Facebook
Korporacyjny as

Korporacyjny as

Tytuł oryginału: Corporate A$$
Tłumaczenie: Gabriela Iwasyk
Ilość stron: 272
Rodzaj: oprawa miękka
Format: 130x205
Data wydania: 2018-02-28
EAN: 9788324165889
37.80 PLN
25.29 PLN
Literatura obyczajowa
Bestseller

Nowa powieść autorki bestsellera Kontrakt na miłość


Ona, piękna i niezależna, dziedziczy rodzinną firmę na granicy bankructwa.
On, seksowny kobieciarz i prezes świetnie prosperującej firmy, oferuje jej swoją pomoc...
Fiona: „Mężczyźni. Kłamliwe, zdradzieckie dranie. Co do jednego. Miałam wspaniałego faceta, świetną pracę i perspektywy. I w jednej chwili moje życie stanęło na głowie. Chłopak mnie zdradził, musiałam odejść z pracy, a mój ojciec miał zawał. Z dnia na dzień zostałam dyrektorem rodzinnej firmy, która zmierzała prosto do bankructwa. Dopóki nie zjawił się pewien mężczyzna, którego poznałam w krępujących okolicznościach, i zaoferował mi pomoc. Był seksowny, zuchwały i bogaty. Był kobieciarzem i typowym dupkiem z korporacji. Nie rozumiał słowa „nie”, a z początku tylko tyle miałam mu do powiedzenia, zanim pojawił się problem: zakochałam się w nim. On był wytrawnym graczem, a ja miałam ogromną ochotę zagrać w tę grę”.
Nathan: „Kobiety. Za dużo komplikacji. Związki. Za dużo oczekiwań. Nie, dziękuję! W moim życiu nie miałem czasu na żadne komplikacje. Praca i firma – to były moje priorytety, kobiety były moim hobby. Szedłem z nimi do łóżka, mówiłem „do widzenia” i nigdy nie oglądałem się za siebie. Życie nie mogłoby być prostsze. Wtedy poznałem Fionę Winslow. Piękną, silną, niezależną i hardą. Kobietę, która zawsze miała dla mnie jedną odpowiedź: „nie”. Uwielbiałem mieć nad wszystkim kontrolę, ale ona nie dawała się kontrolować. Wreszcie spotkałem godną siebie przeciwniczkę”.


SANDI LYNN w 2013 roku samodzielnie opublikowała powieść Na zawsze, pierwszą z serii sprzedanej już w ponad 700 000 egzemplarzy. Wszystkie tomy stały się bestsellerami „New York Timesa”. Kolejne powieści Sandi Lynn cieszą się równie szeroką popularnością.

 

Patronaty medialne:

235

książkowir

“Hej, Kotku! Niestety, muszę odwołać naszą kolację. Sytuacja awaryjna w pracy, muszę zostać po godzinach. Wynagrodzę Ci to. Kocham Cię!”

Usiadłam na brzegu łóżka i wbiłam wzrok w tę wiadomość, która, trzeba jasno powiedzieć, natychmiast podniosła mi ciśnienie. „Sytuacja awaryjna w pracy” – myślałby kto! Wstałam, podeszłam do laptopa, stuknęłam w kilka klawiszy i już wszystko wiedziałam. Byłam zalogowana na telefoniczne konto Johna i miałam dostęp do wszystkich jego esemesów. 

„Hej, Kochanie! Dzisiaj wszystko aktualne. Podjadę po Ciebie o siódmej. Koniecznie włóż  coś superseksownego i pamiętaj… żadnych majteczek! Kiedy będziemy siedzieć przy stole do blackjacka, chcę czuć, jak mokra się robi Twoja cipeczka, kiedy ją dotykam”.

„Ale z Ciebie świntuch, John! Nie mogę się doczekać… Przecież wiesz, że zawsze ubieram coś superseksownego dla mojego mężczyzny”.

„Staje mi na samą myśl o tym…”.

Jej mężczyzna? Czy to jakiś, kurwa, żart? Wiedziałam, że skurwiel mnie zdradza. Kobieca intuicja jest niezawodna. Wieczne przesiadywanie po godzinach w pracy, odwoływanie kolejnych randek, podejrzanie dużo podróży służbowych i o jedno za dużo tajemnicze połączenie, którego nie mógł przy mnie odebrać. Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer mojej najlepszej przyjaciółki, Lydii.

- Halo – odebrała natychmiast.

- Przyjeżdżaj, potrzebuję cię,! Idziemy na miasto.

- Jak to? Myślałam, że jesteś umówiona na kolację z Johnem.

- Ma sytuację awaryjną w pracy i musiał zostać po godzinach. Albo raczej, ma sytuację awaryjną w kasynie z jakąś dziwką, która nazywa go „swoim mężczyzną”!

