Księżniczka mafii (wyd. 4)

Księżniczka mafii (wyd. 4)

Tytuł oryginału: Mafia Princess
Tłumaczenie: Julia Wolin
Ilość stron: 304 + zdjęcia czarno-białe
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 135x205
Data wydania: 2020-03-20
EAN: 9788324171880
Biografie, wspomnienia

Córka jednego z najgroźniejszych włoskich ojców chrzestnych odważyła się mówić…

PRZEMYCAŁAM BROŃ I NARKOTYKI
UCZESTNICZYŁAM W EGZEKUCJACH
NALEŻAŁAM DO RODZINY


JEJ OJCIEC: Emilio di Giovine
Skazany za 100 popełnionych na całym świecie najcięższych przestępstw.
JEJ BYŁY MĄŻ: BRUNO MERICO
Prawa ręka Emilio, odpowiedzialny za krwawe wojny gangów z Sycylii, Kalabrii i Mediolanu.
ONA: MARISA MERICO
Przez kilkanaście lat przemycała pieniądze, broń i narkotyki warte miliony. Widziała mafijne egzekucje.

Aż pewnego dnia zrozumiała, że jeśli chce przeżyć, musi uciekać.
W tej książce ośmieliła się złamać najświętszą mafijną zasadę – zmowę milczenia.
Jej autobiografia wywołała burzę. Stała się bestsellerem.
Na jej podstawie ma powstać serial telewizyjny.

Kiedy trzynastoletnia Marisa poznała swojego ojca, była nim zachwycona. Dla niej Emilio Di Giovine był wspaniały, czarujący i kochający. Dla reszty świata – brutalny i bezwzględny. Wiedziała, że zrobi dla niej – dla swojej „księżniczki” wszystko, ale nie spodziewała się, jak wiele zażąda w zamian...
Porzuciła spokojne życie w Blackpool, gdzie mieszkała z matką Angielką, żeby wrócić do ojca, do Mediolanu. Nie miała pojęcia, że wkracza do najpotężniejszego imperium narkotyków, broni i prania brudnych pieniędzy. Kiedy zakochała się w najbardziej zaufanym żołnierzu ojca, Emilio uznał, że jest gotowa poznać prawdę o rodzinnym biznesie. Wkrótce wciągnęła ją brutalna i mroczna machina przestępczej działalności Rodziny...

Dziś Marisa Merico mówi: „Jestem nareszcie wolna”. Mieszka w Anglii, jest szczęśliwą matką i babcią. Patrząc na nią, aż trudno uwierzyć, że zasłużyła sobie wśród policji na przydomek „Bankier mafii”, że kiedy posypały się aresztowania w Rodzinie, odmówiła zeznań i została skazana na cztery lata więzienia. I że kiedy zdecydowała się mówić, wydano na nią wyrok…

Wstęp

Marz tak, jakbyś miał żyć wiecznie, 
żyj, jakbyś miał umrzeć dzisiaj.
James Dean, 1954

Mojego ojca chrzestnego zastrzelono z broni kaliber 7.63, kiedy siedział na fotelu u swojego ulubionego fryzjera i czekał na golenie na mokro.
Pocisk z karabinu wyborowego trafił kuzyna mojego ojca w głowę w tej precyzyjnie wybranej chwili, gdy wyszedł z domu i zmierzał do opancerzonego auta.
Seria z broni automatycznej uśmierciła mojego wuja w jego kawiarni, gdy serwował gościom wino do lunchu.
Niedługo później człowiek, który zlecił te morderstwa, został zabity w więzieniu. Kiedy wyszedł na dziedziniec na niedzielne ćwiczenia, snajper mierzący z dachu sąsiedniego budynku wpakował mu kulkę w czoło.
Fala przemocy narastała, pogłębiając cierpienie mojej rodziny. Zginęło prawie siedemset osób (żołnierzy i niewinnych ofiar). Właśnie dlatego, gdy miałam dziewiętnaście lat, zgodziłam się pojechać na południe z ładunkiem broni w tajnych skrytkach przystosowanego do potrzeb rodziny citroena, którym zwykle przewożono heroinę.
Na wierzchu ułożyliśmy karabiny maszynowe, broń ręczną, zasobniki z amunicją, kuloodporne kamizelki i kurtki, a pod spodem cięższy kaliber: kałasznikowy, fantastyczne karabinki AK-47, które potrafią wystrzelać sześćset pięćdziesiąt naboi na minutę, i bazooki, którymi można wysadzić w powietrze opancerzone auto.
To przypominało pakowanie się na wakacje – najpierw swetry i sukienki, wyprasowane ubrania rozłożone płasko, a kosmetyczka i buty upchnięte w rogach.
Byłam zbyt młoda, żeby rozumieć wszystkie aspekty tego, co się działo i zbyt zakochana w chłopaku, który miał jechać ze mną, żeby się bać. Nie bałam się nawet, gdy carabinieri przystanęli, żeby porozmawiać w pobliżu naszego samochodu, w którym było dość arsenału, żeby rozpętać trzecią wojnę światową.
Świat nas nie przerażał. To było jak wyjazd na rodzinne wakacje.
Dostarczyliśmy transport i wojna stała się jeszcze bardziej zaciekła. Wroga rodzina nie miała kontaktów pozwalających jej zdobyć wojskową broń, taką jak jugosłowiańskie bazooki, które przewieźliśmy. Nasze bojówki składały się z czterech ludzi: kierowcy, strzelca z automatyczną strzelbą Benelli Nova kaliber 12, rozsławioną w śmiertelnych potyczkach miejskich, i dwóch ludzi z pistoletami maszynowymi. Mieliśmy do dyspozycji rosyjskie RPG i karabin przeciwpancerny. Formowaliśmy również oddziały podpalające, które obezwładniały przeciwnika, gdy usiłował uciec z linii ognia.
Mimo wszystko wojna nie była wygrana. Wuj Domenico, uroczy, przemiły człowiek, roześmiany i zabawny, brat babci, jeden z moich ulubionych wujków, został zastrzelony, gdy wyszedł na balkon zapalić cygaro.
Ilu ludzi ma krewnych, których zastrzelono? Ja dorastałam w takim środowisku.
To były szalone czasy.
Przemoc kontra przemoc. Już wtedy zdawałam sobie sprawę, że wygra ten, kto ma większy arsenał broni. I gotowość do jej użycia.
Nauczyłam się tego, bo jeszcze zanim się urodziłam, przemoc była istotnym składnikiem mojego życia.
Stworzyła mnie.

 

Inne książki autora

Księżniczka mafii Księżniczka mafii (wyd. 4)

Księżniczka mafii MERICO MARISA