Facebook
Nowa księga zakazanej archeologii

Nowa księga zakazanej archeologii

Tytuł oryginału: Lexikon der verbotenen Archäologie: Mysteriöse Funde von A bis Z
Tłumaczenie: Joanna Dżdża, Katarzyna Łakomik
Ilość stron: 304 , pełny kolor
Rodzaj: oprawa twarda
Format: 165x235
Data wydania: 2017-11-16
EAN: 9788324164875
59.80 PLN
37.02 PLN
Historia: tajemnice prehistorii i starożytności

Wspaniały elegancki prezent:
200 zdumiewających kolorowych zdjęć!

 

Nowe dowody:
Nasza przeszłość była zupełnie inna!


Czy przed ludzkością istniała inna ludzkość?
Łowca tajemnic, autor bestsellera Tajne archiwa archeologii, Luc Bürgin dokumentuje to, co archeolodzy przed nami ukrywają – od A do Z.
Fascynujące kolorowe zdjęcia ukazują niewyjaśnione kontrowersyjne znaleziska z zaginionych zbiorów prywatnych i mrocznych piwnic muzeów.

„Jeszcze możemy zmienić naszą historię, jeśli zrewidujemy nasze o niej wyobrażenia. Tajemne dziedzictwo przeszłości jest kluczem do przyszłości”. Luc Bürgin


Odciski stóp współczesnych ludzi sprzed milionów lat, rysunki jaszczurów z zamierzchłej przeszłości, prastare ludzkie włosy, których DNA nie pasuje do żadnej ziemskiej rasy – ta książka wydobywa na światło dzienne przemilczane odkrycia i artefakty, na wieść o których nauczyciele historii bledną.
Dowiedz się, co zatajają naukowcy, i zanurz się w zakazanym świecie historycznych nieprawdopodobieństw.

LUC BÜRGIN, pisarz, dziennikarz, były redaktor naczelny szwajcarskiego dziennika, wydawca i redaktor naczelny magazynu „Mysteries”, jest znanym badaczem tajemnic przeszłości i autorem bestsellerowych książek przetłumaczonych na trzynaście języków (Nowe zagadki archeologii, Tajne archiwa archeologii).

 

Zobacz film o książce:

https://www.youtube.com/watch?v=WpvaKrSCLCs&feature

 

Patronat medialny:

   historia

 

FIGURKI Z ACAMBARO:

Mieszkaniec Zagłębia Saary na tropie dinozaurów

 

Człowiek nie jest z niczego tak dumny, jak z tego, czego nauczył się sam – i nawet jeśli był to czysty nonsens, to w końcu udało mu się to pojąć i więcej nie może zrobić.

Kurt Tucholsky

 

            Nowa mekka heretyków znajduje się w Acambaro. Od 28 lutego 2002 roku w tym małym miasteczku położonym na północny zachód od miasta Meksyk, w stanie Guanajuato, każdy może obejrzeć to, co przez dziesiątki lat było ukrywane. Tego dnia otworzyło podwoje niewielkie, ale znakomite muzeum. Wystawione są w nim setki staroamerykańskich przedmiotów ceramicznych. Wśród nich można znaleźć baśniowe zwierzęta, potwory i inne niesamowite istoty. A także około 50 rzeźb dinozaurów. Wiele figur wciąż leży w piwnicy, ponieważ nie ma dla nich miejsca w małych salach muzeum.

            Okazy te zgromadził Waldemar Julsrud, kupiec z Bremy, który w 1897 roku wyemigrował do Meksyku. W latach 1944–1952, w południowo-zachodniej części Acambaro, niemiecki handlarz żelazem zlecił miejscowym wykop ponad 33 000 figur. Wkrótce jego dom zaczął pękać w szwach. W każdym kącie roiło się od „cudownych istot”. Był to ogród zoologiczny pełen dziwacznych stworzeń z gliny, który przyciągał coraz więcej ciekawskich. Wyrzeźbione koszmary z dawno zapomnianego świata.