- Niech to, Fiona! Nie mówisz serio!

- Owszem. Wszystko ci wyjaśnię na miejscu. Masz może jeszcze te peruki, w których zadawałyśmy szyku na tej halloweenowej imprezie dwa lata temu?

- Tak. A co?

- Przydadzą się.

Pisnęła radośnie.

- Chyba szykuje się niezła zabawa! Już jadę.

Lydię Jones poznałam na pierwszym roku studiów na  uniwersytecie UCLA, była moją współlokatorką w akademiku. Natychmiast zostałyśmy najlepszymi przyjaciółkami, zawsze mogłyśmy na siebie liczyć. Wszędzie włóczyłyśmy się razem i wkrótce przylgnął do nas przydomek „bliźniaczki z akademika”, bo byłyśmy do siebie bardzo podobne. Ten sam wzrost, długie blond włosy i szczupła sylwetka. Różniłyśmy się tylko kolorem oczu, jej były brązowe, a moje – błękitne. A teraz nawet pracowałyśmy w tej samej firmie. Tuż przed skończeniem studiów każdej z nas zaproponowano pracę w agencji marketingowej Steiner & Richards.

 

 

Zrobiłam sobie perfekcyjne smoky eye, musnęłam policzki różem w odcieniu o nazwie „Obsesja”, po czym dokładnie pokryłam usta szkarłatną czerwienią.

- No to jaki dokładnie mamy plan? – chciała wiedzieć Lydia.

- Po prostu tam pójdziemy i zorientujemy się w sytuacji.

- Przecież to kasyno jest ogromne, Fiona! Jak go znajdziemy?

- Będzie siedział przy tym samym stole do blackjacka co zawsze – włożyłam na głowę perukę, zamieniając się w ostrzyżoną na boba brunetkę i szeroko się uśmiechnęłam.

Wskoczyłam w opinającą moje ciało, śmiało odsłaniającą ramiona małą czarną i wsunęłam stopy w zabójcze, czarne szpilki. Nie mogłam się doczekać, kiedy je włożę, od momentu, kiedy je kupiłam!

- Cholera! Gorąca z ciebie laska! – uśmiechnęła się Lydia. – Nawet ja bym cię nie poznała! Ten makijaż całkowicie cię zmienił.

- Dzięki! Ty też wyglądasz niesamowicie ponętnie i świetnie ci w ciemnych włosach! Jeszcze jedna sprawa i możemy iść – sięgnęłam po telefon i wysłałam Johnowi esemesa.

„Już za tobą tęsknię, Kotku. Nie pracuj zbyt dużo! Możesz do mnie wpaść jutro rano?”

„Ja też za tobą tęsknię. Obawiam się, że nie, Kotku. Bóg jeden wie, do której dzisiaj tu posiedzę. Ciągle wyskakuje coś nowego. Ale nie chcę zamęczać nudnymi szczegółami tej Twojej ślicznej główki. Wynagrodzę Ci to! Pamiętaj, że Cię kocham”.

„Będę się dziś czuła w łóżku taka samotna bez Ciebie…”

„Mnie też będzie dziś Ciebie brakowało. Muszę kończyć. Pogadamy później”.

Dupek.

- Chodźmy! – zarządziłam, chwytając z podłogi czarną, sportową torbę i biorąc do ręki kopertówkę.

- Co masz w tej torbie? – Lydia wydawała się nieco zaniepokojona.

- Zobaczysz… – uśmiechnęłam się.

John i ja byliśmy parą niewiele ponad rok. Poznaliśmy się wkrótce po śmierci mojej matki, potrzebowałam wtedy kogoś, na kim mogłabym się oprzeć. Byłam bezbronna, a on był obok, tak to się zaczęło. Czy naprawdę go kochałam? Tak. Czy byłam w nim zakochana? Tego nie jestem pewna. Lubiłam jego towarzystwo, ale to nie znaczy, że byłam gotowa tolerować kłamstwa i zdrady. Skoro chciał być z kimś innym, wystarczyło mi o tym powiedzieć. Teraz będzie musiał zapłacić za swój mały skok w bok.

W powietrzu unosiły się niewielkie smugi dymu. Muzyka była głośna, ale nie tak głośna, żeby zagłuszyć dzwonki i gwizdy wydawane przez automaty do gry. Zewsząd było słychać podniesione głosy. Niektórzy właśnie zostali milionerami, inni przegrali oszczędności całego życia.

- Na pewno wiesz, przy którym stoliku go znajdziemy? – chciała się upewnić Lydia.

- Chodź za mną. – Ruszyłam w stronę baru, gdzie, szczęśliwym trafem akurat zwolniły się dwa miejsca. Usiadłyśmy, a ja skinęłam na barmana.

Zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów, po czym najwyraźniej zdecydował, że najbardziej interesującą częścią mnie jest rowek między piersiami, więc właśnie tam zatrzymał spojrzenie, a usta rozciągnęły mu się w szerokim uśmiechu:

- Czego się napijesz, złotko?

- Szkocka z lodem. Podwójna. Czuję, że to będzie mój szczęśliwy dzień. – Puściłam do niego oko.

- A dla ciebie? – uśmiechnął się do Lydii.

- Poproszę gin z tonikiem. – Zatrzepotała rzęsami i rzuciła mu zalotne spojrzenie brązowych oczu. – Właściwie dlaczego tutaj siedzimy?

- Ponieważ on jest tam. – Wskazałam na stół do blackjacka po przeciwnej stronie baru, przy którym rozsiadł się John w towarzystwie kobiety z długimi, rudymi włosami.

Uważnie im się przyglądałam, sącząc szkocką. Te ukradkowe pocałunki i to, jak jego ręka dyskretnie wślizgiwała się pod jej srebrzystą sukienkę! W pewnym momencie Ruda wstała i ruszyła w stronę toalety.

- Zaraz wracam. – Też podniosłam się z miejsca.

- Chyba nie zamierzasz nic jej zrobić? – zaniepokoiła się Lydia.

- Nie – uśmiechnęłam się uspokajająco.

Weszłam za nią do toalety i czekałam, aż opuści kabinę,  udając, że poprawiam makijaż.

- Ale tu dzisiaj tłok! – rozpoczęłam rozmowę, kiedy wreszcie wyszła.

- Owszem – uśmiechnęła się przyjaźnie, myjąc ręce.

Rude włosy, zielone oczy, nieco ponad metr sześćdziesiąt wzrostu i szczupła sylwetka. Trzeba przyznać, że jest całkiem ładniutka.

- Wygrałaś coś dzisiaj? – ciągnęłam.

- Ja nie, ale mojemu chłopakowi dobrze idzie. Zawsze wygrywa, kiedy tu jesteśmy!

- Często tu przychodzicie?

- Mniej więcej dwa razy na tydzień. John uwielbia grać. – Wyciągnęła szminkę z torebki.

- A ja tu jestem po raz pierwszy. Zrobiłyśmy sobie babski wieczór z przyjaciółkami. Właśnie rozpadł mi się związek – powiedziałam z udawanym smutkiem i spuściłam oczy.

- Och, przykro mi! Długo byliście razem?

- Rok. A ty od jak dawna jesteś ze swoim chłopakiem?

- Pomyślmy… Pół roku. – Nałożyła szminkę i oblizała usta. – Mogę zapytać, dlaczego ze sobą zerwaliście?

- Zdradzał mnie. – Pociągnęłam nosem i zaniosłam się udawanym płaczem.

- Och, biedactwo… Tak mi przykro! Mężczyźni to idioci. Wiesz co? Jesteś fajną dziewczyną. Już ci mogę powiedzieć, że nie zasługiwał na ciebie.

- Dziękuję. Miło, że tak mówisz… - Udałam, że ocieram łzy chusteczką. – Twój chłopak na pewno nigdy by ci tego nie zrobił.

Lekko się uśmiechnęła:

- Nie. John to najsłodszy, najbardziej troskliwy, hojny i kochający facet, jakiego w życiu spotkałam. Jesteśmy w sobie tacy zakochani!

Poczułam, że jeszcze chwila, a wściekłość, która mnie ogarnęła, kiedy przeczytałam jego esemesa, a którą do tej pory jako tako kontrolowałam, po prostu eksploduje.

- Cieszę się! W takim porządnie go pilnuj.

- Och, taki mam zamiar! Wszystkiego dobrego, kochana! Nie pozwól, żeby twój były zepsuł ci wieczór. Po prostu tam idź i cholernie dobrze się baw!

- Tak zrobię – uśmiechnęłam się słodko.

Wyszła z toalety, a ja odczekałam chwilę, żeby się na nią ponownie nie natknąć. Pół roku? Spotykaliśmy się zaledwie od sześciu miesięcy, kiedy zaczął się z nią umawiać. Sukinsyn! Stukot moich obcasów odbijał się echem w toalecie, kiedy szłam do drzwi. Tymczasem przy barze moje miejsce zajął jakiś mężczyzna. Lydia na mój widok tylko wzruszyła ramionami:

- Przepraszam! To moje miejsce.

