbał.

Yoshiro robił uniki i omal nie stracił równowagi. Szogun o mało nie pozbawił go głowy, ale Yoshiro rozpaczliwie odbił oburącz cios płazem.

Uderzenie powinno złamać jego miecz, ale sprężysta klinga wytrzymała.

Yoshiro przeszedł do kontrataku i potężnym ciosem na ukos trafił Kasimoto w tułów. Miecz był tak ostry, a cięcie tak silne, że rozpłatało malowany stalowy pancerz i wzmocnioną skórę. Krew spłynęła po żebrach szoguna.

Zebrani wokół żołnierze zrobili gwałtowny wdech. Kasimoto zatoczył się do tyłu i chwycił za bok. Spojrzał na Yoshiro ze zdumieniem.

– Twoja klinga jest cała, a moja zbroja przecięta jak mokra szmata. Przyczyna tego może być tylko jedna. Pogłoski są prawdziwe i dzierżysz broń wielkiego płatnerza Masamune.

Yoshiro trzymał dumnie lśniący miecz.

– Tę broń wręczył mi mój ojciec, a jemu jego ojciec. To najlepszy z mieczy mistrza. I położy kres twemu nikczemnemu życiu.

Szogun zdjął hełm, żeby móc łatwiej oddychać i lepiej widzieć.

– To istotnie potężna broń – odrzekł. – Będę ją cenił, gdy ją wyrwę z twojej martwej dłoni. Ale mój miecz jest lepszy od twojego. Łaknie krwi.

Yoshiro rozpoznał katanę w rękach szoguna. Wykonał ją inny wielki japoński płatnerz – Muramasa. Protegowany sławnego mistrza.

Mówiono, że ci dwaj płatnerze rywalizowali ze sobą zawzięcie i Muramasa tchnął w swoje miecze grozę, zazdrość i nienawiść do swego nauczyciela. Jego broń służyła do podbojów, siania zniszczenia i zadawania śmierci, podczas gdy dzieł Masamune używano do obrony sprawiedliwości i pokoju.

Legendy, ale w każdej zawsze było ziarno prawdy.

– Wiara w ten ciemny miecz zniszczy cię – ostrzegł Yoshiro.

– Najpierw da mi twoją głowę.

Dwaj wojownicy zaczęli się okrążać. Ranni, dysząc ciężko, przygotowywali się do ostatniego starcia. Yoshiro delikatnie utykał, Kasimoto lekko krwawił. Jeden wkrótce polegnie.

Yoshiro musiał działać zdecydowanie. Gdyby chybił, Kasimoto by go zabił. Gdyby zranił szoguna, ten wycofałby się ze strachu i kazał swoim ludziom rzucić się na Yoshiro. Gdyby do tego doszło, nawet najwspanialsza broń, którą władał, nie zdołałaby go ocalić.

Musiał zadać błyskawiczny cios. Taki, który natychmiast uśmierci szoguna.

Coraz bardziej kulejąc, Yoshiro przystanął. Przyjął klasyczną postawę samuraja – jedna noga z tyłu, druga z przodu, obie ręce na rękojeści miecza trzymanego blisko tylnego biodra.

– Wyglądasz na zmęczonego – stwierdził szogun.

– Sprawdź to.

Szogun stanął w obronnej pozie. Nie połknął przynęty.

Yoshiro musiał zaatakować. Rzucił się naprzód z zaskakującą szybkością, poły jego łuskowej zbroi rozpostarły się jak skrzydła.

Wycelował katanę w szyję szoguna, ale Kasimoto zablokował dźgnięcie opancerzoną rękawicą i machnął mieczem w dół.

Ostrze rozcięło głęboko ramię Yoshiro, ale samuraj zignorował potworny ból. Wykonał pełny obrót i natarł na Kasimoto.

Szogun zatoczył się do tyłu. Został popchnięty w lewo, potem w prawo i znów w lewo. Nogi mu się trzęsły. Chwytał gwałtownie powietrze.

Naciskany, potknął się i przypadkiem wylądował obok jednego z młodych więźniów. Kiedy Yoshiro zaczął zadawać zabójczy cios, szogun zasłonił się dzieckiem.