 

            Przemarsz nowej inkwizycji był tylko kwestią czasu. Wkrótce również miejscowi archeolodzy zwrócili uwagę na panoptikum Julsruda. Widząc jego kolekcję, gdakali na wyścigi jak wystraszone kury: prastare figury dinozaurów? Na litość boską – to niemożliwe! Przecież te pradawne giganty wymarły o wiele wcześniej niż nasi przodkowie podporządkowali sobie Ziemię. Gliniane eksponaty szybko uznano za falsyfikaty i najchętniej posłano by je do piekła, które, jak błędnie sądzono, było ich źródłem.

            Miejscowym władzom humoru nie poprawił fakt, że profesor Charles Hapgood, antropolog z Uniwersytetu New Hampshire, wykopał podobne figury spod domu komendanta miejscowej policji. Po śmierci Julsruda w 1964 roku jego „skarb” trafił do hali magazynowej, zamknięty przez władze , skąd został wydobyty na światło dzienne dopiero pod koniec lat 90. XX wieku przez prywatnych badaczy. Zgodnie z ostatnią wolą Julsruda – „by kolekcja została zachowana jako muzeum i by mówiono o niej w kręgach ludzi myślących, poszukujących wiedzy”.

            Równie wyszukany był także inny „skarb”, spuścizna niemieckiego pisarza Gustava Reglera (1898–1963). On również kopał w Acambaro tak, że aż się kurzyło. Do tej pory nie wiedzieli o tym nawet łowcy tajemnic. Regler odwiedził miasto po raz pierwszy w 1949 roku. Był pierwszym Europejczykiem, który zobaczył na własne oczy skarb Julsruda. Przedziwne figury ze świata cieni wywarły na pochodzącym z Zagłębia Saary pisarzu wręcz magiczne wrażenie. Tym bardziej że z domu Julsruda takie cuda niemal się wysypywały.

 

            „Fala najeźdźców przeszła przez wszystkie jedenaście pomieszczeń. Podrygiwali, podwijali ogony, przeciągali się, podnosili, straszyli, schodzili z kursu, parskali, czyhali i atakowali”, zapisał później Regler. „Widziałem, jak jaszczury duszą kobiety, widziałem, jak kobiety wspinają się do ich olbrzymich paszcz, jak gdyby na wyścigi. Widziałem, jak jaszczury siedzą i lamentują przed palami, na których wisieli ludzie zabici strzałami. (...) To była prawdziwa inwazja. Zwierzęta przesuwały się z jednego pokoju do drugiego. Julsrud był bezsilny. (...) Człowiek otwiera masywne bieliźniarki i znajduje dinozaury. Idzie wąską ścieżką z płytek przez arsenał wypełnionych skrzyń. Śniadanie pana Julsruda obserwuje w jadalni 3000 zwierząt z ogonami. (...) Z kominka szczerzy się bożek”. Podobno Julsrud nocował w łazience. „Więcej miejsca jego zwierzęta mu nie zostawiły...”.

            Jak jeden człowiek mógł zebrać taką gromadę? Jak wytrzymał wspólne z nią życie? Również amerykańskiemu przyjacielowi Reglera, Arthurowi M. Youngowi, w latach 50. XX wieku niemal oczy wyszły z orbit na widok „domu skarbów podziemnego świata”. „To niedorzeczne, że te figury zostały uznane przez wielu ekspertów za falsyfikaty, tylko dlatego, że nasi przodkowie nie powinni wiedzieć o dinozaurach!”, grzmiał słynny wynalazca helikoptera, przechadzając się niemal nieskończonymi korytarzami gabinetu osobliwości Julsruda. „Ileż okazów panowie archeolodzy musieli już uznać za prawdziwe po latach ignorowania ich jako fałszywek?”