Mężczyzna odwrócił się, a mnie na moment zaparło dech w piersiach. Krótkie brązowe włosy rozświetlone złotymi pasemkami, idealnie prosty nos, ciemnobrązowe oczy o przeszywającym, hipnotyzującym spojrzeniu, kształtne usta, wydatne kości policzkowe i jasne wąsy, które świetnie pasowały do wieczornego zarostu na jego mocnej szczęce.

Kąciki jego ust podniosły się w lekkim uśmiechu, kiedy obcesowo wbił we mnie wzrok:

- Przepraszam. Nie wiedziałem, że to miejsce jest zajęte. Czy mogę w ramach przeprosin postawić ci drinka?

Cholera! Słowo „nie” chyba nie przejdzie mi przez gardło! Ale nie mogłam pozwolić, żeby cokolwiek lub ktokolwiek zakłóciło mój plan.

- Dzięki, ale nie – w końcu udało mi się z siebie wydusić.

- Nie? – pytająco podniósł brew.

Miałam przeczucie, że ten facet nie jest zbytnio obeznany z tym słowem.

- Proszę tylko, żebyś był tak miły i usunął się z mojego miejsca.

- Zrobię to, kiedy tylko mi powiesz, co dziś pijesz – uśmiechnął się przebiegle.

Przez chwilę badawczo mu się przyglądałam. Prawdopodobnie dłużej, niż wypadało. Ale nie mogłam się powstrzymać. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego natężenia seksowności i muszę przyznać, że był to raczej przyjemny widok!

- Tak z czystej ciekawości… Czy usłyszałeś kiedykolwiek „nie” od jakiejś kobiety?

- Nie. Nigdy. To słowo dla mnie nie istnieje.

Boże! Co za zadufany w sobie dupek!

- W takim razie pozwól, że będę pierwsza. Moja odpowiedź brzmi: nie. Nie powiem ci, co dziś piję, a ty nie kupisz mi drinka. Ale dzięki za propozycję – uśmiechnęłam się uprzejmie.

Zmrużył swoje piękne oczy i przechylił głowę:

- W takim razie nie wstaję.

W porządku. Zabójczo przystojny czy nie, teraz zaczynał mnie naprawdę wkurzać. Zerknęłam przez ramię na Johna i Rudą, nadal okupujących stół do blackjacka. Pochylił się do niej i lekko ją całował, podczas gdy jego dłoń błądziła niebezpiecznie po jej sukience.

- Nie ma sprawy. I tak właśnie wychodziłyśmy – złapałam Lydię za rękę i pociągnęłam ją za sobą.

Aktualności
2018-10-31

Upoluj bestseller

Łapcie okazję!

Teraz wszystkie nasze książki kupicie z rabatem -35%*.

Promocja trwa do 06.11!

 

* Promocja dotyczy książek kupionych w księgarni Ravelo

czytaj więcej
2018-10-23

Na targach we Frankfurcie...

Małgorzata Cebo-Foniok i Zbigniew Foniok  z Sebastianem Fitzkiem na targach we Frankfurcie.

Sceneria nawiązuje do najnowszej powieści mistrza.

czytaj więcej
2018-10-15

Spotkanie z Lily Bernheimer

Jeśli macie ochotę spotkać się na żywo z autorką "Potęgi przestrzeni wokół nas", to serdecznie zapraszamy w tę sobotę, 20 października, na godz. 17.30 do "Sztuki
czytaj więcej

Inne książki autora

Interview: Nowy Jork, Los Angeles Korporacyjny as
34.80 PLN 23.28 PLN
#Delete

#Delete LYNN SANDI

34.80 PLN 23.28 PLN
Playing the Millionaire
35.80 PLN 23.95 PLN
Obrońcy miłości

Obrońcy miłości LYNN SANDI

34.80 PLN 23.28 PLN
Kontrakt na miłość
34.80 PLN 21.54 PLN
Nasze olśnienie

Nasze olśnienie LYNN SANDI

37.80 PLN 25.29 PLN
Podróż do miłości
35.80 PLN 23.95 PLN
Imię mojej miłości
35.80 PLN 23.95 PLN
Rodzina. Tom 5 i ostatni. Seria NA ZAWSZE
35.80 PLN 22.20 PLN
MIŁOŚĆ ponad miłość
29.80 PLN 19.95 PLN
Miłość po miłości
34.80 PLN 23.30 PLN
Kiedy jesteś przy mnie
32.80 PLN 21.96 PLN
Przytul się do mnie
34.80 PLN 23.28 PLN
Na Zawsze. Collin. Tom 4
34.80 PLN 23.28 PLN
Na Zawsze. Razem. Tom 3
27.80 PLN 25.02 PLN
Na Zawsze Ona. Tom 2
27.80 PLN 25.02 PLN
Na zawsze. Tom 1

Na zawsze. Tom 1 LYNN SANDI

29.80 PLN 26.82 PLN