Miecz Yoshiro już opadał, ale ostrze nie trafiło ani w głowę Kasimoto, ani dziecka. Odbiło się od kostki szoguna i utkwiło na sztorc w miękkiej stratowanej ziemi.

Yoshiro pociągnął, ale nie zdołał natychmiast uwolnić miecza. To wystarczyło Kasimoto. Rzucił dziecko na bok i zamachnął się na Yoshiro, trzymając oburącz rękojeść katany.

Klinga przecięła szyję Yoshiro i momentalnie go uśmierciła. Pozbawione głowy ciało samuraja upadło. Ale nie tylko on stracił życie.

Kasimoto zrobił wypad do przodu z przysiadu. Gdy stawiał stopę na ziemi, jego zraniona przez Yoshiro kostka wygięła się. Stracił równowagę, wyciągnął ręce przed siebie, żeby się nie przewrócić i skierował koniec ostrza własnego miecza ku sobie.

Klinga przebiła jego pierś w miejscu, gdzie Yoshiro rozpłatał mu zbroję, i przedziurawiła serce. Nadziany na miecz, zawisnął na mim nad ziemią.

Otworzył usta jak do wrzasku, ale nie wydał żadnego dźwięku. Jego krew spływała po zakrzywionym ostrzu.

Bitwa się skończyła, wojna też.

Ludzie szoguna byli zmęczeni i nie mieli już wodza. Wiele tygodni podróży dzieliło ich od domu. Zamiast ruszyć dalej i spalić wioskę, zebrali zabitych i odeszli. Wzięli ze sobą lśniący miecz Masamune i zakrwawioną broń wykutą przez jego ucznia Muramasę.

Opowieści o bitwie wkrótce tak upiększono, że nie miały wiele wspólnego z rzeczywistością.

Katanę Yoshiro, najlepsze dzieło największego japońskiego płatnerza, nazwano ostatecznie Honjo Masamune. Mówiono, że jest nie do złamania, ale potrafi się zgiąć niemal wpół, gdy przecina powietrze. Jedna z legend głosiła, że miecz rzucał blask, który oślepiał przeciwników. Inne podawały, że ostrze rozczepiało światło w tęczę i trzymający przed sobą broń Yoshiro był niewidzialny.

Ciemny miecz szoguna zyskał niewiele mniejszą sławę. Miał antracytowy kolor i mówiono, że pociemniał jeszcze bardziej i sczerwieniał od krwi Kasimoto. Zaczęto go nazywać Szkarłatnym Ostrzem. Jego legenda rosła przez wieki. Wielu jego właścicieli zdobyło duży majątek i władzę. Ale większość z nich skończyła tragicznie.

Oba miecze, przekazywane sobie przez pokolenia samurajów i feudałów, stały się narodowymi skarbami Japonii. Należały do potężnych rodzin, były cenione i czczone przez ludzi, aż zniknęły bez śladu w chaosie ostatnich dni drugiej wojny światowej.

Inne książki autora

Pirania (wyd. 2, dodruk)

Pirania (wyd. 2, dodruk) CUSSLER CLIVE

Złoto cara (wyd. 2)

Złoto cara (wyd. 2) CUSSLER CLIVE CUSSLER DIRK

Zemsta cesarza

Zemsta cesarza CUSSLER CLIVE

Nożownik

Nożownik CUSSLER CLIVE

Tajemnica faraona

Tajemnica faraona BROWN GRAHAM CUSSLER CLIVE

Gangster

Gangster CUSSLER CLIVE

Pirat

Pirat CUSSLER CLIVE

Projekt „Nighthawk”

Projekt „Nighthawk” CUSSLER CLIVE

Snajper

Snajper CUSSLER CLIVE

Klątwa Salomona

Klątwa Salomona CUSSLER CLIVE

Tajemnica faraona

Tajemnica faraona BROWN GRAHAM CUSSLER CLIVE

Przemytnik

Przemytnik CUSSLER CLIVE

Oko Niebios

Oko Niebios CUSSLER CLIVE

Sabotaż

Sabotaż CUSSLER CLIVE