 

            Young dostrzegł większe niż kiedykolwiek potwierdzenie dla swojej odwiecznej walki, ponieważ z ekspertami akademickimi amerykański ekscentryk od zawsze miał trudności. „Mają klapki na oczach”, mamrotał często. „Przemądrzali słudzy kościelni. Bez magii. Dumni ze znaczenia, jakie widzą w jednym życiu na jednej planecie. Te figury są zbyt bogate dla ubogich duchem...”

            Czyżby w Acambaro historia została napisana na nowo, a nikt w Europie ani USA o tym nie wiedział? Czy w tamtejszej ziemi drzemały kolejne nieodkryte okazy? Regler i Young skontaktowali się w sierpniu 1956 roku ze światowej sławy holenderskim jasnowidzem Peterem Hurkosem w nadziei, że dowiedzą się czegoś więcej. Twierdził on, że zobaczył swoim wewnętrznym okiem podziemny system jaskiń. Jak w transie opisał to, co mu się ukazało: „Ten mężczyzna to odmieniec... Boi się. Widzę mężczyznę idącego z workiem. Jest noc. Świeci lampa. Jeden wpada do dziury. Drugi ucieka. To było dwanaście lat temu. On coś wie, boi się o tym powiedzieć. Zabiera swoją tajemnicę do grobu. W tym roku umrze. Tu jest jaskinia. Wiele, wiele lat temu. Chcieli znaleźć złoto. Pięć, nie – siedem metrów głębokości. Ludzie żyli w tunelach. Bardzo wcześnie. Do środka prowadzi 10-metrowy tunel z otworami po bokach. Osiemset metrów skalnego frontu. Drzwi są zasłonięte kamieniami. Są tam garnki, figury, inskrypcje i płaskorzeźby. Widzę też domy. I zwierzę, 18-metrowe, na ścianie. Wszystko stare, bardzo stare. Aż kręci się w głowie. Jak otchłań. Nikt tego nie widział. To zwierzę z długim ogonem, nieprzyjazne. Są tu zakopani ludzie. Wszędzie tu muszą być groby. Ludzie się boją. Nie widzę niczego więcej...”

 

            Roztrzęsiony jasnowidz wziął do ręki rysik i nabazgrał rysunek, „który dokładnie odpowiadał górom wokół Acambaro”, jak stwierdził ze zdumieniem Young. Amerykanin ochoczo wyciągnął swój gruby portfel i sfinansował nielegalną ekspedycję. Do grupy spiskowców przyłączył się również Gustav Regler. „Pewnie jak kozica” Hurkos poprowadził ich na niezabudowany teren u stóp gór wokół Acambaro. Tam kazał im zacząć kopać.

            „Magiczny tydzień, nadejście duchów, fala dinozaurów, walka urzędników z archeologami amatorami”, tak Regler opisał swoje wrażenia w liście z lipca 1956 roku. „Duże napięcie, ale wioska nas popiera, stolica nie wie, że tu jesteśmy, a dopóki nie wie, to nie wyrzucą żadnych kamieni z kryjówek, niczego nie skonfiskują, tylko natrafiamy wciąż na zaciekawione twarze, które marzą o złotych skarbach albo przychodzą o zmierzchu i ofiarowują ukryte dawno temu figury, po czym nie zdradziwszy swych imion, znikają z powrotem w swoich chatkach. (...) Muzeum w Meksyku drwi. Ale Julsrud walczy jak buldog. (...) Chce, by jego kolekcja została uznana przez tych na górze”.

            Jednak przygoda skończyła się, zanim na dobre się rozpoczęła. Tak jakby figury Julsruda zmobilizowały kolejne zwiastuny piekieł, wkrótce w okolicy zaczęły krążyć pogłoski, że grupa poszukiwaczy skarbów natrafiła na złoża uranu. „Postanowiliśmy ogłosić porażkę i zasypaliśmy wykop, zanim zrobi się z tego sprawa rangi państwowej, wciąż licząc na to, że kiedyś tam wrócimy. Klucz do tajemnicy wciąż leży zakopany na tamtym polu”.

 

            Niezliczone listy, notatki i fragmenty powieści Reglera są obecnie przechowywane i opracowywane przez Hermanna Gätje w archiwum literatury Saar-Lor-Lux-Elsass na Uniwersytecie Kraju Saary i w bibliotece krajowej. Jest wśród nich sporo ręcznych zapisków o kontrowersyjnych zbiorach Julsruda. A także listy od i do Waldemara Julsruda, zignorowane przez badaczy. To perełka dla wszystkich miłośników fantastyki, a koszmar dla archeologów.

            Czy naprawdę figury te nie zasługują na żadne dokładniejsze badania, bo zostały wytworzone w okresie nowożytnym, jak twierdzi strona przeciwna? Trzy badania naukowe przeprowadzone w USA dowodzą czegoś innego: 1) Datowanie radiowęglowe próbek organicznych wykonane przez Teledyne Isotopes Laboratories w Westwood (New Jersey) około 1968 roku. Fachowcy ocenili wiek materiału na około 6500 lat. 2) Datowania termoluminescencyjne w Museum Applied Science Center for Archaeology (MASCA) na Uniwersytecie Pensylwanii około 1972 roku. Wynik: próbki pochodzą z czasów około 2550 lat p.n.e. 3) Badania wieku w Geochron Laboratories w Massachusetts z 14 września 1995 roku. Naukowcy wyliczyli, że zbadana próbka materiału ma około 4000 lat.

            Ponieważ ekspertyzy wykonano na zlecenie osób prywatnych i nie opublikowano ich w znanych czasopismach naukowych, przy braku dobrej woli można je z perspektywy czasu kwestionować. Dlatego wszyscy krytykanci mają teraz wyjątkową okazję raz na zawsze położyć kres kontrowersji za pomocą najnowocześniejszych metod badawczych. Dwie figury z kolekcji Julsruda ma bowiem Michael Hesemann.

 

            Ten dziennikarz z Düsseldorfu w latach 1994–2000 często bywał w Meksyku. Tam poznał kolegę po fachu Oscara Zapiena, którego z czasem zaczął wysoko cenić. „Pewnego razu badaliśmy relacje o znaleziskach ogromnych szkieletów w okolicy Puebli, kiedy indziej, chyba w grudniu 1997 roku, powierzyłem mu zdobycie statuetki z Acambaro”, wspomina Hesemann. „Podczas mojej kolejnej wizyty w lutym 1998 roku przyniósł mi dwie statuetki, które uzyskał od pracownika ratusza w Acambaro, gdzie w tamtym okresie umieszczono rzeźby ze zbiorów Julsruda”.

            Hesemann wciąż poszukuje specjalistów, którzy mogliby zbadać naukowo jego okazy. „Czubek jednego ząbka jest ułamany, więc można by go poświęcić i poddać datowaniu termoluminescencyjnemu”, powiedział. To niepowtarzalna szansa, by dowiedzieć się więcej o kontrowersyjnej kolekcji. Zapewne nikt jej nie wykorzysta. Niestety.

Aktualności
2018-08-17

Bestsellery wydawnictwa Amber do -45%

Do poniedziałku, 20 sierpnia, jest okazja zaopatrzyć domową biblioteczkę w nasze tytuły w specjalnych, wakacyjnych cenach.

Rabat (nawet do 45%) obowiązuje na książki kupione

czytaj więcej
2018-08-09

Z ostatniej chwili:

Powieść „Sto dni szczęścia" Evy Woods znalazła się w Top 20 brytyjskiego Amazonu!

To „inteligentna literatura kobieca w najlepszym wydaniu” – napisał
czytaj więcej
2018-07-08

"Milczenie lodu" - polecany kryminał na lato

„New York Times” poleca wśród klasyków „Milczenie lodu” Ragnara Jónassona jako mrożący kryminał na lato!

 

„Pokryta śniegiem ziemia

czytaj więcej

Inne książki autora

Nowe zagadki archeologii Nowa księga zakazanej archeologii
29.80 PLN 19.95 PLN
Tajne archiwa archeologii
39.80 PLN 26.63 PLN